– W branży drobiarskiej osiągnęliśmy naprawdę dużo. Jesteśmy liderem w Europie, a polski drób należy do najważniejszych produktów naszego eksportu rolno-spożywczego. To powód do dumy, ale także zobowiązanie do dalszego doskonalenia – mówił Aleksander Mach.
Krajowe spożycie mięsa drobiowego pozostaje względnie stabilne, dlatego dalszy wzrost produkcji musi opierać się głównie na eksporcie. Wśród ważnych kierunków wymieniano Filipiny, Koreę Południową i Japonię. Zdobywanie nowych rynków pozwala zagospodarować rosnącą produkcję, ale wymaga utrzymywania wysokiej jakości, powtarzalności dostaw i bezpieczeństwa zdrowotnego.
Woda dla ptaków pod kontrolą
Dr Tomasz Wertelecki z firmy BioFeed podkreślał, że woda jest jednym z najważniejszych, a zarazem często niedocenianych elementów produkcji. Ptaki pobierają jej więcej niż paszy, dlatego pogorszenie jakości może szybko odbić się na zdrowiu, pobraniu mieszanki i wynikach produkcyjnych. Woda jest również nośnikiem szczepionek, witamin, elektrolitów i preparatów leczniczych.
– Jeżeli chcemy skutecznie podać szczepionkę lub preparat rozpuszczalny w wodzie, musimy znać parametry wody. Może ona wspierać terapię, ale również ograniczać jej działanie – wyjaśniał dr Wertelecki.
Kontroli wymagają pH, twardość, przewodnictwo, zawartość substancji rozpuszczonych oraz jakość mikrobiologiczna. Woda powinna być badana zarówno w punkcie ujęcia, jak i na końcu linii pojenia. Parametry mogą zmieniać się podczas przepływu, zwłaszcza gdy w instalacji powstaje biofilm. Linie pojenia należy regularnie płukać, czyścić i dezynfekować na całej długości. Samo podanie środka bez wcześniejszego usunięcia osadu może być nieskuteczne. Trzeba również kontrolować przepływ wody, szczelność poideł i pozostałości preparatów po dezynfekcji.
Nieszczelne poidła zwiększają wilgotność ściółki i emisję amoniaku. Woda używana do przygotowania szczepionek musi spełniać wymagania konkretnego produktu, dlatego w razie wątpliwości konieczne jest badanie i konsultacja z lekarzem weterynarii lub doradcą.
Chłodzenie kurnika bez nadmiaru wilgoci
Wysoka temperatura ogranicza pobranie paszy, zwiększa utratę wody i zmusza ptaki do przeznaczania energii na termoregulację. U niosek może obniżać nieśność i pogarszać jakość skorupy, natomiast u brojlerów ogranicza przyrosty i zwiększa ryzyko upadków. Marcin Szyburski z firmy Rol-Tech-Mar przedstawił system Pad Cooling, czyli chłodzenie, w którym powietrze przechodzi przez zwilżane panele, gdzie obniża się jego temperatura, a następnie trafia do kurnika.
– W naszych warunkach system pozwalał obniżyć temperaturę rzeczywistą o około 7°C, a odczuwalną nawet o około 14°C. Kluczowe są jednak właściwe rozmieszczenie paneli, sterowanie przepływem powietrza i modulowanie ilości podawanej wody – mówił Marcin Szyburski.
Przy temperaturze zewnętrznej około 37°C w prezentowanym przykładzie temperatura w kurniku wynosiła około 29°C, a temperatura odczuwalna 23,3°C. Wilgotność utrzymywała się na poziomie około 57%.
Panele należy rozmieszczać tak, aby ograniczyć różnice temperatury między początkiem i końcem budynku. System powinien uwzględniać długość, szerokość i obsadę kurnika oraz układ wentylacji. Ważna jest płynna regulacja dopływu wody, która ogranicza ryzyko nadmiernego wychłodzenia, zawilgocenia ściółki i wzrostu wilgotności w pomieszczeniu.
Pad Cooling może ograniczać zużycie energii, ponieważ pozwala wcześniej rozpocząć chłodzenie wodą bez maksymalnego rozpędzania wentylatorów. Nie można jednak dopuścić do zbyt dużej prędkości powietrza, która może wywoływać przeciągi i ograniczać aktywność ptaków.
Nowoczesne systemy wolierowe
Marcin Krajewski z firmy Hodowca omówił systemy wolierowe dla kur niosek oraz rozwiązania do odchowu młodych ptaków. W odchowie ptaki są stopniowo przyzwyczajane do korzystania z kolejnych poziomów konstrukcji, platform, poideł i karmideł.
