Gminy muszą uchwalić plany ogólne
Przypomnijmy, że zgodnie z nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, wszystkie gminy są zobowiązane do uchwalenia tzw. planów ogólnych. Dokument ten zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i określi, jakie funkcje będą mogły być realizowane na poszczególnych terenach – m.in. gdzie dopuszczalna będzie zabudowa mieszkaniowa, zagrodowa czy produkcja rolnicza.
Plany zagospodarowania przestrzennego w proszku
Jak informowała Magdalena Szymańska w artykule: "Plany ogólne gmin. Co z budową obory i chlewni po 2026 roku?" gminy mają czas do końca czerwca 2026 r., by uchwalić nowe plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studia i mają uporządkować przestrzeń, ograniczyć rozproszoną zabudowę oraz zmniejszyć konflikty między rolnikami a nowymi mieszkańcami wsi. Prace jednak wyraźnie się opóźniają, a resort rolnictwa zgłasza liczne zastrzeżenia do projektów – przede wszystkim wobec zbyt szerokiego wyznaczania stref nierolniczych, przeszacowania terenów pod fotowoltaikę na najlepszych gruntach oraz ograniczania przestrzeni dla produkcji rolnej.
Kolejni rolnicy obawiają się, że nowe plany mogą utrudnić rozwój gospodarstw, budowę obory, domu dla następcy przy siedlisku czy elastyczne reagowanie na spadek opłacalności produkcji, np. poprzez odrolnienie części gruntów. Pojawiają się też pytania o możliwy spadek wartości ziemi i brak prawa do odszkodowań w przypadku niekorzystnych zapisów, choć zdaniem ekspertki aż tak źle być nie powinno, ponieważ gminy mogą m.in. przeznaczać pod zabudowę mieszkaniową o 30 punktów procentowych więcej, niż to wynika z zapotrzebowania, tj. łącznie 130% powierzchni.
LIR o planie zagospodarowania: "Może zahamować rozwój wsi i gospodarstw rolnych"
Swoje niezadowolenie w tej sprawie wyraziła również Lubelska Izba Rolnicza, wprost stwierdzając, że ograniczenia w tworzeniu nowych stref, zwłaszcza wielofunkcyjnych z zabudową mieszkaniową jednorodzinną (SJ) oraz zagrodową (SZ), mogą zahamować rozwój wsi i gospodarstw rolnych. Nowe przepisy wprowadzają bowiem bardziej restrykcyjne zasady wyznaczania terenów pod zabudowę, co zdaniem LIR, może zmniejszyć dostępność gruntów przeznaczonych pod budownictwo, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.
OPZZ organizuje protest rolników w Warszawie
Sprawa opracowywania planów zagospodarowania przestrzennego okazała się na tyle poważna, że Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych na czele z przewodniczącym Sławomirem Izdebskim zdecydowało się na organizację protestu rolników w Warszawie jeszcze w marcu. Jak podkreślił szef organizacji, brak reakcji ze strony resortu rolnictwa na podjęte działania, nie pozostawił rolnikom wyboru.
– Przygotowywane w tej chwili przez gminy plany ogólne spowodują to, że w Polsce od tego roku praktycznie nie będzie można budować. Nie będzie możliwości budowania domów, magazynów czy budynków gospodarczych. W związku z tym zapraszam Państwa do protestu 24 marca 2026 r. o godz. 11.00. przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Ufam, że spotkamy się tam wszyscy – zaprasza Izdebski.
Ludzie nie będą mogli budować na własnych działkach?
W ocenie Izdebskiego plany zagospodarowania przestrzennego mogą uniemożliwić właścicielom działek budowlanych ich zabudowę. Dlatego, w jego ocenie, wszyscy powinni zainteresować się tematem.
– To jest interes nie tylko polskich rolników, ale to jest interes deweloperów, mieszkańców polskich miast, samorządów i wszystkich, którzy chcą w przyszłości budować jakiekolwiek budowle. Dzisiaj możecie pójść do gminy mając działkę wartą 1 mln zł i dowiedzieć się, że możecie ją sobie między bajki włożyć, dlatego też zapoznajcie się z problemem – proponuje Izdebski.
Izdebski: "Problem jest poważny"
Jak twierdzi Izdebski, przyjęcie planów zagospodarowania przestrzennego w obecnej formie stanowi poważne zagrożenie dla budżetu całego państwa.
– Problem jest bardzo poważny. Kompletnie nie rozumiem, jak państwo polskie chce utrzymać budżet, jeśli Polska ma dziś nie budować. Kowalski nie będzie mógł kupić pustaka, wapna, cementu, drutu etc., a wpływy z budżetu państwa pochodzą przecież z podatków – podsumowuje Izdebski.
ZOBACZ WIDEO:
