Rolnik: „Wypas obniża koszty produkcji mleka”
– Posiadamy duży areał pastwisk i chcemy mieć ich jak najwięcej, ponieważ wypas jest najtańszą i najwygodniejszą formą żywienia i utrzymania bydła w naszych górskich warunkach. Dzięki wypasowi możemy znacznie obniżać koszty produkcji mleka, co przy obecnym kryzysie na rynku mleka ma duże znaczenie. Oczywiście przy dużej ilości bydła wypas może być już problemowy, ale nasze stado nie należy do największych i wypasamy zarówno krowy, jak i jałówki w systemie kwaterowym. Niestety, od kilku lat w związku z rosnącą populacją wilków nasiliły się ich ataki na nasze bydło, ale nie tylko nasze, bo oczywiście także innych okolicznych rolników – przyznał Witold Marzec.
Wilki zagryzły cielaka i poraniły krowy
W poprzednim roku wilki zagryzły jedno cielę w stadzie Witolda Marca i podczas tego samego ataku poraniły trzy krowy, które najprawdopodobniej podjęły próbę obrony cielęcia, jak się okazało, niestety, nieskuteczną. Wilki poraniły też młodą klacz w gospodarstwie rozmówcy.
– W celu zabezpieczenia się przed wilkami zawsze mamy jakiegoś psa i są to zazwyczaj owczarki podhalańskie. Niestety, jeden pies to zbyt mało na watahę wilków, trzeba mieć co najmniej dwa dorosłe, silne, dobrze wyszkolone psy. My straciliśmy już kilka psów w wyniku ataków wilków, które w ogóle się nie boją i wchodzą, gdzie tylko im się podoba, badając obszar całej zagrody w celu wytropienia łatwej ofiary. Ataki na psy nasilają się szczególnie zimą, gdy bydła nie ma na pastwisku, więc wilki szukają innej zdobyczy. W tym roku moje stado na szczęście nie ucierpiało, ale ataki na bydło już się zaczęły. Dopiero co tydzień temu, wilki zagryzły cielę w stadzie mojego kolegi z sąsiedniej wioski. Jeśli nie będzie działań, które przyczyniłyby się do depopulacji wilków na naszym terenie, to będzie tylko coraz gorzej i bardziej niebezpiecznie. Z tego względu cierpimy nie tylko my rolnicy, ale też ludzie, którzy zainwestowali w turystykę, a teraz nie mają klientów, bo turyści boją się tu przyjeżdżać – stwierdził Witold Marzec.
Nie dość, że rolnicy z tego terenu obawiają się kolejnych ataków wilków, to całkiem niedawno, bo w kwietniu, na terenie gminy Bukowsko w Płonnej, zupełnie niedaleko gospodarstwa Witolda Marca, miał miejsce niestety tragiczny w skutkach atak niedźwiedzia na 58-letnią kobietę.
Wypas krów to mniej pracy dla rolnika
Jałówki hodowca wypuszcza na pastwiska tak wcześnie jak tylko się da, tak też było w tym roku, a po dwóch tygodniach rozpoczął wypas krów.
– Na pastwisku jest paśnik, gdzie dowozimy siano, są tam też lizawki mineralne oraz solne, oczywiście bydło ma stały dostęp do wody, którą dowozimy beczkowozem. Warunki na pastwisku są bardzo dobre, co sprzyja zdrowotności oraz dobrej płodności krów i jałówek. Jednocześnie z chwilą wyjścia bydła na pastwisko mamy znacznie mniej pracy związanej chociażby z zadawaniem pasz objętościowych czy też usuwaniem obornika. Teraz, gdy krowy schodzą na dój, są jedynie dokarmiane paszami treściwymi, zarówno energetycznymi (śrutowane kiszone ziarno kukurydzy, śruty zbożowe), jak i białkowymi (poekstrakcyjna śruta rzepakowa), dostają bufor i dodatek mineralno-witaminowy – wyjaśnił hodowca.
Rasa simental idealna do hodowli w warunkach górskich
Witold Marzec nigdy nie utrzymywał innych krów jak simentalskie, bo uważa, że jest to bydło idealne na dość trudne warunki górskie i łatwo się adaptuje do warunków zarówno bytowych, jak i klimatycznych.