– Od pierwszego dnia ptaki mogą być stopniowo przyzwyczajane do korzystania z kolejnych poziomów woliery. Wraz z wiekiem podnosi się platformy, zmienia położenie poideł i otwiera kolejne części konstrukcji – wyjaśniał Marcin Krajewski.
Zbyt szybkie udostępnienie wszystkich poziomów może powodować problemy z orientacją i nierównomierne korzystanie z wyposażenia. Zbyt późne otwieranie kolejnych części ogranicza natomiast rozwój zachowań ruchowych. Systemy produkcyjne obejmują automatyczne gniazda, taśmy zbierające jaja, grzędy, poidła i karmidła. Istotny jest łatwy dostęp do gniazd i taśm, ponieważ ułatwia kontrolę jaj, usuwanie upadków i wykrywanie awarii. Automatyczne zamykanie gniazd po zakończeniu znoszenia ogranicza nocowanie kur w gniazdach i zmniejsza ryzyko zabrudzenia jaj.
Przy wyborze systemu trzeba uwzględnić wysokość i szerokość budynku, rodzaj podłogi, układ wentylacji, możliwość mechanicznego usuwania pomiotu oraz sposób zbioru jaj. Woliera pozwala lepiej wykorzystać kubaturę budynku, ale wymaga właściwego zarządzania mikroklimatem. Temperatura, prędkość powietrza i stężenie amoniaku mogą różnić się między poziomami, dlatego czujniki powinny być rozmieszczone w miejscach, w których przebywają ptaki.
System wolierowy nie zwalnia z obowiązku utrzymywania wysokiego poziomu bioasekuracji. Większa liczba platform i trudno dostępnych powierzchni może utrudniać mycie i dezynfekcję. Przed zakupem należy sprawdzić, czy konstrukcję można łatwo rozłożyć, umyć, osuszyć i oczyścić z pomiotu.
Bioasekuracja chroni dochód fermy
Bioasekuracja była jednym z ważniejszych wykładów podczas Pomorskiego Forum Drobiarskiego. Choroby zakaźne, w tym grypa ptaków i rzekomy pomór drobiu, mogą w krótkim czasie doprowadzić do likwidacji stada, wielotygodniowej przerwy w produkcji i utraty przychodów.
– Bioasekurację należy traktować jako sposób amortyzowania ryzyka, które wiąże się z utrzymywaniem żywych zwierząt. Nie jest ona niechcianym obowiązkiem narzuconym przez inspekcję, lecz narzędziem ochrony stada i kapitału gospodarstwa – mówił dr Mirosław Banaszak z Politechniki Bydgoskiej.
Polska leży na trasach sezonowych przelotów ptaków przemieszczających się między północą a południem Europy. W okresach migracji rośnie ryzyko kontaktu dzikiego ptactwa z fermami, zbiornikami wodnymi, polami, magazynami paszy i miejscami przechowywania ściółki.
– Planując bioasekurację, warto sprawdzić mapy przemieszczania się dzikich ptaków. Niektóre korytarze migracyjne przebiegają nad obszarami, w których wielokrotnie występowały ogniska grypy ptaków, między innymi w rejonie Żuromina i Wielkopolski – wskazywał dr Banaszak.
Położenie fermy w pobliżu korytarza migracyjnego nie oznacza, że choroba musi wystąpić. Powinno jednak skłonić hodowcę do zwiększenia poziomu zabezpieczeń, szczególnie w okresach migracji. Należy wtedy częściej kontrolować siatki, wentylację, ogrodzenia, miejsca składowania paszy i ściółki oraz ograniczyć wizyty osób z zewnątrz.
Ściółka może przenosić choroby
Słoma przechowywana w otwartych wiatach może zostać zanieczyszczona odchodami dzikich ptaków. Po wniesieniu do kurnika staje się potencjalnym źródłem zakażenia.
– Jeżeli do magazynu słomy mają dostęp wróble, jaskółki lub inne dzikie ptaki, trzeba brać pod uwagę możliwość wniesienia ich odchodów wraz ze ściółką. W niektórych gospodarstwach bezpieczniejszym rozwiązaniem może być ściółka poddana obróbce, na przykład pelet ze słomy – wyjaśniał prelegent.
Ptaki mogą również zanieczyszczać dachy, silosy, rampy oraz okolice wejść. Oczka wodne, stawy, fontanny i otwarte zbiorniki w pobliżu fermy przyciągają dzikie ptactwo i powinny być uwzględnione w ocenie ryzyka.
– Tam, gdzie jest woda, ptaki szukają miejsca odpoczynku i pojenia. Jeżeli zbiornik znajduje się blisko fermy, gospodarstwo samo tworzy dodatkowy punkt przyciągający dzikie ptactwo – zwracał uwagę dr Banaszak.
