Rolnik o skutkach gradobicia: „Tam jest już po żniwach”
Marian Grzywna jest rolnikiem z gm. Dorohusk i radnym powiatu chełmskiego w Lubelskiej Izbie Rolniczej. Z jego relacji wynika, że 19 lipca br. w godzinach popołudniowych nad pow. chełmskim przetoczyła się potężna nawałnica, a największe zniszczenia odnotowano na terenie miejscowości położonych w gm. Dorohusk, zwłaszcza w Świerży i Okopach.
– Nawałnica szła takim pasem między Świerżami a Okopami, przez Zamieście i w stronę Ukrainy. Byłem tam dosłownie pół godziny po tym wszystkim, jak już poszło w stronę Ukrainy – relacjonuje.
Jego zdaniem komórka burzowa mogła tworzyć się wcześniej od strony Brzeźna i okolic Chełma, jednak najdotkliwsze skutki widoczne są właśnie na tym obszarze.
Grad wielkości gołębich jajek w woj. lubelskim
Rolnik przyznaje, że to nie nawalny deszcz, a gradobicie spowodowało największe uszkodzenia upraw rolniczych. Miejscami pola wyglądały, jak po opadach śniegu.
– Niektóre gradziny miały wielkość gołębiego jaja – relacjonuje.
Zobacz też: Grad zmiótł 4500 ha w 15 minut. „Płacisz i nie masz żadnej gwarancji”
Uprawy zniszczone w 100%
Skala zniszczeń powstałych po gradobiciu jest zatrważająca. Zdaniem Grzywny najbardziej ucierpiały uprawy zbóż i kukurydzy. Grad nie oszczędził również plantacji słonecznika.
– Zboża są zniszczone w stu procentach, przynajmniej w centrum tego przejścia. Kukurydza w stu procentach pobita. Widziałem jedno pole ze słonecznikiem – z niego już nic nie będzie, stoją same badylaki – mówi.
Rolnik przyznaje, że na najbardziej zniszczonym odcinku nie ma już czego ratować.
– Na tym odcinku raczej już się z upraw nic nie odzyska – przyznaje.
Nawałnica wyrządziła również szkody w drzewostanie.
– Drzewa też są powalone. Połamało brzozy, sosny. Nawet gałęzie zaniosło na pół pola – opowiada.
Na Lubelszczyźnie częściowo po żniwach
Grzywna nie ma wątpliwości co do tego, że żniwa na terenie gm. Dorohusk, w miejscowościach, nad którymi przeszło gradobicie są już zakończone, choć jeszcze dobrze się nie zaczęły.
– W tamtym rejonie jest już po żniwach – twierdzi.
Rolnik podkreśla, że skali zniszczeń nie da się porównać z obrazami oglądanymi w mediach.
– Co innego oglądać w telewizji, że gdzieś się coś stało, a co innego być na miejscu i to zobaczyć. To naprawdę jest tragedia. Człowiek inwestuje cały rok, a tu chwila moment i wszystko przepadło – przyznaje.
Zwraca również uwagę na trudną sytuację rolników w czasie tegorocznych żniw.
– Dwa miesiące nie było deszczu. Rolnicy dopiero ruszyli z kombajnami, trochę pokosili i nagle przyszły deszcze. Teraz zapowiadają kolejne opady i żniwa będą łapane – kończy.
Burzliwe lato w Polsce
To już kolejne gradobicie tego lata, przez które rolnicy liczą straty w uprawach. W ciągu minionych trzech tygodni zniszczenia po gradobiciu liczyli również rolnicy z woj. wielkopolskiego i świętokrzyskiego.
Justyna Czupryniask-Paluszkiewicz
