Rosnące koszty produkcji trzody chlewnej sprawiają, że producenci coraz dokładniej liczą każdą złotówkę wydaną na programy profilaktyczne. Tym większa frustracja pojawia się, gdy mimo regularnych szczepień w stadzie nadal występują problemy zdrowotne i pogarszają się wyniki produkcyjne. Podczas VIII Forum Świnie w Nowym Adamowie pod Łodzią lek. wet. Tomasz Kruppa z firmy GlobalWet Dobrodzień przekonywał, że w zdecydowanej większości przypadków przyczyną niepowodzeń nie jest sama szczepionka, lecz błędy popełniane na wielu etapach jej stosowania. Zdaniem eksperta skuteczny program szczepień zaczyna się długo przed wbiciem igły w kark zwierzęcia.
Jak nie zmarnować potencjału szczepionki
Jednym z najważniejszych elementów decydujących o powodzeniu programu szczepień jest prawidłowe przechowywanie preparatów. Zdaniem Tomasza Kruppy właśnie na tym etapie często pojawiają się pierwsze błędy, które później trudno zidentyfikować. Bardzo ważne jest utrzymanie odpowiednio niskiej temperatury.
– Problemy mogą pojawić się już na etapie przewozu preparatu z gabinetu weterynaryjnego do gospodarstwa. My korzystamy z lodówek kompresorowych zasilanych z akumulatora, które chłodzą znacznie skuteczniej niż standardowe lodówki samochodowe – podkreślał ekspert.
Równie istotne jest przechowywanie szczepionek w gospodarstwie. Według lekarza preparaty powinny znajdować się w oddzielnej lodówce, przeznaczonej wyłącznie do tego celu.
– Jeżeli w tej samej lodówce przechowujemy żywność lub napoje, jest ona wielokrotnie otwierana w ciągu dnia. Powoduje to wahania temperatury, które mogą negatywnie wpływać na stabilność szczepionki – tłumaczył lekarz weterynarii.
Wielu producentów bagatelizuje ten aspekt, koncentrując się wyłącznie na samym zabiegu szczepienia. Tymczasem preparat, który utracił swoje właściwości wskutek nieprawidłowego przechowywania, nie zapewni oczekiwanej ochrony nawet wtedy, gdy zostanie podany idealnie.
Zdaniem Tomasza Kruppy jednym z najczęściej popełnianych błędów jest wdrażanie kolejnych szczepień bez wcześniejszego opanowania chorób osłabiających odporność stada. Ekspert zwrócił szczególną uwagę na wirus PRRS oraz cirkowirus świń, które należą do najważniejszych czynników immunosupresyjnych w produkcji trzody chlewnej.
– PRRS uszkadza makrofagi i zaburza funkcjonowanie układu odpornościowego. W takiej sytuacji skuteczność innych szczepień będzie ograniczona. Najpierw trzeba opanować choroby immunosupresyjne, a dopiero później zastanawiać się nad kolejnymi elementami programu profilaktycznego – mówił Kruppa.
Ukryte błędy profilaktyki stad świń
– Wszystkie szczepienia wykonywane w gospodarstwie powinny być oparte na diagnostyce laboratoryjnej. Sam fakt występowania choroby nie wystarcza. Trzeba jeszcze określić dynamikę zakażenia, bo dopiero wtedy można prawidłowo wyznaczyć termin szczepienia – podkreślał Kruppa.
Jak wyjaśniał, ten sam preparat może być podawany w zupełnie różnych terminach w zależności od sytuacji epidemiologicznej konkretnej fermy, a współczesna diagnostyka daje możliwości, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne.
– Dzisiaj dzięki sekwencjonowaniu nowej generacji wiemy, skąd wirus do nas przyszedł, jeśli tylko chcemy to sprawdzić. Problem polega na tym, że bardzo często nie prowadzimy wystarczająco dokładnych dochodzeń epidemiologicznych. W wielu przypadkach nie wiemy, jak patogen dostał się do gospodarstwa, choć metody pozwalają nam to ustalić – mówił prof. Zygmunt Pejsak z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Jeszcze niedawno podstawę stanowiły klasyczne badania bakteriologiczne, wirusologiczne lub parazytologiczne. Obecnie coraz większą rolę odgrywają techniki molekularne umożliwiające nie tylko wykrycie patogenu, ale również określenie jego pochodzenia, dróg szerzenia się oraz wzajemnych powiązań między ogniskami zakażeń.
Lepsza diagnostyka w laboratorium niż antybiotyk w chlewni
Sekwencjonowanie genetyczne umożliwia porównanie materiału genetycznego patogenów występujących w różnych stadach. Dzięki temu można określić, czy źródłem zakażenia było sąsiednie gospodarstwo, transport zwierząt, kontakt pośredni czy inne ogniwo łańcucha epidemiologicznego. Takie informacje stają się bezcenne zarówno przy zwalczaniu ASF, jak i wielu innych chorób zakaźnych świń.
Profesor Pejsak przekonywał, że diagnostyka laboratoryjna jest obecnie najskuteczniejszym narzędziem ograniczania zużycia antybiotyków w produkcji trzody chlewnej. Jednym z głównych powodów narastania oporności bakterii jest stosowanie antybiotyków bez wcześniejszego wykonania badań wrażliwości.
– Jeżeli lekarz ma wynik antybiogramu, od razu widzi, który antybiotyk działa najlepiej. Wybiera lek pierwszego rzutu, czyli najskuteczniejszy i jednocześnie najprecyzyjniejszy – tłumaczył ekspert.
W przeciwnym razie konieczne staje się stosowanie preparatów o szerokim spektrum działania. Jak tłumaczył prof. Pejsak, gdy nie wykonujemy badań laboratoryjnych, sięgamy po antybiotyki drugiego lub trzeciego rzutu. Działają szeroko, ale jednocześnie znacznie szybciej prowadzą do rozwoju oporności bakterii.
– Najwięcej antybiotyków zużywa się w grupie tuczników. Szczególnie dotyczy to takich jednostek chorobowych, jak adenomatoza. W wielu przypadkach odpowiednio prowadzony program szczepień pozwala znacząco ograniczyć konieczność leczenia – zaznaczył ekspert.
Ślina zastępuje krew od świń
Jednym z najbardziej widocznych kierunków zmian w diagnostyce jest również sposób pobierania materiału do badań laboratoryjnych. Coraz częściej odchodzi się od rutynowego pobierania krwi na rzecz metod mniej inwazyjnych i łatwiejszych do zastosowania w warunkach produkcyjnych.
– W ślinie znajdujemy te same przeciwciała, których poszukujemy we krwi. Pobieranie materiału jest prostsze, szybsze i tańsze. Rozwiązanie to pozwala prowadzić regularny monitoring zdrowia stada przy minimalnym stresie dla zwierząt i mniejszych nakładach pracy – mówił profesor.
Metoda ta jest już szeroko wykorzystywana w krajach Europy Zachodniej. Pozwala monitorować zdrowotność całych grup zwierząt bez konieczności indywidualnego pobierania próbek. Zdaniem wykładowcy polscy producenci nadal korzystają z tej możliwości zbyt rzadko, mimo że technologia jest łatwo dostępna.
Dominika Stancelewska