Pracownik słabym ogniwem
Podstawą bioasekuracji jest rozdzielenie strefy brudnej, buforowej i czystej. Osoba wchodząca na fermę powinna zostawić odzież zewnętrzną, umyć ręce, zmienić obuwie i założyć odzież przypisaną do danego obiektu. Drogi wejścia i wyjścia nie powinny się krzyżować.
– Regulamin bioasekuracji powinien być dostosowany do konkretnej fermy. Dokument skopiowany z internetu może nie odpowiadać rzeczywistemu ruchowi ludzi, pojazdów i sprzętu w gospodarstwie – mówił dr Banaszak.
W praktyce pomocne mogą być proste rozwiązania: ławki oddzielające strefy, wyraźne oznaczenia, zamykane furtki, rejestry wejść i wyjść, tablice „zakaz wstępu” oraz strzałki wskazujące kierunek poruszania się. Nie chodzi o tworzenie skomplikowanego systemu, lecz o takie zorganizowanie przestrzeni, aby pracownik nie musiał za każdym razem samodzielnie podejmować decyzji, którą drogą przejść.
Każdy pracownik, kierowca, serwisant i lekarz weterynarii powinien znać obowiązujące procedury. Odzież robocza musi być przypisana do konkretnego obiektu i nie może być wynoszona do domu. Również pojazdy, maszyny i narzędzia mogą przenosić materiał biologiczny między gospodarstwami. Sprzęt pożyczony od sąsiada lub wykorzystywany na kilku fermach drobiu należy przed ponownym wjazdem dokładnie oczyścić i zdezynfekować.
Mata dezynfekcyjna musi być odpowiednio długa, aby koła przejechały przez nią co najmniej dwukrotnie. Sucha lub zabrudzona mata daje jedynie pozorne poczucie bezpieczeństwa. Kierowcy powinni mieć wyznaczoną trasę i miejsce rozładunku, a w razie opuszczania kabiny otrzymać odzież ochronną i obuwie fermowe. Zagrożenie mogą stanowić również małe stada przydomowe, ptaki ozdobne i gołębie.
– Małe stado może być źródłem zakażenia dla dużej fermy. Każdy ptak, niezależnie od tego, czy jest utrzymywany w gospodarstwie towarowym, czy przydomowym, może uczestniczyć w transmisji choroby – ostrzegał dr Banaszak.
Gryzonie i dezynsekcja na fermie drobiu
Konieczny jest również skuteczny program deratyzacji. Myszy, szczury i inne gryzonie mogą zanieczyszczać paszę, wodę, ściółkę oraz powierzchnie produkcyjne. Ich obecności sprzyjają wysoka trawa, nagromadzenie złomu, resztki paszy, nieuporządkowany teren i otwarte magazyny. Jak podkreślał ekspert, kot nie jest elementem deratyzacyjnym. Jego przemieszczanie się między budynkami jest trudne do kontrolowania i może sprzyjać przenoszeniu patogenów.
W przypadku owadów i stawonogów należy rozpoznać gatunek i dobrać środek odpowiedni do jego biologii. Pleśniakowiec lśniący i ptaszyniec kurzy mogą utrzymywać się w obiektach, w których czyszczenie i dezynfekcja są niewystarczające. Zabiegi powinny być dokumentowane i oceniane pod kątem skuteczności.
– Dokumentacja jest dowodem wykonania określonych czynności. Jeżeli producent inwestuje w bioasekurację, powinien móc wykazać to na podstawie faktur, protokołów, zapisów i wyników badań – przypominał dr Banaszak.
Należy przechowywać protokoły mycia i dezynfekcji, wyniki badań wody, dokumenty dotyczące deratyzacji i dezynsekcji, potwierdzenia szkoleń oraz rejestry wejść i wjazdów.
Wszystko zaczyna się od organizacji
Polska branża drobiarska pozostaje europejskim liderem, ale jej dalszy rozwój wymaga codziennego monitorowania. Zadaniem dla producentów drobiu i jaj jest nie tylko analiza cen sprzedaży, lecz również wykorzystania paszy, upadków, jakości wody, temperatury, wilgotności, poziomu amoniaku, zużycia energii i skuteczności dezynfekcji. Bioasekuracja ogranicza ryzyko chorób, ale jej skuteczność zależy od organizacji pracy. Jakość wody wpływa na zdrowotność i działanie preparatów. Żywienie decyduje o wykorzystaniu paszy i jakości ściółki, a sprawna wentylacja ogranicza skutki upałów i emisję amoniaku.
Dominika Stancelewska
