Rolnicy zostają z mlekiem
Sytuacja na rynku mleka w Bułgarii zaczyna przypominać scenariusz, którego rolnicy najbardziej się obawiają. Mianowicie mleko jest produkowane, ale nie ma kto go odebrać. Problem dotyka zwłaszcza gospodarstw z terenów trudno dostępnych, gdzie produkcja i tak jest o wiele bardziej wymagająca.
Podczas posiedzenia AGRIFISH 30 marca 2026 roku bułgarski minister rolnictwa, Ivan Hristanov opisał skalę problemu.
- To, co jest gorsze, to to, że mleko produkowane na obszarach wiejskich, trudnodostępnych, czy górskich wręcz, nie jest w ogóle skupowane, dlatego że mają oni dostęp do mleka łatwiejszy i tańszego mleka w innych miejscach Unii Europejskiej - relacjonował Iwan Hristanow.
Słowa ministra oddają sedno problemu – lokalne mleko krajowe przegrywa z tańszym surowcem napływającym z innych części Unii Europejskiej. Fakt ten uderza w same podstawy funkcjonowania gospodarstw mlecznych.
Nie dość, że ceny niskie, to brak chętnych na mleko
Minister odniósł się również do spadających cen mleka, które stawiają sektor mleczarski Bułgarii pod dużym znakiem zapytania.
- Od roku 2025 sytuacja na rynku mleka w Bułgarii jest bardzo niepokojąca. Trendy są również negatywne, jeśli chodzi o kształtowanie się cen - oceniał.
Tani surowiec wygrywa z lokalnym mlekiem
Rynek działa dziś prosto: przetwórcy szukają najtańszego i najłatwiej dostępnego surowca. Jeśli mogą kupić mleko taniej i bez problemów logistycznych, wybierają właśnie takie rozwiązanie.
Dla rolników z terenów górskich oznacza to jedno – brak odbioru. Nawet jeśli są w stanie produkować mleko dobrej jakości, przegrywają z ceną i dostępnością. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której mleko nie opuszcza gospodarstwa, bo jego transport i skup przestają się opłacać.
Koszty rosną, a opłacalność spada
Do tego dochodzi drugi problem, który pogłębia kryzys. Produkcja mleka staje się coraz droższa. Rosną ceny pasz, energii i pracy, a jednocześnie ceny skupu nie nadążają za tym wzrostem.
Rolnicy znajdują się w sytuacji podwójnego nacisku – z jednej strony rosną koszty, z drugiej spada opłacalność sprzedaży. A jeśli do tego dochodzi brak odbioru mleka, gospodarstwo traci podstawowe źródło dochodu.
Najbardziej tracą małe gospodarstwa
Największe problemy mają najmniejsi producenci. Działają w trudniejszych warunkach, mają mniejszą skalę produkcji i ograniczone możliwości negocjacyjne. A w regionach górskich dochodzi jeszcze kwestia logistyki – odbiór mleka jest trudniejszy i droższy, co dodatkowo zniechęca skupy. W efekcie wielu rolników będzie zmuszonych rezygnować z produkcji.
Rezerwy jako deska ratunkowa
Minister Hristanow zwrócił uwagę, że brak odbioru mleka zmusza Bułgarię do sięgania po mechanizmy unijne.
- W związku z tym zmusza nas do aktywowania rezerw, a także na zasadzie wolontaryjnej stosowania redukcji - wyjaśniał.
Oznacza to, że część mleka trafia do rezerw interwencyjnych, a inne partie są dobrowolnie ograniczane, by nie zaniżać cen. Dla wielu małych gospodarstw jest to jednak tylko krótkoterminowe rozwiązanie, bo problem braku odbioru nadal pozostaje.
Produkcja mleka spada
Dane pokazują wyraźnie, że problem ma swoje konsekwencje. W ciągu ostatnich lat produkcja mleka w Bułgarii wyraźnie spadła, a najmocniej ucierpiały małe gospodarstwa. To sygnał, że rynek się zmienia, i niekoniecznie w kierunku sprzyjającym lokalnej produkcji.
To może dotknąć też innych
Sytuacja w Bułgarii może być ostrzeżeniem dla całej Unii Europejskiej. Jeśli przewagę będzie miało wyłącznie najtańsze mleko, produkcja w trudniejszych regionach zacznie znikać.
źródło: Agrifish 2026
oprac. Agnieszka Sawicka
