„Ale jaja!”. Budka z jajkami zatrzymuje kierowców i rowerzystówJakub Lis
StoryEditoropłacalność

Miał za dużo jaj, a nie chciał stać na targu. W dwa dni zbudował budkę, która sprzedaje za niego

20.09.2026., 18:00h

Własne kury, coraz więcej jaj i problem ze sprzedażą. Zamiast jechać na targ, rolnik postawił przy drodze wojewódzkiej samoobsługową budkę. Klient wybiera jajka, płaci BLIK-iem lub gotówką i odjeżdża. Pomysł działa dopiero od kilku tygodni, a już przyciąga uwagę kierowców i rowerzystów.

Jajek było coraz więcej, klientów nie

Pomysł na samoobsługową budkę z jajkami nie narodził się przy biurku ani podczas biznesowej burzy mózgów. Jak to często bywa w gospodarstwie, pojawił się z bardzo praktycznego powodu – jajek zaczęło być po prostu za dużo.

Idea budki samoobsługowej powstała już w sumie dawno, po tym jak w gospodarstwie przybyło sporo nowych kur – mówi Jakub Lis, który pomaga w prowadzeniu gospodarstwa i zajmuje się m.in. promocją oraz mediami społecznościowymi. Przyznaje, że początkowo nikt nie planował budowania punktu sprzedaży. Kury zaczęły jednak znosić coraz więcej jaj.

Nie byłem do końca tego świadomy, bo znosiły jajka w stodole i wychodziły z niej z niespodzianką, czyli z pisklęciem – opowiada z uśmiechem rolnik Paweł Garus. – Więc tych kur przybywało, jajek także. W pewnym momencie ilość zaczęła przerastać możliwości gospodarstwa, a klientów nie było proporcjonalnie dużo – przyznaje. Rozwiązania trzeba było poszukać poza gospodarstwem.

image
Zamiast targu – jajkomat. Tak rolnik sprzedaje jajka z własnego gospodarstwa
FOTO: Jakub Lis

Pomysł przyjechał z Austrii

Inspiracją były gospodarstwa i samoobsługowe punkty sprzedaży, które rolnik znał z Austrii. – Wpadłem na pomysł, żeby właśnie taką budkę postawić w Polsce, na wzór tych, które widziałem w Austrii. Tam punkty samoobsługowe są dość popularne – podkreśla rolnik. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. Budka stanęła w Niedarach w powiecie bocheńskim, przy drodze wojewódzkiej prowadzącej między Szczurową a Niepołomicami. To trasa, którą codziennie przejeżdża sporo samochodów. I właśnie ten ruch rolnik chciał wykorzystać. – Po prostu w takim miejscu jest większe prawdopodobieństwo, że pojawią się klienci, że będzie zbycie na wiejskie jajka – tłumaczy. Na tym jednak nie kończy się potencjał lokalizacji. W pobliżu przebiega także trasa rowerowa. W weekendy pojawiają się na niej większe grupy rowerzystów. – Czasami widzę z okna, że się zatrzymują. Pewnie też z czystej ciekawości – mówi rolnik. Wielu z nich komentuje budkę między sobą.

Słyszałem kiedyś, jak rowerzyści rozmawiali: „O, patrz, budka z jajkami. Ale jaja!” – śmieje się pomysłodawca jajkomatu. – Czasami nazywam ją żartobliwie budką z jajem.

Jajkomat zbudowali w dwa dni

Budka nie jest gotowym pawilonem zamówionym w firmie. Została zbudowana własnymi rękami. – Wybudowaliśmy ją we dwójkę, zajęło nam to dwa dni, bo koncepcję już mieliśmy – opowiada Jakub.

Konstrukcja jest drewniana i niewielka, ale spełnia swoje zadanie. Klient może podejść, wybrać jajka i samodzielnie za nie zapłacić. Do wyboru są dwie formy płatności. – Mamy opcję BLIK albo gotówkę – dodaje rolnik. Właściciel rozważa także kolejne udogodnienie. Myśli o wprowadzeniu płatności kartą, żeby zakupy były jeszcze prostsze.

