„Rzadkość totalna”. Tak wygląda pszenżyto ozime
Na jednym z pól w powiecie wałeckim, w woj. zachodniopomorskim, pszenżyto ozime odmiany Tadeus jest już silnie przerzedzone. Łan nie tworzy zwartej struktury, a rośliny są nierównomiernie rozwinięte. Rolnik opisuje aktualną sytuację.
– Kłosy widać. Rzadzizna totalna, masa poredukowanych. Pole pokrojowo wygląda z daleka może i nawet przyzwoicie... – mówi Krzysztof Król, właścieciel 150 ha gospodarstwa rodzinnego z produkcją roślinną, w Witankowie.
Jednak po wejściu w pole obraz kompletnie się zmienia.
– Gdy wejdziemy w środek, gdy się pochylimy, gdy coś wyrwiemy, to widzimy co się dzieje na dole – zauważa rolnik.
Rośliny są zredukowane, w wielu miejscach pozostają pojedyncze tylko egzemplarze.
– Trzy sztuki totalnie zredukowane ze źdźbła... – ocenia Krzysztof Król.
Totalnie sucho. I pył. Popiół. Efekt suszy.
- Ale IUNG suszy nam nie zatwierdził. Tak wyglądają nasze pola! A żyto jak zapałeczki - dodaje.
Susza od początku sezonu. Jesień dobra, potem załamanie
W gospodarstwie Pana Krzysztofa sytuacja zmieniała się dynamicznie w trakcie sezonu. Jesień była jeszcze sprzyjająca, ale później pojawiły się problemy.
– Jesień była ok. Problemy zaczęły się w uprawach jarych – mówi.
Wschody były nierówne, jak relacjonuje, "posialiśmy w suchą ziemię". A później przyszło pogorszenie warunków.
– Ziemia wyschła i mamy totalną anomalię w tym roku – ocenia rolnik.
Rzepaki: system korzeniowy nie poradził sobie z suszą
Susza i brak opadów miały bezpośredni wpływ na rozwój rzepaku. Rośliny nie były w stanie zbudować głębokiego systemu korzeniowego.
– System korzeniowy jest płytki, bo nic nie wciągało – tłumaczy rolnik.
W normalnych warunkach korzenie powinny sięgać głębiej, ale brak wody zatrzymał ich rozwój. Efekt to słaby rozwój i ograniczona zdolność pobierania składników pokarmowych.
Rzepak poza systemem? Rolnicy mówią o suszy, a raport IUNG jej nie wykazuje
Tutaj należy przypomnieć, że pierwszy w tym roku raport suszowy IUNG nie odnotował jeszcze suszy rolniczej w rzepaku ozimym, mimo że wielu rolników już od tygodni alarmuje o wyraźnych stratach i zahamowaniu rozwoju plantacji.
Do sprawy odniosła się również Lubelska Izba Rolnicza, która w stanowisku z 21 maja 2026 r. zwróciła uwagę na rozbieżność pomiędzy raportami IUNG PIB a rzeczywistym obrazem pól.
Problem wynika m.in. z samej metodologii systemu. Modele matematyczne IUNG zakładają, że rzepak dzięki silnemu korzeniowi palowemu może pobierać wodę z głębszych warstw gleby, które po zimie powinny pozostawać odpowiednio uwodnione.
W praktyce jednak ostatnie bezśnieżne zimy i brak stabilnego zasilenia profilu glebowego sprawiają, że głębokie warstwy gleby często również pozostają przesuszone.
"Niestety sztywne kryteria i kategorie glebowe na których opiera się System Monitoringu Suszy Rolniczej (SMSR) poparty wyliczeniami Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) w odniesieniu do konkretnych kategorii agronomicznych gleby sprawia, że system nie odzwierciedla realnej sytuacji na polach" – czytamy w stanowisku Lubelskiej Izby Rolniczej.
Silna redukcja łanu i brak biomasy: "Nie będzie ani tego, ani tego"
Pszenżyto i pozostałe zboża w gospodarstwie Krzysztofa Króla wykazują wyraźną redukcję obsady i słabe zagęszczanie łanu.
– Widać bardzo dużą redukcję źdźbeł – opisuje rolnik.
W wielu miejscach łan nie jest w stanie się odbudować ani zagęścić.
– Jest rzadko, robi się totalnie sucho – dodaje.
Skutki suszy są w jego ocenie jednoznaczne: sezon nie przyniesie normalnego plonu.
– Rok temu zboża były wyrośnięte, słoma była, a nie było plonu, a w tym roku nie będzie ani tego, ani tego – alarmuje.
Oznacza to podwójne straty: zarówno w ziarnie, jak i w materiale paszowym.
– Będzie z paszą problem – ocenia.
„Tam pada, tam nie pada”
Krzysztof Król zwraca uwagę, że problemem są bardzo nierówne opady. Jego gospodarstwo jest rozproszone, a różnice pogodowe między polami są ogromne.
– Mam gospodarstwo odległe o siebie o jakieś 20–30 kilometrów. Rozstrzał jest niesamowity. Tam pada, tam nam nie pada – mówi.
Rolnik podkreśla, że właśnie przez tak lokalny charakter opadów wielu producentów nie zgadza się z wynikami systemów monitorujących suszę. Jedno pole może otrzymać deszcz, podczas gdy kilka kilometrów dalej gleba pozostaje całkowicie przesuszona.
Co więcej, rolnicy wielokrotnie już sygnalizowali, że system IUNG w praktyce startuje od wilgotności optymalnej gleby, a nie od faktycznej, bieżącej wilgotności w terenie – zaznaczał nie raz Mirosław Ignaszak, rolnik i wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej w Szczecinie.
Uprawy jare i łubin cierpią przez suszę
Podsumowując, problemy w gospodarstwie Pana Krzysztofa dotyczą nie tylko pszenżyta ozimego i rzepaku. Trudny sezon mocno odbił się również na uprawach jarych, gdzie od początku pojawiały się problemy ze wschodami.
Rolnik podkreśla, że sytuację dodatkowo pogarszały wcześniejsze niskie temperatury, oprócz braku stabilnych opadów. Bardzo dobrze widać to na przykładzie łubinu białego, który wschodził nierównomiernie i etapami.
– Łubin wysiewałem 1 kwietnia, a 17 maja miał 10 cm i jeszcze w rządkach wychodzące świeże nasionka po deszczach, które spadły – relacjonuje rolnik.
Na jednym polu obok siebie znajdują się więc rośliny już rozwinięte oraz świeżo kiełkujące siewki.
Wniosek? Sezon anomalii
Krzysztof Król podkreśla, że ocena suszy nie powinna opierać się wyłącznie na modelach i raportach, ale również na wizjach w terenie. Jak zaznacza, rzeczywisty stan upraw najlepiej widać dopiero na polu, a nie w analizach czy aplikacjach.
– Chodziliśmy po tych polach, kopaliśmy – mówi, odnosząc się do wcześniejszych wizyt komisji.
Obserwacje powinny być częstsze, ponieważ, jak wskazuje rolnik, „wszystko ładnie, pięknie mówią”, ale dopiero bezpośrednie wejście w łan pokazuje skalę problemów z suszą i redukcją roślin.
Agnieszka Sawicka
