Izolowanie obszaru ASF i prowadzenie intensywnych działań okazało się znacznie trudniejsze niż zakładały scenariusze walki z chorobąMinister Spraw Wewnętrznych I Bezpieczeństwa Publicznego Generalitat Katalonii
StoryEditorŚwinie

Chlewnie puste, ceny w dół. ASF uderza, rolnicy zostali bez wsparcia

24.03.2026., 14:00h

Jak wyjaśnia Miguel Angel Higuera, dyrektor zarządzający hiszpańskiego stowarzyszenia producentów trzody chlewnej ANPROGAPOR, wirus ASF pojawił się w Hiszpanii w zupełnie innych warunkach, niż zakładały dotychczasowe scenariusze kryzysowe.

– Wiedzieliśmy, że wirus ASF może dotrzeć do naszego kraju w każdej chwili. Ale kiedy tak się stało w listopadzie ubiegłego roku, nikt nie wiedział dokładnie, czego się spodziewać. Nasze plany awaryjne zakładały, że będziemy mogli całkowicie ogrodzić obszar centralny. Jednak w środowisku miejskim z domami, drogami i przestrzenią publiczną jest to bardzo trudne do wykonania – tłumaczy Miguel Angel Higuera z ANPROGAPOR.

Ekspert zwraca uwagę, że problemem jest przede wszystkim charakter terenu. Region wokół Barcelony jest gęsto zaludniony, a jednocześnie licznie występują tam dziki, które odgrywają kluczową rolę w epidemiologii choroby. W takich warunkach standardowe działania, takie jak izolowanie obszaru lub prowadzenie intensywnych polowań, okazują się znacznie trudniejsze.

Jednym z najpoważniejszych problemów jest ograniczona możliwość prowadzenia polowań. Nie można tam polować z bronią palną, ponieważ obszar jest pełen ludzi. Jak wyjaśnia Higuera, w związku z tym władze katalońskie zdecydowały się na alternatywne rozwiązanie, czyli odławianie dzików w specjalne pułapki. Zwierzęta są następnie transportowane poza obszar miejski i tam uśmiercane, a od każdego pobiera się próbki do badań laboratoryjnych. Do początku marca 2026 roku przebadano 1708 dzików; 216 zakażonych dzików pokazuje, że wirus jest obecny w populacji tych zwierząt na większą skalę i stanowi realne zagrożenie dla produkcji trzody chlewnej.

image
Izolowanie obszaru ASF i prowadzenie intensywnych działań okazało się znacznie trudniejsze niż zakładały scenariusze walki z chorobą
FOTO: Minister Spraw Wewnętrznych I Bezpieczeństwa Publicznego Generalitat Katalonii

Branża wieprzowiny w Hiszpanii chce stworzyć własny fundusz

Jak tłumaczy Higuera, po wykryciu choroby wprowadzono natychmiastowe środki bezpieczeństwa. Wszystkie gospodarstwa w promieniu 20 km od ogniska zostały objęte pełną kwarantanną i początkowo nie wolno było transportować żadnych zwierząt. Wszystkie świnie musiały zostać przebadane na obecność ASF. Dopiero po uzyskaniu ujemnych wyników badań i wdrożeniu dodatkowych środków bioasekuracji rolnicy mogli ponownie wprowadzać zwierzęta na rynek, jednak wyłącznie na ubój i tylko w obrębie regionu. Zwierzęta ze strefy objętej restrykcjami trafiają do rzeźni produkujących na rynek krajowy, ponieważ zakłady nastawione na eksport obawiają się utraty licencji eksportowych. Rolnicy sprzedają tuczniki po znacznie zaniżonych cenach.

– Z tego powodu większość gospodarstw w regionie ASF ma teraz puste chlewnie – przyznaje Higuera.

Sytuacja producentów świń pozostaje trudna ze względu na brak możliwości wypłat jakichkolwiek rekompensat. W Hiszpanii wirus wykryto dotąd wyłącznie u dzików, dlatego fermy znajdujące się w strefach ograniczeń nie kwalifikują się do odszkodowań.

– Ani hiszpańskie prawo, ani przepisy UE nie przewidują takich środków, jeśli gospodarstwo nie jest zakażone, a jedynie znajduje się w strefie zamkniętej – wyjaśnia Higuera.

Branża rozważa więc stworzenie własnego mechanizmu wsparcia. Plan zakłada powołanie specjalnego funduszu branżowego zarządzanego przez organizację Interporc, do którego w równym stopniu mieliby się dokładać producenci i przemysł mięsny.

