Żuromin. Poranna zmiana w stylu western
Kiedy większość mieszkańców Żuromina (woj, mazowieckie) smacznie spała albo leniwie dopijała pierwszą kawę, lokalni stróże prawa musieli nagle przypomnieć sobie podstawy kowbojskiego fachu. Dokładnie wczoraj o 6:20 rano dyżurny przyjął zgłoszenie, które brzmiało jak żart, ale żartem nie było. Na miejskim asfalcie, z pełną gracją i absolutnym brakiem pośpiechu, pojawiła się krowa. Ponieważ zwiedzanie miasta w pojedynkę i bez opiekuna, na miejsce natychmiast wysłano patrol.
Koniec samowolki na deptaku
Rogata buntowniczka postawiła na absolutną niezależność i postanowiła spenetrować miejskie zakamarki na własną racicę. Na szczęście żuromińscy policjanci wykazali się pełnym profesjonalizmem i sprawnie przeprowadzili akcję "Zabezpieczyć Łatkę". Zanim krowa zdążyła wejść do najbliższego dyskontu lub przetestować miejską zieleń, została otoczona i bezpiecznie odizolowana od ruchu ulicznego.
Na tym jednak ta sielankowa opowieść o wolności się kończy, a zaczynają twarde procedury.
Gorzki rachunek za wolność
Mundurowi szybko ustalili, do kogo należy ta czworonożna miłośniczka porannego joggingu. Uciekinierka została przekazana w ręce wyraźnie zaskoczonego 73-letniego właściciela. Samowolne wycieczki inwentarza mogą słono kosztować!
Rolnikowi nie będzie jednak do śmiechu. Mężczyzna będzie musiał teraz gęsto tłumaczyć się przed organami ścigania. Czeka go odpowiedzialność karna za brak właściwego nadzoru nad zwierzęciem, a jakby tego było mało – krowa poruszała się incognito. Właściciel odpowie również za brak jej formalnej identyfikacji (brak wymaganych kolczyków lub dokumentów). Wygląda na to, że ten poranny spacer odbije się właścicielowi solidną finansową czkawką!
Za pozostawienie zwierzęcia bez nadzoru grozi kara grzywny do 1000 zł (lub kara nagany). Jeśli zwierzę stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia, mandat wynosi 500 zł. W skrajnych przypadkach, grzywna może wzrosnąć nawet do 5000 zł.
oprac. M. Czubak
fot. Policja Mazowiecka