Samoobsługowa sprzedaż wymaga jednak zaufania. Co w sytuacji, gdy ktoś weźmie jajka i nie zapłaci? Na razie rolnik nie ma powodów do narzekania. Przez trzy tygodnie funkcjonowania jajkomatu nie zdarzyła się żadna kradzież. Nie oznacza to jednak, że zakłada, iż zawsze będzie idealnie. To podejście dobrze oddaje charakter całego przedsięwzięcia. Budka ma być przede wszystkim prostym sposobem na sprzedaż własnych produktów, ale również miejscem, które buduje relację z klientami.

image
Dwa dni pracy i gotowe. Rolnik zbudował własną budkę na jajka
FOTO: Jakub Lis

Kury mają wolny wybieg, jajka są z Niedar

W ofercie są jajka od kur z wolnego wybiegu. To właśnie własne kury są dziś właściwie całym gospodarstwem.

Gospodarstwo nie jest duże. Mam właściwie tylko kury – wyjaśnia Paweł. Kiedyś w tym miejscu była hodowla bydła, ale to już przeszłość. Jajka trafiają więc do klientów bezpośrednio z gospodarstwa w Niedarach.

To ważne również dlatego, że sprzedaż jaj na miejscu nie jest wcale tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Na wsi konkurencją dla gospodarstwa są… inne gospodarstwa. – Klientów lokalnych nie ma aż tylu. Mieszkamy na wsi, więc tu jeszcze dużo osób ma kury. Wiejskich jajek na wsi raczej zbyt wielu się nie sprzeda – zauważa Jakub. Targ? Teoretycznie jest taka możliwość. W praktyce nie każdemu rolnikowi odpowiada taki sposób sprzedaży.

Można by pojechać na targ, na przykład w Bochni, i sprzedać tam jaja, ale powiem szczerze, że nie czuję się z tym najlepiej. Musiałbym wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby handlować na targu. To nie jest moja bajka. I właśnie tutaj samoobsługowa budka okazała się rozwiązaniem. A dlaczego nie automat na jajka? – Sprawa jest prosta – taki sprzęt kosztuje około 8 tys. zł. Żeby inwestycja zwróciła się, trzeba by sprzedać około 8 tys. jajek. Przy naszej skali produkcji taki wydatek po prostu nie miałby większego sensu – analizuje rolnik. Jajka aktualnie są sprzedawane po 1,30 zł. W gospodarstwie jest około 60 sztuk niosek, które dają dziennie od 20 do 30 jajek.  

Budka z jajem: klient zatrzymuje się i robi zakupy

Zamiast stać kilka godzin na targowisku, gospodarstwo wykorzystuje ruch na drodze. Kierowca może się zatrzymać, podejść do budki i zrobić zakupy bez konieczności kontaktu ze sprzedawcą. Dla właścicieli oznacza to mniej czasu poświęconego na sprzedaż, a dla klientów – możliwość kupienia lokalnych jajek przy okazji podróży. Jest jeszcze jeden element, który ma sprawić, że zatrzymanie przy budce będzie czymś więcej niż szybkim zakupem.

W środku pojawiają się drobne poczęstunki – czasami lizaki, czasami cukierki. Są także karteczki, na których klienci mogą zostawić komentarz. I zostawiają. – Nie wszyscy, ale niektórzy zostawiają miłe wiadomości. Piszą krótkie listy, że super, że dziękują, że świetny pomysł – opowiada Jakub. Dla właścicieli to sygnał, że budka zaczyna żyć własnym życiem.

Chcemy też właśnie uprzyjemnić te zakupy jakimś poczęstunkiem, jakimiś małymi gratisami. Mam jeszcze w głowie różne inne pomysły – zapowiada.

image
Klient wybiera jajka, płaci BLIK-iem lub gotówką i odjeżdża
FOTO: Jakub Lis

Jajka to dopiero początek

Właściciele nie chcą zatrzymać się na jajkach. Jeśli pomysł wypali, asortyment będzie się powiększał. Na jesień planowane są domowe przetwory. Do budki mają także trafić miody z Bieszczad. – Miody przywozimy z Bieszczad, ale musimy ten projekt skoordynować tak, żeby można było je sprzedawać zgodnie z przepisami – podkreśla rolnik. To pokazuje, że niewielka drewniana budka może z czasem stać się czymś więcej niż miejscem, w którym rolnik sprzedaje nadwyżkę jaj.

Na razie jednak najważniejsze są kury i ich produkcja. Bo właśnie od nich wszystko się zaczęło.

Fot. Jakub Lis

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. wrzesień 2026 18:02