Rolnik kontra KOWR. „Ogłoszenia o przetargach należy traktować jak ulotkę z marketu”
Rolnik z Pomorza alarmuje, że KOWR przeprowadził przetarg na dzierżawę ponad 11 ha państwowej ziemi według innych zasad niż te, które sam opisał w ogłoszeniu. Gdy jego zastrzeżenia zostały odrzucone, skierował sprawę do Ministerstwa Rolnictwa. Jak podkreśla, chodzi nie tylko o ten jeden przetarg, ale o zaufanie do zasad, na jakich państwo rozdysponowuje ziemię rolną.
– Wydaje mi się, że pomimo iż KOWR kreuje się na „państwo w państwie” i jednocześnie „sędziego we własnej sprawie”, to należy wymagać choć trochę powagi urzędu. A wygląda na to, że publikowane przez nich ogłoszenia o przetargach publicznych należy traktować jak ulotkę reklamową z marketu – mówi Mariusz Gołda.
Przetarg na ponad 11 ha ziemi
Sprawa dotyczy przetargu ograniczonego ofert pisemnych na dzierżawę nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Postępowanie prowadził KOWR Oddział Terenowy w Pruszczu Gdańskim, Sekcja Terenowa w Słupsku.
Przedmiotem przetargu była nieruchomość o powierzchni ponad 11 ha w obrębie Sycewice PGR w gminie Kobylnica. Jednym z uczestników był rolnik Mariusz Gołda.
– Jako uczestnik przetargu złożyłem ofertę zgodnie z wymaganiami określonymi przez organizatora, oczekując, że wszystkie oferty zostaną ocenione według identycznych kryteriów wynikających z treści ogłoszenia – podkreśla rolnik.
KOWR wezwał uczestników do wyjaśnień
Po złożeniu ofert KOWR wezwał Mariusza Gołdę do złożenia wyjaśnień dotyczących formy posiadania i nabycia działki rolnej położonej najbliżej nieruchomości będącej przedmiotem przetargu.
Rolnik wyjaśnienia złożył. W efekcie – jak twierdzi – stracił część punktów.
– Wyjaśnienie złożyłem, w związku z czym utraciłem część punktów w klasyfikacji, jednak nie to wzbudziło moje podejrzenie co do poprawności przeprowadzanej procedury przetargowej – mówi Mariusz Gołda.
Później dowiedział się, że również inni uczestnicy byli wzywani do składania wyjaśnień.
– Dotarła do mnie informacja, iż pozostali uczestnicy również byli wezwani do złożenia „wyjaśnień”, jak to określa KOWR. Jednak zgodnie z treścią ogłoszenia przetargu było to uzupełnienie oferty, co jest niedopuszczalne – podkreśla.
Jego zdaniem nawet jeśli takie uzupełnienia nie wpłynęły na liczbę punktów, mogły mieć wpływ na sam udział części oferentów w przetargu.
– Mimo iż uzupełnienia te nie miały wpływu na ilość zdobytych punktów przez uczestników przetargu, to miały bezpośredni wpływ na sytuację położenia uczestników, a ostatecznie na wynik przetargu – zaznacza.
KOWR: przepisy się zmieniły. Rolnik: to dlaczego ogłoszenie było inne?
Po zakończeniu przetargu Mariusz Gołda złożył zastrzeżenia do Dyrektora Oddziału Terenowego KOWR w Pruszczu Gdańskim. Zostały one oddalone.
W odpowiedzi KOWR wyjaśnił, że od 28 października 2025 r. obowiązują nowe przepisy, które pozwalają komisji przetargowej wzywać uczestników do składania dodatkowych wyjaśnień lub dokumentów. Urząd wskazał również, że w przypadku pozostałych uczestników wyjaśnienia nie dotyczyły kryteriów punktowych, dlatego nie miały wpływu na ocenę ofert.
I ten argument najbardziej zaskoczył rolnika. Jak podkreśla, skoro przepisy zmieniły się kilka miesięcy wcześniej, to również ogłoszenie o przetargu powinno zostać przygotowane zgodnie z nowymi zasadami.
– Co istotne, wykaz nieruchomości oraz ogłoszenie o przetargu zostały opublikowane długo po dacie zmiany przepisów, o których mowa – mówi Mariusz Gołda.
W jego ocenie KOWR nie powinien publikować ogłoszenia sugerującego jedne zasady, a po zakończeniu przetargu tłumaczyć uczestnikom, że obowiązywały już inne przepisy.
– Analizując treść odpowiedzi Dyrektora OT w Pruszczu Gdańskim, wnioski nasuwają się same – treść ogłoszenia była niezgodna z obowiązującymi przepisami i wprowadzała w błąd uczestników przetargu – podkreśla.
„Nie chodziło mi o odrzucenie innych ofert”
Rolnik zaznacza, że nie domagał się wykluczenia pozostałych uczestników ani uznania jego oferty za jedyną prawidłową.
– Nie wnosiłem o odrzucenie pozostałych ofert i rozpatrzenie mojej jako jedynej złożonej właściwie, a o postąpienie przez KOWR zgodnie z treścią ogłoszonego przez siebie przetargu, zgodnie z przepisami prawa i zdrowym rozsądkiem – wyjaśnia.
