Bakterioza ziemniakasejm.gov.pl/zrzut ekranu
StoryEditorZiemniaki

Rolnicy tracili ziemniaki, pieniądze trafiały do spółek. Kołodziejczak: był wyłom w przepisach

26.01.2026., 17:30h

Bakterioza ziemniaka wciąż odbiera rolnikom plony i odszkodowania, podczas gdy na rynku dominują powiązane kapitałowo zagraniczne firmy. – Problem jest trochę bardziej złożony niż tutaj wszyscy mówią. Niektórzy chcą go spłaszczać, a prawdziwe straty ponoszą polscy rolnicy – mówił były minister rolnictwa Michał Kołodziejczak podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Ziemniaki tematem podczas komisji rolnictwa

Podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 23 stycznia 2026 br. temat bakteriozy ziemniaka w Polsce ponownie powrócił do dyskusji. Problem, choć znany od lat, wciąż nie został rozwiązany w sposób satysfakcjonujący dla polskich rolników. Głos w sprawie zabrali zarówno byli i obecni ministrowie, jak i posłowie oraz przedstawiciele rolników.

Bakterioza pod lupą ministerstwa rolnictwa

Na początku posiedzenia ministerstwo przedstawiło swoje stanowisko w sprawie bakteriozy, podkreślając, że problem jest analizowany na podstawie raportów i procedur prawnych, a wypłaty odszkodowań odbywają się zgodnie z obowiązującymi przepisami. W komunikacie ministerstwa zaznaczono, że „rozporządzenie z 10 czerwca 2024 roku określa procedury wypłaty odszkodowań i mechanizmy kontroli występowania bakteriozy, a każdy przypadek jest analizowany indywidualnie”, wskazując na formalny, proceduralny charakter działań urzędów. 

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przedstawiła statystyki resortu, które miały pokazać, że sytuacja stopniowo się poprawia.

– W 2004 roku bakteriozę wykrywano w 22 proc. prób, z kolei w 2024 roku – to już tylko nieco ponad 3 proc.– stwierdziła wiceminister.

Jednocześnie wyjaśniła, że likwidacja dotychczasowego systemu odszkodowań była konieczna, ponieważ lista beneficjentów była „podejrzanie krótka i powtarzalna”. Ze zgromadzonych danych wynika bowiem, że w latach 2019-2023 wnioski składało od 7 do 24 podmiotów, które rok do roku powtarzały się w zestawieniach. Resort wskazał więc, że zamiast płacić za straty, bardziej efektywne będzie dofinansowanie profilaktyki, np. zakup kwalifikowanego materiału siewnego. Zwrócono również uwagę na,  rekordowy eksport ziemniaków w 2025 r., który wyniósł ponad 82 tys. t wobec 26 tys. t rok wcześniej.

Rzepa: "OC też do likwidacji"?

Nie wszyscy posłowie podzielili jednak optymizm resortu. Poseł Jarosław Rzepa z PSL porównał sytuację do ubezpieczeń komunikacyjnych.

– Czy jeżeli w Polsce przestaniemy obserwować wypadki na naszych drogach, to będzie asumpt do tego, żeby zlikwidować OC? No nie. Szanowni państwo, takie rzeczy mogą się zdarzać i oby się zdarzały jak najrzadziej, ale taka możliwość powinna być – ocenił Rzepa.

Poseł podkreślił przy tym, że suche statystyki mogą wprowadzać w błąd, ponieważ utylizacji podlegają nie tylko ziemniaki „porażone”, ale też „prawdopodobnie porażone”, a tych jest znacznie więcej.

Z kolei posłanka Anna Gembicka z PiS alarmowała, że wprowadzone w czerwcu 2024 roku rozporządzenie odebrało rolnikom prawo do odszkodowań za straty poniesione wcześniej.

– Rolnicy podejmują jakąś decyzję na podstawie obecnej sytuacji prawnej. Później się dowiadują, że wprowadzane są jakieś rozwiązania, które de facto mają wsteczne działanie –  oceniła.

Były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski przestrzegał natomiast, że bez wsparcia dla producentów ziemniaka polskie rolnictwo zostanie zmuszone do monokultur zbożowych, a rynek przejmą importowane surowce. Podkreślał przy tym wagę ziemniaka.

– I może przyszłość w żywieniu ludzkości w dużej mierze od ziemniaków będzie zależała – mówił Ardanowski. 

Kołodziejczak: "Problem jest bardziej złożony"

Jednak były wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak od razu podkreślił, że rzeczywistość jest dla rolników znacznie bardziej skomplikowana i dramatyczna.

– Problem jest trochę bardziej złożony niż tutaj wszyscy mówią. A mam wrażenie, że niektórzy chcą go spłaszczać. No może też do nich docierali różni ludzie, którzy docierali do ministerstwa rolnictwa i to nie byli polscy rolnicy, tylko przedstawiciele zagranicznych, zachodnich firm, wysyłali swoich wysłanników – polemizował Kołodziejczak.

Były wiceminister rolnictwa przypomniał, że podczas jego kadencji udało się obniżyć koszty badań ziemniaków na bakteriozę aż o 90%, zmniejszyć liczbę pobieranych prób, a także wprowadzić automatyczne zwolnienia z badań dla gospodarstw, które nie miały problemów. Dzięki tym działaniom eksport polskich sadzeniaków do państw trzecich się zwiększył.

Odszkodowania tylko dla wybranych? „To nie byli polscy rolnicy”

Największy problem, według Kołodziejczaka, leży jednak w odszkodowaniach.