– Simental to rasa odporna zarówno na niskie temperatury, jak i upały, a klimat jest coraz cieplejszy nawet u nas zimy są bardzo krótkie. Kiedyś zima w górach trwała pół roku, a teraz dwa miesiące. Jest to również rasa gruboskórna, dość odporna na muchy, które zawsze znajdą się na pastwisku czy w oborze. Dość ciekawą wydaje się być rasa norweska czerwona, ale ona zupełnie nie jest odporna na muchy, ma cienką skórę i przy zwiększonej ilości much potrafi bardzo impulsywnie reagować – zaznaczył Witold Marzec.
W upały rolnik wypasał bydło w nocy – przyszły wilki
Odporność odpornością, ale gdy przychodzą wręcz afrykańskie upały, bo takie też się przecież zdarzają, to aby ulżyć zwierzętom rolnik stosował wypas nocny, a na dzień bydło zostawało w oborze. Jednak taka zmiana poskutkowała nasileniem ataków wilków, bo przecież one wolą żerować w nocy.
– Jak bydło było w nocy na pastwiskach to nawet się nie najadło, tylko chowało gdzieś w rogu z obawy przed wilkami. A jak bydło nie je, to nie ma mleka. populacja wilków rośnie. Odstrzału nie ma, bo jest to zwierzę ściśle chronione i w zasadzie zwierzęta stają się ważniejsze od człowieka. Dlaczego nie bierzemy przykładu z innych krajów jak np. Słowacja, w której w sezonie 2025/2026 ministerstwo rolnictwa przyznało limit odstrzału na 74 wilki, a u nas w Polsce znacznie większym kraju nie strzela się do wilków. Przez to, że wilków jest zbyt dużo, to u nas w okolicy prawie zupełnie wyginęły sarny i jelenie, których kilkanaście lat temu było całe mnóstwo – stwierdził Witold Marzec.
Mleko o wysokiej zawartości suchej masy od simentala
Rasa simentalska oprócz dość dobrej zdrowotności, płodności oraz mocnych nóg i racic oferuje hodowcy również mleko o wysokiej zawartości suchej masy, co ma wpływ na cenę surowca w skupie.
– Poziom białka w naszym mleku nie schodzi poniżej 3,5%, a tłuszczu przekracza 4,3%. Bardzo dobrze spieniężają się też buhajki po naszych krowach, będące poszukiwanym towarem przez rolników trudniących się opasem – powiedział hodowca.
Rolnik: „Dopóki są dopłaty, trzeba korzystać”
Witold Marzec jest tym szczęśliwym rolnikiem, który ma młodego następcę w osobie syna Eryka – świeżo upieczonego absolwenta technikum rolniczego w Nowosielcach, który również ukończył kurs inseminatorski i sam wykonuje zabiegi inseminacji.
– Inseminator w domu to duża zaleta i nie chodzi tylko o niższe koszty unasienniania, ale o możliwość dobrania jak najlepszego momentu krycia, co ma duży wpływ na powodzenie zabiegu. Syn jest chętny do pracy w rolnictwie i bardzo prawdopodobne, że jeszcze w tym roku przepiszę mu gospodarstwo, aby skorzystać z premii dla młodego rolnika. Bo UE niestety obiera kurs zwrócony przeciwko własnemu rolnictwu i tak naprawdę nie wiadomo jak długo będą jeszcze jakiekolwiek dopłaty i premie w rolnictwie, zatem póki są, trzeba korzystać – zaznaczył Witold Marzec.
Soja to roślina perspektywiczna
Co ciekawe, od dwóch lat rolnik zajmuje się uprawą soi i choć przyznaje, że jeszcze musi się dużo nauczyć na ten temat, aby osiągać zadowalające plony, to uważa, że jest to roślina perspektywiczna, bo przy dobrych wiatrach można uzyskać nawet 4 tony z ha, a cena soi jest w granicach 1300–1500 zł za tonę.
Czytaj dalej:
Andrzej Rutkowski
