Protest rolników na S3 w Pyrzycach
Dziś, 27 marca, na węźle Parnica przy trasie S3 w Pyrzycach oraz na jednym z pasów drogi ekspresowej, odbywa się kolejna, cykliczna akcja protestacyjna rolników z woj. zachodniopomorskiego. Organizatorzy przygotowali oflagowane ciągniki i maszyny rolnicze, z transparentami z hasłami o ochronie polskiego rolnictwa.
Blokowany jest jeden pas ruchu oraz węzeł na ekspresówce, zachowany zostaje korytarz życia, co pozwala na przejazd służbom ratunkowym i ciężarówkom.
– Rolnicy nie odpuszczają – mówi nam Adam Walterowicz, prezes Kółka Rolniczego w Parnicy. – Sytuacja w gospodarstwach jest dramatyczna. Bez konkretnych działań rządu protesty będą się powtarzać.
Minister rolnictwa nie odpowiedział na wezwanie rolników
Organizatorzy oficjalnie wezwali ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego do osobistego stawiennictwa i przedstawienia propozycji rozwiązań dla rolnictwa. Jak informuje Walterowicz, minister nie odpowiedział.
– Nie, nic się nie odezwał. Nie mówi, nie pisze – wyjaśnia Walterowicz.
Protest rozpoczął się o godzinie 12:00, blokada jest symboliczna i potrwa do godziny 14:00.
Trzy główne postulaty rolników: "Bez systemowych rozwiązań rynek nie obroni się sam"
Walterowicz jasno wyjaśnia, czego domagają się rolnicy: „Bez systemowych rozwiązań rynek nie obroni się sam.” Na czoło wysuwają się trzy główne postulaty protestujących:
- Stałe rekompensaty – za straty spowodowane spadkiem cen zbóż, rosnącymi kosztami nawozów i paliwa.
- Regulacja rynku – wprowadzenie mechanizmów ochronnych, które pozwolą kontrolować napływ produktów spoza UE, w tym z Ukrainy, Mercosur i Australii.
- Ochrona rynku i stabilizacja produkcji – by gospodarstwa mogły planować produkcję i nie być zagrożone przez niekontrolowaną konkurencję.
2080 zł za tonę saletry
– Nie jestem w stanie tego zrozumieć, żeby nawozy poszły tak w górę – mówi Walterowicz. – Ja wczoraj zapłaciłem za saletrę 2080 złotych za tonę – dodaje.
Rolnicy chcą dopłat do nawozów. Podwyżka cen tego środka produkcji to "administracyjnie podwyższenie. Celowe działanie", ocenia Walterowicz.
"Trzeba skończyć z nadmierną biurokracją"
Rolnik podkreśla również problem nadmiernej biurokracji, który coraz bardziej ciąży gospodarstwom. Jak zaznacza, nie chodzi tylko o formalności związane z dopłatami czy wnioskami do urzędów, ale o całe mnóstwo procedur, które pochłaniają czas i pieniądze, zamiast pozwalać na efektywną produkcję. Mówi wprost, że „trzeba z tym skończyć” – bo obecny system spowalnia gospodarstwa.
Rosnące koszty produkcji, zagraniczna konkurencja, a zboże wciąż w magazynach
Walterowicz przypomina też, że w magazynach rolników wciąż zalega zboże, ponieważ rynek jest niestabilny i nieprzewidywalny. Wielu gospodarzy patrzy na działania protestacyjne z rezygnacją, nie wierząc w ich szybki efekt, ale – jak zapewnia organizator – protesty będą kontynuowane. Jeśli rząd nie podejmie postulatów rolników, może dojść do jednego, większego protestu ogólnopolskiego.
– Jeszcze ludzie nie widzą. Dzisiaj nie mamy nic innego, bo rząd doskonale nas rozgrywa – podsumowuje Adam Walterowicz, organizator protestu na S3.
Agnieszka Sawicka