– Największy dylemat, kiedy byłem wtedy wiceministrem i nadzorowałem Departament Hodowli i Ochrony Roślin, polegał na tym, że kiedy rolnik ma u siebie bakteriozę na polu, przez trzy lata nie może sadzić ziemniaków. Były spółki, które dostawały przez kilka lat po kilka milionów złotych każdego roku odszkodowań, rekompensat za to, że miały bakteriozę. I to były te same firmy. I to nie byli polscy rolnicy. To były zachodnie firmy i spółki powiązane często kapitałowo – dodał Kołodziejczak.

W jego ocenie, w 2024 roku wnioski o odszkodowania złożyło tylko dziewięć podmiotów, w tym trzy powiązane ze sobą kapitałowo spółki, a na liście nie było ani jednego typowego, polskiego rolnika. Kołodziejczak tłumaczył, że przepisy wprowadzały luki umożliwiające firmom pozyskiwanie odszkodowań nawet przy ciągłym występowaniu bakteriozy.

– Wyłom w przepisach polegał na tym, że jeżeli rolnik sadzi ziemniaki na ziemi dzierżawionej, to ona rzekomo nie wchodzi w skład gospodarstwa – wyjawił. 

Brak wsparcia dla gospodarstw dotkniętych bakteriozą?

Głos społeczny reprezentowała również Agnieszka Płotka ze Stowarzyszenia Polski Ziemniak, która krytykowała ministerstwo za brak wsparcia dla gospodarstw dotkniętych bakteriozą.

– Chodzi o to, że rozporządzenie odebrało rolnikom odszkodowania, bo dotacje w 2024 r. pobierało zaledwie sześć podmiotów. Skrócono termin konsultacji społecznych z 30 do 7 dni tylko po to, by rolnicy nie zdążyli złożyć wniosków, a dziś argumentuje się, że odebrano odszkodowania, bo tylko 6 rolników zdążyło złożyć wniosek – stwierdziła Płotka.

Rolnicy nie dostali odszkodowań

Rolnik Filip Pawlik przedstawił sytuację z perspektywy typowego producenta ziemniaków, który zetknął się z bakteriozą w praktyce. Opisał dramat, jaki dotknął rolników, gdy bakterioza pojawiła się na polu.

– Byliśmy zmuszeni do utylizacji tych ziemniaków, przeprowadzenia dezynfekcji magazynów – to dla typowego rolnika naprawdę tragedia – przyznał rolnik.

Podkreślił, że sytuacja wyglądała podobnie jak w przypadku chorób zakaźnych na fermach drobiu, gdzie procedury obejmują najpierw utylizację, potem dezynfekcję i dopiero po kilkudziesięciu dniach można ponownie zasiedlać kurniki.

W swojej wypowiedzi zaznaczył, że w odróżnieniu od hodowców drobiu, producenci ziemniaków w Polsce nie otrzymywali żadnych odszkodowań.

– Nie dostali żadnego odszkodowania. Była utylizacja, dezynfekcja i to wszystko, a plony już były słabe, sadzonka wysadzona, a i tak stracona – skomentował Pawlik.

Podkreślił, że wielu rolników ponosiło ogromne straty mimo przestrzegania wszystkich procedur i zaleceń fitosanitarnych, które obowiązywały na plantacjach.

Pawlik zwrócił również uwagę na systemowe zaniedbania w polityce rolnej wobec ziemniaków.

– Jeżeli Unii Europejskiej bardzo zależało na tym, żeby w Polsce była bakterioza, to niech ona wypłaca odszkodowania wszystkim rolnikom. Bo ci, którzy je dostawali, to były firmy powiązane kapitałowo, a nie zwykli rolnicy – stwierdził Pawlik.

W jego ocenie problem nie dotyczył pojedynczych gospodarstw, lecz całego systemu, który faworyzował duże, powiązane spółki kosztem lokalnych producentów.

Rolnik zaznaczył też, że konieczne jest wypracowanie takiego rozwiązania prawnego i administracyjnego, które wreszcie pozwoli na ochronę polskich rolników i wypłatę należnych odszkodowań

– Dlatego wnioskuję, żeby zajął się tym rząd i wziął na siebie odpowiedzialność. Trzeba wreszcie rozwiązać ten problem, który dotyka codziennie polskich producentów ziemniaków – podsumował Pawlik

Zagraniczne firmy kontrolują rynek sadzeniaków?

Kołodziejczak zwrócił również uwagę na rolę zagranicznych firm w kontroli rynku sadzeniaków

– Jeżeli mówicie, że rolnicy zarabiają na uprawie sadzeniaków, to jest to kilka zachodnich firm, mogę wymienić Agrico, Norica, niemieckie i holenderskie, które opanowały produkcję sadzeniaków. Polscy rolnicy produkują je na zasadach, które wcale nie budują dobrych zarobków – skwitował. 

Posiedzenie komisji zakończyło się wnioskiem o przygotowanie nowych działań legislacyjnych i proceduralnych, aby poprawić sytuację rolników. Podkreślono, że obecny system jest niewystarczający i sprzyja nadużyciom przez powiązane kapitałowo firmy, a prawdziwi rolnicy nadal nie otrzymują należnych im odszkodowań.

– Trzeba uszczelnić system i zapewnić realną ochronę dla uczciwych rolników, a nie tylko dla firm, które potrafią wyciągać publiczne pieniądze – podsumowała Płotka, dodając, że Stowarzyszenie Polski Ziemniak jest otwarte na współpracę z ministerstwem.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
26. styczeń 2026 18:36