Komisja Europejska zapowiedziała tymczasowe zawieszenie możliwości importu cukru do Unii Europejskiej po zerowej stawce celnej w ramach tzw. procedury uszlachetniania czynnego.
– Ta decyzja może być jednym z czynników, który poprawi sytuację cenową na rynku cukru w Europie, na czym mogą skorzystać plantatorzy buraka cukrowego – komentuje decyzje KE Rafał Strachota z Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.
740 tys. ton cukru wjechało bez cła
W ocenie KZPBC, im ten zakaz zostanie wprowadzony szybciej, tym będzie z większą korzyścią dla unijnych producentów cukru i buraków cukrowych. Rok gospodarczy trwa od października do końca września, więc już niedługo będziemy w połowie roku gospodarczego. Natomiast cukrownie działające w Polsce w większości przypadków zakończyły już kontraktacje na nowy sezon.
– W zeszłym sezonie do Unii Europejskiej w ramach tej procedury sprowadzono ponad 740 tys. ton cukru. To cztery razy więcej niż zapowiadany bezcłowy kontyngent na import cukru z krajów Mercosuru i 7,5 razy więcej od rocznego kontyngentu zapisanego w umowie o wolnym handlu z Ukrainą. Zarówno KZPBC, jak i jej europejski odpowiednik apelowały do KE o zawieszenie tej procedury już jakiś czas temu. Byliśmy świadomi, że Komisja ma takie możliwości. Wynikają one wprost z rozporządzeń wspólnotowych i zezwalają reagować w sytuacji kryzysowej na rynku cukru, a z taką mamy bez wątpienia obecnie do czynienia – komentuje Strachota.
Cukier wjeżdżał do UE i tam zostawał
Dlaczego import w ramach tzw. procedury czynnego uszlachetniania pogorszył sytuację na unijnym rynku cukru?
W ramach tej procedury każdy sprzedawca lub producent cukru, który sprzedaje swój produkt poza granicę Unii Europejskiej, ma możliwość przywiezienia takiej samej ilości cukru do Unii Europejskiej bez cła.
– Firmy cukrownicze, bo to głównie one sprzedają cukier poza Unią Europejską, korzystały z tego mechanizmu w taki sposób, że nie sprowadzały fizycznie tego cukru, tylko odsprzedawały zainteresowanym domom handlowym, pośrednikom, itp. licencje na import po bardzo atrakcyjnej stawce. Firmy te sprowadzały cukier, żeby wykorzystać go do produkcji wyrobów cukrowniczych. Gdyby ten mechanizm działał prawidłowo, zaimportowany cukier wyjechałby z UE w postaci np. czekolady, dżemów, itd. Miałby tym samym neutralny wpływ na unijny rynek cukru. Cukier ten trafiał jednak głównie do krajów Europy Południowej, gdzie spożycie cukru jest większe niż produkcja – tłumaczy Strachota.
Ta sytuacja spowodowała, że kraje takie, jak Polska, Niemcy czy Francja, nie mogły sprzedawać swojego produktu na południe Europy, ponieważ rynek ten został przejęty przez cukier zakupiony w ramach procedury uszlachetniania czynnego.
Procedura była nadużywana
– Ta procedura była nadużywana, bo nie ma skutecznej kontroli nad jej realizacją. Jest kontrola, jeżeli chodzi o ilości, które wpływają do Europy, natomiast bardzo trudno skontrolować i sprawdzić, ile rzeczywiście tego cukru wyjeżdża – komentuje dyrektor biura KZPBC.
Zawieszenie tego mechanizmu ma skłonić branżę przetwórczą do szerszego wykorzystania cukru unijnego, w tym cukru produkowanego w Polsce. Polska odpowiada za około 15% unijnej produkcji cukru – jest trzecim producentem w UE oraz eksporterem netto. Każdego roku krajowi producenci eksportują od 700 do 900 tys. ton cukru, co stanowi około 30% krajowej produkcji. Niskie ceny cukru na świecie i nadpodaż cukru na unijnym rynku wpływają na pogorszenie kondycji branży.
W sezonie 2025/2026 koncerny cukrownicze zaproponowały plantatorom ceny podstawowe za buraki cukrowe niższe o około 30% w porównaniu rok do roku.
Magdalena Szymańska
fot. Canva
