Burza wokół ASF w powiecie piotrkowskim
Napięta atmosfera wokół wirusa ASF, który pojawił się na terenie powiatu piotrkowskiego, nie słabnie. Po burzliwym spotkaniu hodowców świń z przedstawicielami władz w urzędzie wojewódzkim, o którym pisaliśmy TUTAJ, rolnicy pokazują, jak wyglądają ich pola uprawne znajdujące się w strefie żółtej objętej zakazem polowań.
– Od trzech miesięcy myśliwi na tym terenie w ogóle się nie pojawiali. Nie dlatego, że nie chcą, ale po prostu nie mogą, bo takie są przepisy. I co my możemy zrobić? Tak naprawdę to niewiele, bo skoro myśliwi nie mogą polować i się pojawiać, ta zwierzyna robi sobie z naszymi polami, co chce – komentuje Terka, wskazując, że z pola pszenicy, na którym stoi, pewnie niewiele pozostanie, jeśli obowiązujące obostrzenia nie zostaną zniesione.
Jakie działania przeciwko ASF są prowadzone na terenie pow. piotrkowskiego?
Rolnicy z powiatu piotrkowskiego uważnie obserwują działania prowadzone w kierunku zwalczania i zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa ASF. Niestety, jednak według nich, większość z nich jest nieskuteczna. Hodowcy świń nie widzą potencjału w grodzeniu pól i zamykaniu bram zlokalizowanych przy autostradzie, bo osoby niezwiązane z hodowlą po prostu je niszczą. Skuteczność rozkładania bariery zapachowej oceniają na 20-30%. Równie nisko szacują działanie rozstawianych w terenie odłowni. W ich ocenie w sprawę powinno zostać zaangażowane wojsko, o czym mówili m.in. na spotkaniu u wojewody.
– Jak tak dalej pójdzie, to na tym polu nie będzie czego szukać. Możemy to ogrodzić – i co – będziemy grodzić wszystkie pola? Za bardzo sobie tego nie wyobrażam – ogrodzimy tu, to pójdą gdzieś indziej. Jest strefa żółta i zakaz polowań, bo takie są podobno przepisy unijne, że jak się pojawia ASF, to myśliwym nie wolno polować – dodaje Terka.
Myśliwi wspierali rolników, teraz nie mogą im pomóc?
Jak mówi Terka obowiązujące przepisy w sprawie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa ASF w postaci zakazu odstrzału dzików w strefie żółtej, są dla niego niezrozumiałe. Rolnicy czują się po prostu bezradni.
– Możemy poprosić, żeby ktoś postawił odłownie, bo na naszym terenie nie strzela się do dzików, tylko łapie żywe. W teorii może to wygląda dobrze, ale w praktyce to się ma nijak, bo wątpię, że te zwierzęta, gdybyśmy postawiły tu odłownię, chciałyby do nich wejść i popełnić samobójstwo. Jesteśmy kompletnie bezradni. Nie wiem nawet do kogo pójść, bo myśliwi nam tu niewiele pomogą – twierdzi Terka.
Jak dodaje rolnik, dotychczasowa współpraca z myśliwymi, może nie była wzorowa, ale dopóki była możliwa, dziki nie niszczyły upraw w takim stopniu, jak obecnie.
– W innych latach, jeśli pojawiał się problem, to myśliwi reagowali w mniejszym lub większym stopniu, ale reagowali i do takich sytuacji nie dopuszczali. Teraz urzędnicy wzięli się za wszystko i zasłaniają się przepisami unijnymi. Mówią, że zwalczanie ASF-u na tym polega, że nie można polować. Postawili to wszystko na głowie. Zostawili nas z problemem i to nie tylko producentów zbóż, ale też hodowców, bo tam obok jest gospodarstwo, w którym są hodowane świnie. Dziki tu biegają i nie daj Bóg, jeżeli pojawi się faktycznie chory dzik, to będzie tylko kwestia czasu, kiedy wirus znajdzie się w gospodarstwie – prognozuje Terka.
Terka: „Mamy sobie sami radzić z problemami”
Jak dodaje Terka, w obecnej sytuacji wachlarz możliwości został wyczerpany. Były apele, spotkania, prośby i żądania, jednak niewiele z nich zostało wysłuchanych.
– Od dłuższego czasu mówimy, że to nie tak powinno wyglądać, ale nasze żądania i prośby, i apele do władz nijak się mają. Po prostu zostajemy tylko wysłuchani, nikt na to nie reaguje. Mamy sobie radzić z tym problemem sami – podsumowuje Terka.
W powiecie piotrkowskim narasta poczucie frustracji i bezsilności wśród rolników, którzy obawiają się zarówno o swoje uprawy, jak i o bezpieczeństwo hodowli trzody chlewnej. Ich zdaniem obecne rozwiązania nie przynoszą oczekiwanych efektów, a brak możliwości reagowania na rosnącą liczbę dzików tylko pogłębia problem. Hodowcy liczą, że władze państwowe oraz służby odpowiedzialne za walkę z ASF ponownie przeanalizują obowiązujące przepisy i wprowadzą działania, które realnie ograniczą ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa oraz pozwolą skuteczniej chronić gospodarstwa i pola uprawne. Na razie jednak wielu rolników ma poczucie, że zostali z problemem sami.
Zobacz WIDEO:
Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Solidarność Rolników „Piotrków”