Dyrektor Generalny KOWR podtrzymał decyzję
Rolnik odwołał się następnie do Dyrektora Generalnego KOWR. Także tam nie uzyskał korzystnego rozstrzygnięcia.
– Niestety Dyrektor Generalny KOWR wykazał się jeszcze większą ignorancją, podtrzymując decyzję dyrektora OT i nie odnosząc się do oczywistego faktu, iż treść ogłoszenia o przetargu była niezgodna z obowiązującymi aktualnie przepisami – mówi Mariusz Gołda.
Jego zdaniem w tej sytuacji przetarg powinien zostać unieważniony i ogłoszony ponownie na podstawie dokumentacji przygotowanej zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Sprawa trafiła do Ministerstwa Rolnictwa
8 lipca 2026 r. Mariusz Gołda skierował do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi skargę na działalność KOWR oraz wniosek o przeprowadzenie kontroli.
Domaga się sprawdzenia działań komisji przetargowej, Dyrektora Oddziału Terenowego KOWR w Pruszczu Gdańskim oraz Dyrektora Generalnego KOWR. Wnosi także o analizę pełnej dokumentacji przetargowej.
„Tyle mówi się o ułatwieniach dla rolników”
Mariusz Gołda uważa, że sprawa wykracza poza jeden przetarg i dotyczy zaufania do państwowych instytucji.
– Niestety, władza się zmienia, natomiast sposób jej funkcjonowania nie. Wciąż obowiązuje zasada, że pomimo błędnej decyzji urzędnika niższego szczebla będzie ona broniona jak niepodległość przez najwyższych decydentów – mówi.
– Wciąż arogancja władzy, buta wobec obywatela i ignorancja wobec prawa to obowiązująca norma w naszych urzędach – podsumowuje.
Teraz rolnik czeka na reakcję Ministerstwa Rolnictwa. Liczy, że resort przeanalizuje przebieg tego przetargu i odpowie, czy KOWR mógł zastosować procedurę inną niż opisana wcześniej w ogłoszeniu.
KOWR: przepisy pozwalały wezwać do wyjaśnień
O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do KOWR i Ministerstwa Rolnictwa. KOWR nie zgadza się z zarzutami rolnika i podkreśla, że przetarg został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Jak wyjaśnia KOWR, po zmianie przepisów z 28 października 2025 r. komisja przetargowa może zwracać się do uczestników o złożenie dodatkowych wyjaśnień lub dokumentów, o ile nie wpływają one na punktację ofert.
- W analizowanym przypadku nie stwierdzono, aby miały one wpływ na wynik przetargu lub naruszały prawa uczestników postępowania - tłumaczy KOWR.
KOWR podkreśla również, że informacje, których brakowało w ofertach, nie były kryteriami oceny i nie wpływały na wybór zwycięzcy przetargu.
- Wymóg przedstawienia koncepcji prowadzenia działalności na dzierżawionej nieruchomości nie był objęty oceną punktową, a rozstrzygnięcie przetargu nastąpiło wyłącznie na podstawie kryteriów wskazanych w ogłoszeniu i obowiązujących przepisach -podkreśla KOWR.
Urząd zapewnia także, że na bieżąco dostosowuje wzory dokumentów do zmieniających się przepisów oraz nie widzi podstaw do unieważnienia postępowania tylko z powodu uchybień, które – w jego ocenie – nie miały wpływu na wynik przetargu.
Ministerstwo: procedura została wyczerpana
Do sprawy odniosło się również Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Resort potwierdził, że skarga Mariusza Gołdy wpłynęła 8 lipca i jest mu znana. Jednocześnie przypomniał, że ustawa przewiduje dwuinstancyjną procedurę rozpatrywania zastrzeżeń – najpierw przez dyrektora oddziału terenowego KOWR, a następnie przez Dyrektora Generalnego KOWR.
Ministerstwo zwraca uwagę, że przepisy nie przewidują możliwości odwołania od rozstrzygnięcia Dyrektora Generalnego KOWR do ministra rolnictwa.
- Rozstrzygnięcie DG KOWR ma zatem walor rozstrzygnięcia »ostatecznego« - czytamy w stanowisku resortu rolnictwa.
Resort podkreśla również, że takie rozwiązanie ma z jednej strony zapewnić uczestnikom możliwość zakwestionowania przebiegu przetargu, a z drugiej nie doprowadzić do paraliżu rozdysponowywania państwowych gruntów, ponieważ KOWR przeprowadza w skali kraju kilkadziesiąt tysięcy przetargów rocznie.
Rolnik: zasady muszą być jasne dla wszystkich
Mariusz Gołda podkreśla jednak, że w jego ocenie sprawa nadal nie została wyjaśniona. Uważa, że niezależnie od stanowiska KOWR i ministerstwa uczestnicy przetargów powinni mieć pewność, że zasady opisane w ogłoszeniu są dokładnie tymi samymi zasadami, według których później oceniane są ich oferty.
Kamila Szałaj
