Za mała rękawiczka doprowadziła do dramatycznego wypadku w kurniku
Jak podaje topagrar.com, do wypadku doszło 27 maja 2025 roku. Erich Lübben wszedł do kurnika i sięgnął po rękawiczki. Trafił na jedną z gumowych par, która okazała się za mała. Kiedy założył ją na rękę i uruchomił system usuwania odchodów, doszło do zdarzenia. Podczas próby usunięcia odchodów z taśmy jego lewa ręka znalazła się przy mokrym przenośniku. Gumowa rękawiczka przykleiła się do taśmy i została przez nią pociągnięta.
– Moja ręka wsunęła się pod wałek, który zostawił tylko 2 cm wolnej przestrzeni – wyjaśniał rolnik na łamach niemieckiego Top Agrar.
Nie mógł wyciągnąć ręki, a taśma nadal pracowała. Sytuacja była szczególnie dramatyczna, ponieważ Lübben był w tym momencie sam.
– Wiedziałem, że przez następne dwie godziny nikt tu nie przyjdzie. Byłem sam – dodał.
Po 30 minutach uwolnił rękę. Przedramię było zmiażdżone
Jak wynika z relacji niemieckiego Top Agrar, po około 30 minutach rolnikowi udało się poluzować element przy wałku. Dzięki temu mógł unieść go na tyle, by wysunąć rękę. Obrażenia były jednak bardzo poważne. Lübben początkowo mógł poruszać palcami, ale jego przedramię zostało niemal całkowicie zmiażdżone.
– Moja ręka wciąż była w porządku, mogłem nawet ruszać palcami. Ale moje przedramię było całkowicie spłaszczone – wspominał.
Ręka była zabrudzona kurzymi odchodami. Rolnik ją opłukał, owinął ręcznikami i poszedł na podwórze. Do szpitala zawiozła go żona.
14 operacji nie uratowało ręki. Rolnik zdecydował się na amputację
Przez ponad cztery tygodnie lekarze podejmowali próby uratowania ręki i przedramienia. Lübben przeszedł w tym czasie 14 operacji. Jednym z najpoważniejszych problemów było zanieczyszczenie rany odchodami kur. Doszło do sepsy, a rolnik przez trzy dni przebywał na oddziale intensywnej terapii.
Jak opisuje topagrar.com, leczenie było dla farmera wyczerpujące nie tylko fizycznie. Silne leki mocno odbiły się również na jego psychice. Na własną prośbę skorzystał z pomocy psychologicznej.
– To bardzo mi pomogło – podsumował.
Ostatecznie Lübben trafił do kliniki BG w Hamburgu. Tam lekarze przygotowali plan rekonstrukcji przedramienia. Dzień przed zaplanowaną operacją rolnik zapytał profesora, czy po zabiegu będzie mógł odzyskać 50 proc. sprawności ręki. Lekarz nie dawał mu takiej nadziei.
– Nie sądzę, żeby panu się to udało – usłyszał.
Wtedy Lübben zmienił decyzję dotyczącą leczenia.
– Nie zrobię tego – odpowiedział.
Zdecydował się na amputację. Lekarze usunęli dłoń i część przedramienia. Pozostał mu łokieć oraz około 10 cm przedramienia. To wystarczyło do zamocowania protezy.
Proteza i rehabilitacja pomogły mu wrócić do codziennego życia
Po amputacji rozpoczęła się długa rehabilitacja. Rolnik pracował nad odzyskaniem sprawności i odbudową utraconej masy mięśniowej. Jednocześnie uczył się korzystać z protezy przedramienia. Za pomocą sygnałów sterowanych przez mózg może otwierać i zamykać dłoń. Obrót nadgarstka odbywa się natomiast mechanicznie, przy wykorzystaniu drugiej ręki.
– Są lepsze protezy, ale ta mi wystarcza – mówi Erich Lübben.
Dużą rolę w powrocie do codziennego funkcjonowania odegrało także wsparcie instytucji zajmujących się ubezpieczeniem rolników. Wypadek został uznany za wypadek przy pracy, a koszty związane z leczeniem zostały pokryte.
Rodzina otrzymała również pomoc w prowadzeniu gospodarstwa.
– Przez rok mieliśmy tu pracownika pomocy dla rolników – opowiada Lübben.
Syn przejął gospodarstwo, a rolnik wrócił do pracy przy drobiu
Ważne było również to, że gospodarstwo w tym czasie przejął jego syn Timon. Rodzina prowadzi produkcję drobiarską. Jak opisuje topagrar.com, w gospodarstwie znajduje się kurnik z wolnym wybiegiem dla 15 tys. zwierząt oraz drugi budynek dla 6 tys. zwierząt prowadzony zgodnie ze standardami ekologicznymi.
Lübbenowie uprawiają także ziemniaki. Wcześniej zajmowali się również hodowlą loch.
Po amputacji rolnik musiał zrezygnować z części prac, ale okazało się, że przy drobiu może nadal być aktywny.
– Z moją protezą prawie nic nie mogłem już zrobić w chlewni. Ale z kurami radzę sobie dobrze – mówi z zadowoleniem.
