Import z Ukrainy i Mercosur grożą polskiemu drobiowi i zbożomA. Sawicka/Canva
StoryEditorrolnictwo

"50 proc. pszenicy i rzepaku w magazynach". Rolnik: pracujemy za ceny sprzed 20 lat

23.02.2026., 14:30h

Import z Ukrainy i umowa Mercosur coraz mocniej uderzają w produkcję drobiu i rynek zbóż paszowych, a magazyny wciąż są pełne niesprzedanego ziarna. – W magazynach mamy jeszcze 50 proc. zeszłorocznej produkcji, połowę rzepaku i połowę pszenicy. W zbożach sytuacja jest dramatyczna – to ceny sprzed 20 lat. Kto w mieście chciałby pracować za wypłatę sprzed 20 lat? – pytali podczas protestu we Wrocławiu.

Podczas protestu rolników we Wrocławiu 20 lutego rozmawialiśmy z Łukaszem Smolarczykiem, wiceprezesem Izby Rolniczej w Opolu i producentem rolnym, o dramatycznej sytuacji na rynku zbóż i produkcji drobiu.

Import z Ukrainy i Mercosur grozi polskiemu drobiowi i zbożom

Łukasz Smolarczyk prowadzi kompleksowe gospodarstwo w województwie opolskim, łączące produkcję roślinną i zwierzęcą. W jego gospodarstwie uprawia się zboża, rzepak, kukurydzę, soję oraz buraki cukrowe, natomiast w produkcji zwierzęcej główny nacisk kładziony jest na drób.

– Kiedyś produkowaliśmy trzodę, ale ze względu na ASF zaniechaliśmy tej produkcji – mówił Smolarczyk. – Ja akurat jestem producentem drobiu. I uważam, że ten sektor może ucierpieć najbardziej, jeżeli chodzi o umowę o wolny handel z Ukrainą. Sektor drobiu przejął większość zboża paszowego, które po obniżeniu produkcji trzody zagospodarowało – dodał Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu i producent rolny.

Smolarczyk podkreślił również, że "My jesteśmy hegemonem, jeżeli chodzi o Europę i o świat, jeżeli chodzi o produkcję drobiu. I powinniśmy chuchać na tę produkcję i dmuchać".

Nadwyżki w magazynach i dramat cenowy

Według wiceprezesa Izby Rolniczej w Opolu, obecna sytuacja cenowa jest wyjątkowo niekorzystna.

– W magazynach mamy 50% produkcji z zeszłego roku, 50% rzepaku i 50% pszenicy. O ile w rzepaku jest sytuacja w miarę stabilna, to jeżeli chodzi o zboża to sytuacja jest dramatyczna. To są ceny sprzed 20 lat. Kto w mieście chciałby pracować za wypłatę sprzed 20 lat? Nikt by sobie na to nie pozwalał – pytał Smolarczyk.

Jak zaznaczył, rolnicy wykazują najwyższą efektywność w sektorze rolniczym, ale obecne ceny nie pozwalają im odtworzyć produkcji.

– Cały czas nam się zarzuca jako rolnikom, że jesteśmy mało efektywni, a my pokazujemy, że jesteśmy chyba najbardziej efektywną grupą zawodową, ale to już jest granica – mówił.

– My dzisiaj nie potrafimy za te pieniądze, co dostajemy za sprzedaż płodów rolnych, odtworzyć produkcji – dodał Smolarczyk.

Obawy o bezpieczeństwo żywnościowe

Jednym z największych zagrożeń dla polskiego rolnictwa jest presja ze strony importu i globalnych umów handlowych.

– To jest bardzo niebezpieczna sytuacja dla całego społeczeństwa, nie tylko dla rolników. Boimy się, naprawdę boimy się, jak rolnicy europejscy przestaną produkować żywność i będziemy uzależnieni od importu z Ukrainy, z krajów Mercosuru – ostrzegał Smolarczyk.

– Nie wiem, co my zrobimy z nadwyżkami wtedy. Już nie mamy co zrobić. A jeżeli ograniczymy produkcję drobiu jako Polska, to te nadwyżki będą jeszcze większe – dodawał.

Według Smolarczyka stabilizacja rynku zbóż paszowych i ochrona produkcji drobiu powinny być obecnie jednym z priorytetów dla całego sektora rolniczego.

Mamy niekorzystne umowy handlowe. To są najważniejsze tematy, którym powinno się zajmować ministerstwo w tym momencie – podsumował. 

Zagrożenia zimowych upraw

Jakby było mało problemów, przed rolnikami mogą pojawić się kolejne wyzwania po wyjątkowo mroźnej zimie, które dodatkowo zwiększą wydatki w gospodarstwach i wpłyną na kondycję upraw oraz plony w nadchodzącym sezonie. Smolarczyk zwrócił bowiem uwagę na zagrożenia dla roślin zimujących w województwie opolskim, szczególnie rzepaku i pszenicy.

– Tam, gdzie była pokrywa śnieżna, stan upraw jest dobry. A tam, gdzie nie było pokrywy śnieżnej, były mrozy po minus 15 z wiatrem. I jest duży znak zapytania, jeżeli chodzi o stan tych upraw. Niektóre rzepaki są zagrożone przesiewem, nawet pszenice o niskiej mrozoodporności też są zagrożone – mówił wiceprezes Izby Rolniczej.

Podsumowanie rozmowy

Łukasz Smolarczyk jasno wskazuje, że dla polskiego rolnictwa najważniejsze są realne problemy rynkowe i globalne umowy handlowe, a nie tematy zastępcze. W obliczu niskich cen, nadwyżek w magazynach i presji importowej, kluczowe jest chronienie produkcji drobiu oraz rynku zbóż paszowych, aby zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe Polski i całej Europy – podkreślał.

 

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. luty 2026 15:52