Przestępcza działalność grupy nie ograniczała się jedynie do potajemnych kradzieży zwierząt gospodarskich — w toku śledztwa ujawniono akty brutalnej przemocy, nielegalne posiadanie broni palnej oraz proceder kłusownictwa.
Jak wynika z oficjalnych informacji przekazanych przez organy ścigania, sprawa zyskała swój formalny finał w sądownictwie pod koniec maja.
- W dniu 29.05.2026 r. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku w sprawie 4001-0.Ds.3003.2025 skierowała do Sądu Rejonowego w Białymstoku akt oskarżenia przeciwko pięciu mężczyznom w wieku od 25 do 42 lat - mieszkańcom powiatu białostockiego, siemiatyckiego oraz wysokomazowieckiego o przestępstwa kwalifikowane z art. 291§1 kk, art. 13§1 kk w zw. z art. 281 kk w zw. z art. 157§2 kk w zw. z art. 11§2 kk, art. 278§1 kk, art. 52 pkt 1 ustawy z dnia 13.10.1995 r. prawo łowieckie, art. 263§2 kk - podaje prok. Elwira Laskowska z Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.
Zorganizowany charakter oraz zróżnicowanie ról wewnątrz grupy pozwoliły im na przestępczą aktywność obejmującą znaczny obszar regionu.
Nocne kradzieże i brutalny napad na właściciela
Głównym procederem, z którego oskarżeni uczynili sobie stałe źródło dochodu, były systematyczne grabieże inwentarza żywego. Organom ścigania udało się bezspornie dowieść, że „oskarżeni dokonywali kradzieży bydła w powiecie białostockim oraz bielskim”. Przestępcy działali bezwzględnie, wybierając gospodarstwa, z których pod osłoną nocy mogli sprawnie dokonać załadunku zwierząt.
Do najbardziej dramatycznego zdarzenia doszło w trakcie jednej z takich akcji. Gdy właściciel krów zorientował się, że na terenie jego posesji dochodzi do grabieży, podjął natychmiastową próbę ratowania swojego dobytku i powstrzymania złodziei. Napastnicy nie zamierzali jednak rezygnować z łupu i odpowiedzieli skrajną agresją.
Jak ustalili prokuratorzy, sprawcy „celem utrzymania się przy zabranym uprzednio bydle zastosowali wobec właściciela krów przemoc polegającą na uderzaniu pięściami po głowie, klatce piersiowej i plecach”. Pokrzywdzony rolnik doznał obrażeń ciała, a sam czyn — ze względu na użycie bezpośredniej przemocy fizycznej — został zakwalifikowany m.in. jako usiłowanie kradzieży rozbójniczej.
Według oficjalnych podsumowań zebranych w toku postępowania, „pokrzywdzeni straty szacują na ponad 50 tys. złotych”, co stanowi potężny cios finansowy dla lokalnych gospodarstw rolnych.
Broń, amunicja i sidła na posesji pasera
Śledczy skrupulatnie zbadali również łańcuch logistyczny oraz sposób dystrybucji skradzionego inwentarza. Kluczowym ogniwem przestępczej machiny okazał się jeden z oskarżonych, który odpowiadał za ukrywanie i dalsze dysponowanie zrabowanymi zwierzętami.
Przeszukanie jego nieruchomości przyniosło jednak znacznie więcej dowodów obciążających, niż tylko odnalezione sztuki bydła. Jak wskazano w materiale dowodowym.
- Ustalono, iż jeden z oskarżonych, który odbierał skradzione bydło, posiadał na swojej posesji także broń palną, amunicję oraz narzędzia przeznaczone do kłusownictwa - dodaje prokurator.
Odnalezienie nielegalnego arsenału oraz narzędzi służących do bezprawnego odłowu dzikiej zwierzyny poskutkowało natychmiastowym rozszerzeniem zarzutów o przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu (art. 263 § 2 kk) oraz złamanie restrykcyjnych przepisów Prawa łowieckiego.
Recydywa i surowy wymiar kary
Dla części członków szajki konfrontacja z wymiarem sprawiedliwości nie jest pierwszym tego typu doświadczeniem w życiu. Prokuratura ujawniła, że „jeden z oskarżonych będzie odpowiadał za zarzucone mu czyny w warunkach powrotu do przestępstwa”. Status wielokrotnego recydywisty drastycznie pogarsza jego sytuację procesową, umożliwiając sądowi wymierzenie kary znacznie przewyższającej standardowe górne ustawowe zagrożenie.
Czytaj także: Tak działała szajka, która napadała na rolników i kradła im bydło
Skala i wielowątkowość zarzutów ciążących na oskarżonych oznaczają, że przed Sądem Rejonowym w Białymstoku odpowiadać oni będą przed surowym taryfikatorem. Przepisy Kodeksu karnego nie pozostawiają w tych przypadkach złudzeń.
- Za kradzież rozbójniczą grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, za kradzież i paserstwo – do 5 lat pozbawienia wolności - wymiar kary grożącej zatrzymanym omawia prokurator Laskowska.
O ostatecznym wymiarze kary dla każdego z pięciu mężczyzn zadecyduje skład sędziowski po przeprowadzeniu przewodu sądowego.
oprac. M. Czubak
fot. KWP Białystok
