Krzysztof Piech o sytuacji na rynku paliwJustyna Czupryniak-Paluszkiewicz/Canva, Piech
StoryEditorProdukcja biopaliw

„Tracimy 1000 zł dziennie”. Rolnik ma pomysł na drogie paliwo i tanie zboże

17.03.2026., 14:00h

– Jeżeli traktor spali dziennie kilkaset litrów paliwa i przyjmiemy różnicę 2,00 zł na litrze, to dzień pracy w gospodarstwie może oznaczać nawet 1000 zł mniej w kieszeni rolnika – mówi Krzysztof Piech, rolnik z woj. opolskiego, komentując skutki gwałtownego wzrostu cen paliw i dodaje, że nadzieją dla polskich producentów rolnych może okazać się produkcja biopaliw.

Drogie paliwo zwiększa koszty produkcji rolniczej

Krzysztof Piech jest rolnikiem z woj. opolskiego i członkiem Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. Paliwo na sezon wiosenny kupił jeszcze przed podwyżkami, ale jak przyznaje, podwyżka cen zaskoczyła go tak samo, jak innych rolników.

– Spodziewaliśmy się jakichś ewentualnych działań na Bliskim Wschodzie, ale nie w takiej skali, żeby to się przełożyło na takie podwyżki. Dopóki mam paliwo, to mam, ale przede mną jeszcze dużo zasiewów – komentuje rolnik.

Jak tłumaczy Piech, na razie wysiał 12 ha zbóż jarych, ale najwięcej pracy czeka na niego na przełomie kwietnia i maja, kiedy będzie musiał wysiać 65 ha soi. Do tego czasu zapasy paliwa sprzed podwyżek na pewno się skończą, a rolnik będzie musiał zapełnić domowy zbiornik paliwem w cenie po podwyżkach.

– Jeżeli traktor spali dziennie kilkaset litrów paliwa, niech to będzie 300, 400, 500 litrów i przyjmiemy różnicę 2,00 zł/l pomiędzy tymi cenami, które były a są, to tak naprawdę dzień pracy w gospodarstwie, w którym często pracują dwa ciągniki, może kosztować rolnika bardzo dużo. W takim gospodarstwie, jak moje, liczącym ok. 200 ha, to każdego dnia jest 1 000 zł mniej w kieszeni rolnika – wylicza Piech.

Produkcja biopaliw szansą na zagospodarowanie nadwyżek zbóż?

W ocenie Piecha produkcja biopaliw mogłaby być sposobem na zagospodarowanie nadwyżek produkcyjnych zbóż, z którymi zmaga się polski rynek. Jak wymienia rolnik, powodów, dla których w naszym kraju jest za dużo ziarna, jest kilka, m.in. problem z dostępnością rynków eksportowych oraz ograniczanie hodowli zwierząt przez wirusy typu ASF czy H5N1.

– Tak naprawdę nie ma konsumpcji wewnętrznej zboża. Gdyby to zboże przerobić na bioetanol, ewentualnie obsiać w tym celu pola również roślinami bobowatymi lub białkowymi typu soja, groch, bobik czy łubin, to po zakończeniu cyklu produkcyjnego w rolnictwie, czyli ok. roku, mielibyśmy ziarno na cele energetyczne, w tym przypadku paliwowe – wyjaśnia Piech.

Jak dodaje rolnik, jednocześnie zmniejszyłaby się podaż ziarna na rynku zbóż, ceny skupu by wzrosły, a dochodowość w rolnictwie w pewnym stopniu by się ustabilizowała.

Własna produkcja biopaliw to uniezależnienie od importu

Zdaniem Piecha, gdyby skala udziału biopaliw w produkcji i w zużyciu się zwiększyła, to Polska w pewnym stopniu uniezależniła się od importu paliw.

– Zapewnienie własnego biopaliwa zmniejszyłoby podatność na skoki cen. To byłoby jak upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Po pierwsze mielibyśmy własną produkcję biopaliw i racjonalnie zagospodarowaną produkcję rolniczą, co przełożyłoby się na wzrost dochodów rolników, a po drugie, produkowalibyśmy coś, co jest potrzebne, a nie coś, z czego nadprodukcją się mierzymy – tłumaczy Piech.

Biopaliwa zabezpieczeniem w krytycznych momentach

Z relacji Piecha wynika, że biopaliwa przynosiłyby korzyści dla gospodarki w postaci uniezależnienia od źródeł zewnętrznych na okres krytycznych geopolitycznie momentów, podczas których występują zaburzenia w łańcuchach dostaw.

– Aktualne podwyżki cen paliw to powtórka z rozrywki, której doświadczyliśmy podczas pandemii koronawirusa, czy w momencie ataku Rosji na Ukrainę. Raptem po 2 czy 3 latach mamy tę samą sytuację. Jest niespokojnie na świecie i tego typu incydenty mogą się powtarzać – prognozuje Piech.

Piech: "Boimy się inflacji i wzrostu stóp procentowych"

Jak przyznaje Piech, rolnictwo jest bardzo kapitałochłonne, a wahania cen są dla niego zabójcze. Rolnik podkreśla, że producentom rolnym poza środkami obrotowymi na zakup nawozów, środków ochrony roślin, czy paliw, są potrzebne środki na rozwój gospodarstw, który by mógł postępować w ciągu minionych 30 lat, musiał być dotowany zaciąganymi przez nich kredytami.

– W interesie rolnictwa całego świata, a w interesie branży rolniczej absolutnie nie jest przedłużenie tego konfliktu. Boimy się skutków wzrostu inflacji. Gospodarstwa mają milionowe kredyty. To są ogromne sumy, a zmiana stóp o ok. 2-3%, może doprowadzić rolników do bankructwa. To, co się stało 3 lata temu i podwyżki rzędu 6% doprowadziły do tego, że zaczęliśmy płacić czterokrotnie czy pięciokrotnie wyższe odsetki niż przed pandemią, czy wojną na Ukrainie, co szalenie zwiększyło poziom obciążenia w gospodarce. Istnieje tutaj olbrzymie ryzyko i oby ten konflikt, jak najszybciej się skończył – podsumowuje rolnik.

Zobacz WIDEO:

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
17. marzec 2026 14:52