Spłonęła obora i dorobek życia. Rolniczka prosi o pomocKiełczewska
StoryEditorPożar obory

120 krów w oborze. W 30 minut stracili wszystko

27.03.2026., 11:30h

W gospodarstwie na Podlasiu spłonęła obora, w której znajdowało się około 120 sztuk bydła. Część zwierząt nie przeżyła, a ogień zniszczył całe wyposażenie. Rodzina straciła źródło utrzymania i dziś walczy o uratowanie stada oraz odbudowę gospodarstwa. Pomóżmy!

Pożar w gospodarstwie. Spłonęła obora i dorobek życia

W jednej chwili stracili to, na co pracowali latami. W gospodarstwie Anny i Stanisława Kiełczewskich ze wsi Łebki Małe (woj. podlaskie) spłonęła obora wraz z wyposażeniem. Rodzina utrzymywała się z produkcji mleka. Dziś walczy o odbudowę i leczenie uratowanych zwierząt.

„To był moment. 20–30 minut i wszystko zajęte ogniem”

Do tragedii doszło 18 marca. Jak relacjonuje nam rolniczka, ogień pojawił się nagle.

– Byłam jakieś 100 metrów od obory i zauważyłam dym. Zanim doszłam bliżej, była już czarna chmura. To wszystko działo się bardzo szybko. Cała akcja trwała może 20–30 minut - mówi nam rolniczka. 

Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.

120 sztuk bydła w oborze. Części nie udało się uratować

W chwili pożaru w oborze było około 120 sztuk bydła.

– Cztery sztuki padły na miejscu. Kolejne 10–15 musieliśmy sprzedać, bo ich stan po zatruciu był bardzo zły. Ta liczba się zmienia, bo cały czas obserwujemy zwierzęta - podkreśla rolniczka.

Jak dodaje, skutki zatrucia będą jeszcze widoczne.

– Tego się nie da wyleczyć, bo tego, co się nawdychały, nie da się usunąć. Na razie mówimy o 15 sztukach, ale zakładam, że jeszcze coś dojdzie.

image
Spłonęła obora i dorobek życia. Rolniczka prosi o pomoc
FOTO: Kiełczewska

„Szok. Nie da się tego opisać”

Rodzina była na miejscu i od razu ruszyła ratować zwierzęta.

– Mąż próbował gasić i trochę się poparzył. My z synem wypuszczaliśmy bydło. Zaraz przyjechali sąsiedzi z pomocą, potem straż. Resztę bydła wyganiali już strażacy - opisuje.

– Nas zabrała karetka do szpitala, bo się podtruliśmy. To było potworne przeżycie - podkreśla pani Anna.

image
Spłonęła obora i dorobek życia. Rolniczka prosi o pomoc
FOTO: Kiełczewska

Spłonęło wszystko. Obora, sprzęt i hala udojowa

Pożar zniszczył kluczową część gospodarstwa.

– Latami pracowaliśmy, żeby unowocześnić gospodarstwo. W jednej chwili wszystko zniknęło - zaznacza. 

Spłonęła obora, hala udojowa, sprzęt oraz cała infrastruktura potrzebna do produkcji. Produkcja mleczna była jedynym źródłem utrzymania rodziny.

Ocalałe zwierzęta trafiły do rodziny. – Bydło jest teraz u mojego brata. To, co zostało, próbujemy jakoś ogarnąć, ale jest bardzo ciężko - mówi nam rolniczka.

Trwa zbiórka. Potrzebne pieniądze na odbudowę i leczenie

Rodzina uruchomiła zbiórkę, bo skala strat jest ogromna. Potrzebne są środki na odbudowę obory, leczenie zwierząt i bieżące funkcjonowanie gospodarstwa.

- Pożar zabrał sprzęt, dach, halę udojową i znaczną część infrastruktury niezbędną do prowadzenia gospodarstwa. Produkcja mleczna była jedynym źródłem utrzymania naszej rodziny. Dlatego proszę o pomoc - pisze pani Anna w opisie zbiórki.

Pomagają sąsiedzi i firmy z branży

Wsparcie płynie także od firm związanych z rolnictwem.

- Kochani. Naszym klientom, a Waszym sąsiadom, znajomym i przyjaciołom spalił się dorobek życia. Udało się uratować tyle, na ile pozwolił czas, ale straty są nieopisane. Dołóżmy wspólnie cegiełkę do odbudowy choć części mienia państwa Kiełczewskich - apeluje PHU Kazimierz Florczyk. 

My także przyłączamy się do apelu. Państwo Kiełczewscy są prenumeratorami czasopism z naszego wydawnictwa. Dziś sami znaleźli się w dramatycznej sytuacji i potrzebują wsparcia. Każda wpłata i każde udostępnienie zbiórki ma znaczenie.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. marzec 2026 12:33