Spór o strategię walki z ASF i odstrzał dzików

Wraz z rozwojem sytuacji epidemiologicznej nasiliła się również dyskusja o metodach zwalczania choroby. Przedstawiciele branży ostrzegają przed powielaniem strategii zakładającej ograniczanie strzelania do dzików w strefie zakażonej, aby nie doprowadzać do ich migracji. Zdaniem ekspertów skuteczna walka z ASF wymaga zdecydowanej redukcji populacji dzików. Rynek referencyjny Mercolleida podkreśla, że w promieniu 20 km od ogniska choroby populacja dzików powinna zostać radykalnie ograniczona. Podobne stanowisko zajmuje organizacja rolnicza Asaja, która wskazuje, że bez zdecydowanych działań łowieckich wyeliminowanie wirusa z populacji dzików będzie bardzo trudne.

image
Hiszpańska branża trzody chlewnej rozważa stworzenie własnego mechanizmu wsparcia gospodarstw, które tracą dochody z powodu ASF
FOTO: Domininika Stancelewska

Jak zwalczono afrykański pomór świń

Hiszpania ma duże doświadczenie w walce z ASF. Choroba była obecna na Półwyspie Iberyjskim przez wiele lat i została ostatecznie wyeliminowana dopiero w latach 90. XX wieku. Eksperci podkreś­lają, że sukces nie był efektem jednego działania, lecz całego pakietu skoordynowanych środków. Obejmowały one m.in.: obowiązek zgłaszania wszystkich przypadków choroby, szybkie likwidowanie zakażonych stad, identyfikację zwierząt i kontrolę ich przemieszczania, ścisłą kontrolę wszystkich etapów przetwórstwa wieprzowiny. Jednym z najważniejszych czynników, które umożliwiły Hiszpanii eradykację ASF w 1995 roku, była ścisła współpraca między administracją państwową, samorządami regionalnymi, środowiskiem naukowym i branżą rolniczą. Wspólnym celem było nie tylko zwalczenie choroby, ale także uzyskanie dostępu do międzynarodowych rynków.

Kluczową rolę odegrał w tym wszystkim system rekompensat. Bez odszkodowań producenci niechętnie zgłaszali chorobę, ponieważ obawiali się strat związanych z likwidacją stad. Dopiero wprowadzenie realnych rekompensat zachęciło rolników do współpracy z władzami.

Kleszcze jako wektor wirusa ASF – ważna lekcja z przeszłości

W walce z ASF na Półwyspie Iberyjskim istotnym elementem była także eliminacja miękkich kleszczy z rodzaju Ornithodoros, które mogą przenosić wirusa. Odgrywały one znaczącą rolę w utrzymywaniu się wirusa w środowisku. Udokumentowano, że kleszcze te pozostają zakażone nawet przez ponad 600 dni. Żyją między innymi w szczelinach starych budynków i żerują nocą na odpoczywających zwierzętach. Hiszpanie opracowali specjalne metody diagnostyczne, pozwalające wykrywać u świń białka zawarte w ślinie kleszczy. W przypadku stwierdzenia kleszczy Ornithodoros erraticus w danym obiekcie zasiedlanie każdorazowo konsultowano z przedstawicielami centralnej administracji weterynaryjnej.

image
U nas podejrzewa się, że wektorem rozprzestrzeniania się wirusa ASF mogą być muchy, w Hiszpanii natomiast znaczącą rolę w rozwoju epidemii odegrały kleszcze
FOTO: Dominika Stancelewska

W okresie występowania ASF w Hiszpanii dziki nie były uważane za istotny element łańcucha związanego z utrzymywaniem się wirusa w środowisku ani za ważne źródło zakażenia. Wówczas eksperci twierdzili, że każdy zakażony dzik ginie w bardzo krótkim czasie i nie stanowi poważnego zagrożenia dla pogłowia świń oraz nie odgrywa istotnej roli jako rezerwuar wirusa.

Dla krajów takich, jak Polska, które od lat zmagają się z wirusem, hiszpańskie doświadczenia są ważnym sygnałem. Walka z chorobą wymaga nie tylko bioasekuracji w gospodarstwach, lecz również skutecznego zarządzania populacją dzików, sprawnego systemu rekompensat oraz ścisłej współpracy całej branży. Od tego, czy Hiszpanii uda się szybko opanować sytuację wokół Barcelony, zależeć będzie nie tylko przyszłość tamtejszego sektora trzody chlewnej, ale także stabilność europejskiego rynku wieprzowiny.

Dominika Stancelewska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. marzec 2026 14:31