Podczas burzliwego posiedzenia komisji posłowie spierali się o każdy szczegół, a przedstawiciele resortu rolnictwa alarmowali o chaosie prawnym. Dla wielu mieszkańców wsi może to oznaczać kosztowne zmiany w utrzymywaniu psów pilnujących posesji.
Wraca temat, który wywołał ogromną burzę na wsiach
25 maja Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt rozpoczęła szczegółowe prace nad dwoma projektami nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt – prezydenckim projektem z druku nr 2270 oraz projektem poselskim z druku nr 2274.
To powrót do sprawy, która już wcześniej wywołała ogromne emocje na wsi i w środowiskach rolniczych. Poprzednia wersja przepisów została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego między innymi z powodu kontrowersji wokół szczegółowych wymagań dla kojców oraz zarzutów o nadmierną regulację.
Teraz temat wraca, ale w nowej odsłonie. Oficjalnie chodzi o poprawę dobrostanu zwierząt. W praktyce jednak projekt może oznaczać kolejne obowiązki dla właścicieli gospodarstw i osób utrzymujących psy poza domem.
Koniec psów na łańcuchach? Posłowie chcą ostrych zmian
Największe emocje wywołała poprawka zgłoszona podczas komisji, która wprost zakłada zakaz trzymania psów i kotów na łańcuchach.
– Zabrania się trzymania psów i kotów na uwięzi – odczytał podczas obrad poseł KO Paweł Suski.
To zapis znacznie ostrzejszy niż dotychczasowe przepisy. Obecnie możliwe jest czasowe utrzymywanie psa na uwięzi pod określonymi warunkami. Nowa propozycja ma praktycznie wyeliminować tę możliwość.
Projekt przewiduje wyjątki dotyczące m.in.: prowadzenia psa lub kota na smyczy, transportu zwierząt, zabiegów weterynaryjnych czy pokazów, wystaw i tresury.
Część posłów ostrzegała jednak, że całkowity zakaz może być trudny do stosowania w praktyce, szczególnie na terenach wiejskich. – Nie ma sensu zakładać z góry, że ktoś będzie dany przepis wykorzystywał w negatywnym celu – przekonywał poseł PiS Krzysztof Ciecióra.
Nowe kojce dla psów? Rolnicy mogą słono zapłacić
Równie gorąca była dyskusja o nowych wymogach dotyczących kojców dla psów. W trakcie komisji zaproponowano, aby kojec był: stabilnej konstrukcji, częściowo ażurowy, zapewniający dostęp światła dziennego i swobodny przepływ powietrza.
Początkowo pojawił się także pomysł wpisania minimalnej wysokości kojca – 1,7 metra. Ostatecznie z tego rozwiązania zrezygnowano, ale temat wróci prawdopodobnie na dalszym etapie prac.
To właśnie tutaj pojawia się najważniejsze pytanie dla rolników: ile będą kosztować nowe przepisy?
W wielu gospodarstwach psy pilnujące obejścia nadal przebywają w starszych kojcach lub przy budach. Jeśli nowe regulacje wejdą w życie w restrykcyjnej formie, część właścicieli może zostać zmuszona do przebudowy infrastruktury.
Ministerstwo alarmuje: w przepisach jest chaos
Przedstawiciele resort rolnictwa i Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu podczas komisji otwarcie ostrzegali, że część proponowanych zapisów może być problematyczna prawnie.
Największy spór dotyczył pomysłu, aby szczegółowe wymagania dotyczące kojców określał minister rolnictwa w rozporządzeniu.
Resort zwracał uwagę, że projekt nie daje wystarczająco jasnych podstaw do wydania takich przepisów.
– Rozporządzenie wykonuje ustawę i teraz właściwie pojawia się pytanie, który konkretny przepis takie rozporządzenie miałoby wykonywać – mówił dyrektor Departamentu Prawnego MRiRW Paweł Małaczek.
Biuro Legislacyjne Kancelarii Sejmu ostrzegało także, że część zapisów może być zbyt nieprecyzyjna w kontekście przepisów karnych. Chodzi m.in. o określenia: "bezpośrednie zagrożenie", "indywidualne potrzeby psa" oraz "codzienny ruch poza kojcem".
W praktyce oznacza to, że ostateczna interpretacja przepisów mogłaby trafiać do sądów.
Presja rośnie. Politycy próbują ugasić kolejny pożar
Z zapisu obrad wynika, że duży wpływ na kształt projektu mają organizacje prozwierzęce, które od miesięcy domagają się zaostrzenia przepisów dotyczących utrzymywania psów.
Posłanka Dorota Niedziela (KO), która jest wicemarszałkiem Sejmu i przewodniczącą komisji podkreślała podczas obrad, że część zapisów ma być "zabezpieczeniem interesów strony społecznej".
Jednocześnie politycy starają się uniknąć powtórki sytuacji sprzed kilku miesięcy, gdy wcześniejsza wersja ustawy wywołała ogromne protesty i została zawetowana.
Dlatego obecne prace przypominają szukanie kompromisu między oczekiwaniami organizacji społecznych a obawami mieszkańców wsi i resortu rolnictwa.
Awantura na komisji. Obrady trzeba było przerwać
Im dłużej trwało posiedzenie komisji, tym więcej pojawiało się wątpliwości dotyczących konstrukcji przepisów.
W końcu przewodnicząca komisji zdecydowała o przerwaniu obrad i zapowiedziała dalsze negocjacje z ministerstwem oraz legislatorami.
– Za dużo jest nieprawidłowości, musimy to po prostu sobie wyprostować razem z biurem legislacyjnym i z ministerstwem – powiedziała na zakończenie posiedzenia Niedziela.
To pokazuje, że mimo politycznych deklaracji projekt nadal jest daleki od ostatecznego kształtu.
Co to oznacza dla rolników? Mogą pojawić się nowe koszty i kontrole
Choć ustawa jest jeszcze na etapie prac parlamentarnych, już teraz wiadomo, że może mocno wpłynąć na codzienność wielu gospodarstw.
Najbardziej prawdopodobne skutki to całkowite odejście od trzymania psów na łańcuchach, obowiązek zapewnienia zwierzętom większej przestrzeni, nowe standardy dotyczące kojców, a także większe ryzyko kontroli i sporów interpretacyjnych oraz potencjalne koszty dostosowania gospodarstw do nowych wymagań.
Dla części rolników problemem może być również brak jasności przepisów. Nawet podczas prac komisji posłowie i prawnicy nie byli zgodni, jak dokładnie powinny wyglądać nowe regulacje.
Jedno jest jednak pewne – temat ochrony zwierząt ponownie stał się jednym z najbardziej zapalnych punktów w debacie o przyszłości polskiej wsi.
Retransmisję posiedzenia można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
