Historia Oli nie jest dla Naszych Czytelników nowa. W październiku 2025 roku redakcja tygodnika-rolniczego opisywała walkę rodziny Ślęzaków o zdrowie dziewczynki. Dziś wracamy do tej historii, bo pojawiła się kolejna wyjątkowa inicjatywa – rolnik Grzegorz Guzik zamienił swoje pole słoneczników w miejsce pomocy i nadziei.
Zamiast zwykłego pola – miejsce pełne nadziei
Na kilku polach zakwitło ponad 100 tysięcy słoneczników. Dla wielu osób to po prostu piękny widok podczas lata. Dla rodziny małej Oli i Marysi to jednak coś znacznie więcej – kolejny krok w walce o zdrowie dziewczynek.
Rolnik Grzegorz Guzik z Wir na Dolnym Śląsku po raz kolejny udowadnia, że gospodarstwo może być miejscem nie tylko pracy, ale także wielkiego serca. Otworzył swoje pola słoneczników dla wszystkich, którzy chcą zrobić zdjęcie, zerwać piękny bukiet i przy okazji wesprzeć zbiórkę dla chorych dziewczynek. Tym razem żółte kwiaty stały się symbolem nadziei i pomocy dla Oli oraz Marysi, które walczą z zespołem Retta.
– Słuchajcie, mamy to. Zakwitły. Czeka na Was ponad 100 tysięcy słoneczników – mówił rolnik w nagraniu zapraszającym na akcję.
Jak podkreślał, kwiaty można znaleźć w kilku lokalizacjach: za kopalnią, w Wirkach, w centrum miejscowości oraz przy drodze DK35 w Marcinowicach na Dolnym Śląsku.
– Przyjeżdżamy, zrywamy i ruszamy ze słonecznikową zabawą. Uważając przy tym na zapylacze, bo pszczoły też mają tutaj swoją pracę – apelował Guzik.
Bukiet słoneczników zamiast kolejnej złotówki do zwykłej skarbonki
Pomysł był prosty. Każdy, kto przyjedzie na pole, może zerwać słoneczniki i wesprzeć zbiórkę dla Oli oraz Marysi. W tytule wpłat pojawia się hasło: #słonecznik.
– Zrywamy bukiety, płacimy pieniądze, robimy zdjęcia. Dla zdrowia dzieci – mówi rolnik.
Jak widać, nie zawsze potrzeba wielkich kampanii i ogromnych wydarzeń. Czasem wystarczy czyjeś pole, pomysł i przekonanie, że warto pomóc.
Ola ma sześć lat. Choroba zabiera jej kolejne umiejętności
Ola Ślęzak z Kujawsko-Pomorskiego jeszcze niedawno rozwijała się jak wiele innych dzieci. Chodziła, mówiła pierwsze słowa, była radosną i ciekawą świata dziewczynką.
Potem pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały. Dziewczynka zaczęła tracić zdobyte wcześniej umiejętności. Rodzice długo szukali odpowiedzi, aż badania genetyczne przyniosły dramatyczną diagnozę.
U Oli wykryto zespół Retta – rzadką chorobę genetyczną, która najczęściej dotyka dziewczynki i powoduje stopniową utratę sprawności, problemy neurologiczne oraz napady padaczkowe.
Rodzina walczy o leczenie, rehabilitację i czas
Rodzice Oli prowadzą zbiórkę na kosztowne leczenie, które obecnie nie jest refundowane w Polsce. Potrzebne środki mają pozwolić na zakup leku oraz dalszą walkę o przyszłość dziewczynki.
Paweł Ślęzak przyznaje, że dla rodzica najtrudniejsze jest patrzenie na cierpienie własnego dziecka. Dodaje, że Ola wciąż pokazuje ogromną wolę walki.
Jak pomóc Oli?
Zbiórka dla Oli Ślęzak prowadzona jest na platformie Siepomaga. Rodzina prosi o wpłaty, udostępnienia i nagłaśnianie historii dziewczynki.
Słoneczniki dla Marysi. To samo pole, ta sama nadzieja
Słonecznikowa akcja nie pomaga tylko Oli. Pola należące do pana Grzegorza Guzika stały się także miejscem wsparcia dla Marysi, która również zmaga się z zespołem Retta.
Pod hasłem „Słoneczniki dla Marysi” każdy może przyjechać na pole, zrobić zdjęcie i również zerwać symboliczny bukiet, a przy okazji wesprzeć zbiórkę dowolną kwotą. Nie ma cennika ani określonej minimalnej wpłaty. Każda złotówka ma znaczenie.
Marysia także choruje na zespół Retta. Jej rodzina prowadzi zbiórkę na kosztowne leczenie, którego koszt sięga około 7 milionów złotych.
Za inicjatywą „Słoneczniki dla Marysi” stoi Fundacja CZARNA OWCA. Wszystkie wpłaty ze skarbonki trafiają bezpośrednio na główną zbiórkę Marysi prowadzoną w serwisie Siepomaga.pl.
Zasada akcji słonecznikowej jest prosta:
- przyjeżdżasz na pole,
- robisz zdjęcie wśród słoneczników,
- zabierasz kilka kwiatów do domu,
- wspierasz Marysię i Olę kwotą, którą możesz przekazać,
- udostępniasz informację dalej.
Organizatorzy proszą jednocześnie, aby zrywać słoneczniki z rozsądkiem i szacunkiem do miejsca – tak, aby wystarczyło ich także dla kolejnych osób, które będą chciały dołączyć do akcji.
Agnieszka Sawicka
