Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli ceny paliw nadal będą rosły, rząd może ponownie wprowadzić mechanizm obniżający ceny na stacjach. Rolnicy przyjmują te deklaracje z dużym dystansem. Zwracają uwagę, że wcześniejszy program wsparcia zakończył się tuż przed rozpoczęciem żniw, czyli w okresie, gdy gospodarstwa zużywają najwięcej oleju napędowego.
Tusk: jeśli paliwo znów zdrożeje, wrócimy do obniżek
Podczas konferencji w Głuchołazach premier Donald Tusk odniósł się do sytuacji na rynku paliw. Przyznał, że ceny na światowych rynkach pozostają bardzo niestabilne, a dalszy rozwój wydarzeń zależy m.in. od sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Zapowiedział, że jeśli paliwo ponownie zacznie drożeć, rząd rozważy wprowadzenie rozwiązań pozwalających obniżyć ceny na stacjach przynajmniej na końcówkę wakacji, kiedy wielu Polaków będzie wracało z urlopów. Premier poinformował również, że prowadzi w tej sprawie rozmowy z ministrem finansów.
– Rozmawiałem z ministrem finansów. Jeśli okaże się, że sytuacja znów będzie niestabilna i ceny paliw ponownie pójdą w górę, zaproponujemy rozwiązanie, które pozwoli wprowadzić regulowane ceny przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji, czyli na czas powrotów z urlopów. Chcemy, aby ludzie nie musieli wtedy przepłacać za paliwo – zapowiedział Donald Tusk.
Rolnicy: pomoc skończyła się w najgorszym momencie
Zapowiedzi premiera nie uspokajają rolników. Zwracają oni uwagę, że wcześniejszy pakiet osłonowy tzw. CPN zakończył się właśnie wtedy, gdy w gospodarstwach rozpoczęły się żniwa.
– W żniwa ciągniki i kombajny pracują praktycznie od rana do nocy. Wtedy zużycie oleju napędowego jest największe. Wielu rolników liczyło, że niższe ceny utrzymają się właśnie na ten okres. Tymczasem pomoc się skończyła, a paliwo zaczęło drożeć – mówi nam Krzysztof, rolnik z okolic Płońska.
Jak podkreślają gospodarze, koszt paliwa ma dziś bezpośredni wpływ na opłacalność zbioru zbóż, rzepaku czy kukurydzy oraz wykonywania późniejszych prac polowych.
REFLEX: olej napędowy może przekroczyć 8 zł za litr
Prognozy rynku nie napawają optymizmem. Analitycy firmy REFLEX wskazują, że za wzrost cen odpowiada przede wszystkim eskalacja konfliktu USA–Iran oraz napięcia na Bliskim Wschodzie, a także ograniczenia podaży ropy.
W ostatnim tygodniu średnia cena oleju napędowego wzrosła aż o 47 gr na litrze i osiągnęła 7,80 zł/l. Od początku lipca diesel podrożał już o 1,75 zł/l.
Eksperci przewidują, że jeśli ropa Brent utrzyma się w pobliżu 98 dolarów za baryłkę, w najbliższych dniach średnia cena oleju napędowego może wyniesć nawet 8,20 zł za litr. To właśnie diesel ma drożeć najszybciej.
Jedyna dobra wiadomość dla rolników
Na razie jedynym konkretnym rozwiązaniem zapowiedzianym z myślą o rolnikach jest zwiększenie zwrotu podatku akcyzowego od paliwa rolniczego.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział w piątek, że stawka zwrotu ma wzrosnąć z obecnych 1,46 zł do 2 zł za litr oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej.
Rolnicy podkreślają jednak, że wyższy zwrot pomoże dopiero przy późniejszym rozliczeniu. Tymczasem paliwo do kombajnów i ciągników trzeba kupować już dziś, i to po coraz wyższych cenach.
Kamila Szałaj