Dostosował samochód i ciągnik, by znów móc nimi kierować
Powrót do pracy oznaczał także konieczność przystosowania pojazdów. Pierwszym wyzwaniem było prowadzenie samochodu. Lübben musiał ponownie zdobyć uprawnienia, korzystając z odpowiednio dostosowanego pojazdu. W modyfikacji samochodu pomógł mu Marcell Greshake z Münster, który zajmuje się m.in. dostosowywaniem pojazdów.
W samochodzie zamontowano wielofunkcyjne pokrętło na kierownicy. Rolnik może dzięki niemu kierować samochodem prawą ręką. Na urządzeniu znajdują się także przyciski umożliwiające obsługę kierunkowskazów, świateł drogowych, wycieraczek i klaksonu. Sygnały są przesyłane bezprzewodowo.
Dostosowany został także ciągnik. Powstało specjalne urządzenie nazywane „trójzębem”. Konstrukcja składa się z trzech pionowych prętów. Proteza jest umieszczana pomiędzy nimi, dzięki czemu Lübben może kierować ciągnikiem. Rozwiązanie musi jednak zostać zatwierdzone przez TÜV, a dokumentacja pojazdu odpowiednio zmieniona.
Dzięki protezie wrócił do pracy w kurniku. Czeka na specjalną rękę roboczą
Obecnie najważniejszym miejscem pracy Lübbena jest kurnik. Stanowiska zostały tak przygotowane, aby mógł wykonywać wiele czynności jedną ręką lub z wykorzystaniem protezy. Przy zbieraniu jaj wykorzystuje gumowe elementy zamontowane na końcu chwytaka. Dzięki temu może podnosić jaja z podłoża, a jednocześnie drugą ręką trzymać koszyk. Sortowanie jaj na taśmie również nie sprawia mu większego problemu.
Do bardziej wymagających zadań rolnik będzie korzystał z kolejnej protezy. Wkrótce ma otrzymać specjalną „rękę roboczą”, która może zastąpić standardowe zakończenie protezy. Jej kształt przypomina szczypce.
– Dzięki niej mogę utrzymać ciężar do 20 kg – wyjaśnia.
Specjalna proteza ułatwia mu jazdę na rowerze
Lübben korzysta także ze specjalnego rozwiązania podczas jazdy na rowerze. Ta proteza przypomina szczypce, ale jej uchwyt może automatycznie się zwolnić w razie upadku. Musiał natomiast zrezygnować ze swojego starego roweru elektrycznego. Wibracje podczas jazdy powodowały nieprzyjemne odczucia w miejscu mocowania protezy.
Nowy rower ma amortyzację zarówno kierownicy, jak i siodełka. Wysokość siodełka można zmieniać za pomocą dźwigni. Przy wsiadaniu Lübben je obniża, a podczas jazdy podnosi.
Rolnik chce wrócić na motocykl. Czeka na zgodę TÜV
Do realizacji pozostało mu jeszcze jedno ważne marzenie – powrót do jazdy motocyklem. Jak podaje niemiecki Top Agrar, rolnik wymienił dotychczasową maszynę na motocykl z automatyczną skrzynią biegów. Marcell Greshake przeniósł wszystkie elementy sterowania, które wcześniej znajdowały się po lewej stronie, na prawą. Teraz Lübben czeka na zatwierdzenie zmian przez TÜV. Dopiero wtedy będzie mógł ponownie wyjechać motocyklem na drogę.
Nie rezygnuje z pracy mimo ograniczeń. „Znów będę mógł wszystko robić”
Mimo amputacji Erich Lübben nadal regularnie korzysta z terapii zajęciowej i fizjoterapii. Jednocześnie stopniowo zwiększa swój udział w pracy gospodarstwa. Dostosowanie miejsca pracy wymagało zmian i przebudowy niektórych rozwiązań. Cel rolnik postawił sobie jednak jasno.
– Postanowiłem, że znów będę mógł wszystko robić – podkreśla.
Nie oznacza to, że proteza pozwala mu wykonywać absolutnie każdą czynność. Są prace, których nie jest w stanie zrobić samodzielnie.
– Nie potrafię dokręcić ani jednej śruby – wyjaśnia.
Nie może także sam sprawdzić ciśnienia w oponach ciągnika. W takich sytuacjach musi zaakceptować, że potrzebuje pomocy drugiej osoby.
– To niemożliwe, ktoś inny będzie musiał to zrobić – dodaje.
Po wypadku musiał zrezygnować z nart. „Cieszę się, że wciąż tu jestem”
Amputacja wpłynęła również na życie prywatne rolnika. Nie może już jeździć na nartach, a tańczenie stało się dla niego trudniejsze. Lübben nie ukrywa jednak, że nauczył się żyć z ograniczeniami. Jak wynika z jego wypowiedzi przytoczonych przez topagrar.com, najważniejsze jest dla niego to, że przeżył wypadek.
– Ale pogodziłem się z tym. Cieszę się po prostu, że wciąż tu jestem – mówi.
Oprac. Agnieszka Sawicka na podstawie topagrar.com
