Rolnik stracił krowę i cielaka
Józef Paluszek jest 80-letnim rolnikiem z woj. zachodniopomorskiego. Wraz z córkami – Izabelą i Ewą – gospodaruje na 400 ha ziemi w miejscowości Komorowo (gm. Polanów) i hoduje ok. 400 szt. bydła opasowego rasy limousine, z czego 200 szt. stanowią mamki, a ok. 180 szt. to cielęta, które po osiągnięciu odpowiedniej masy są sprzedawane jako odsadki.
Niestety, w nocy z 10 na 11 maja br., w gospodarstwie Paluszka doszło do ataku wilków. Drapieżniki zaatakowały wysokocielną krowę o wadze ok. 650 kg, która najprawdopodobniej była w trakcie porodu. Rolnik już wcześniej zaobserwował, że sztuka oddala się od stada, tak jak mają to w zwyczaju robić mamki przygotowujące się do cielenia.
Czytaj dalej pod FOTO:
Pastwiska częściowo są ogrodzone pastuchem elektrycznym, a częściowo siatką.
– Bydło całą dobę przebywa na powietrzu, chociaż ma dostęp do budynków, ale na pastwisku czuje się dobrze – mówi Paluszek.
Zdaniem rolnika obrażenia krowy wskazywały na to, że zaatakowało ją kilka osobników
– Krowa była zjedzona w ponad 30%. Jeden wilk by tego nie zrobił. Było widać tropy, więc tych wilków musiało być więcej – dodaje.
Rolnik zgłosił sprawę do RDOŚ kolejny raz
Paluszek przyznaje, że zgłosił zdarzenie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Złocieńcu, by otrzymać odszkodowanie za szkodę wyrządzoną przez wilki.
– Przyjechali z RDOŚ, zrobili lustrację, sporządzili protokół i to wszystko. Teraz czekam na odszkodowanie – tłumaczy.
Rolnik nie ukrywa, że to nie pierwszy atak wilków na bydło w jego stadzie. Tylko w roku 2025 stracił trzy cielęta w różnym wieku, właśnie przez te drapieżniki.
– RDOŚ pytał mnie czy nocą nadzoruję stado. Jesienią, kiedy sprawdzałem, to najechałem na akcję, kiedy wilki jadły świeżo narodzonego cielaka. Kiedy bydło przebywa na pastwisku doglądamy stado ok. 2-3 razy dziennie, bo zawsze coś się może zdarzyć. Wiosną znaleźliśmy częściowo zjedzonego cielaka. Mógł ważyć ok 70 kg – wspomina.
Wówczas kwota odszkodowania wypłacona przez RDOŚ oscylowała w granicach ok. 2 tys. zł za sztukę. Jak przyznaje Paluszek, za pośrednictwem Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego będzie domagał się zwiększenia tej stawki.
Przyszedł wilk i zjadł 7 tys. zł
Rolnik hodując bydło opasowe, zarabia na sprzedaży odsadków w wadze ok. 250-300 kg, których średnia cena to obecnie ok. 28 zł/kg.
– Ten cielak to dla mnie ważna sprawa, bo sprzedajemy odsadki w wadze ok. 250-300 kg do dalszego chowu Ceny odsadków limosuine oscylują obecnie w granicach 28 zł/kg, czyli przyszedł wilk i zjadł 7 tys. zł – mówi.
Jego zdaniem władze powinny również zmienić nieco kwoty wypłaty odszkodowań w zależności od tego, jakiej rasy bydło ucierpiało.
– W RDOŚ traktują bydło mięsne tak samo jak mleczne. Ja straciłem mój potencjalny dochód i nie wydoję krowy, a rolnik, który ma bydło mleczne chociaż przez 200 dni będzie mógł doić mleko – dodaje.
Dewizowcy chcą strzelać do wilków, ale nie mogą
Z relacji Paluszka wynika, że zainteresowanie odstrzałem wilków wykazują myśliwi dewizowi, jednak ochrona gatunku skutecznie im to uniemożliwia.
– Zastanawiam się, dlaczego nie przejdzie taka ustawa, żeby Ministerstwo Klimatu i Środowiska dawało im pozwolenie na odstrzał. Dewizowcy zapłaciliby jeszcze państwu pieniądze – mówi.
Rolnik: „Mamy problem”
Paluszek przyznaje, że kiedy 30 lat temu rozpoczynał swoją przygodę z hodowlą, nie miał problemów z dzikimi zwierzętami, a teraz wszystko się odmieniło.
– Kiedy zaczynałem hodowlę 30 lat temu, to nikomu wilki ani bobry nie wchodziły w szkodę, a teraz mamy z tym problem – mówi.
Ataki wilków na zwierzęta gospodarskie w gm. Polanów
Ataki wilków na zwierzęta gospodarskie w gm Polanów miały już miejsce w przeszłości. W gospodarstwie rolnika Kacpra Jabłońskiego doprowadziły do śmierci łącznie 90% stada owiec, o czym pisaliśmy TUTAJ. Jak informują lokalne media, atak wilków na krowę w Komorowie nie był jedynym, do którego doszło w ostatnim czasie w woj. zachodniopomorskim. Z relacji portalu Zachodniak.pl wynika, że w położnym niedaleko Jamnie (obecnie część Koszalina) wilki zaatakowały stado owiec – 7 z nich padło, a 10 jest rannych, niemal wszystkie były wysokokotne.
O stanowisko w sprawie ataku w Komorowie wystąpiliśmy do Urzędu Miejskiego w Polanowie. Odpowiedź opublikujemy.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
