Zdaniem Anniki Frank, konsultantki w branży produkcji zwierzęcej z Izby Rolniczej Nadrenii Północnej-Westfalii, obecna sytuacja to znacznie poważniejszy problem niż te, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, gdyż gospodarstwa funkcjonują przy znacznie wyższych kosztach produkcji. Jak podkreśla ekspertka, cena 1,40–1,50 euro za kilogram oznacza dziś zupełnie co innego niż kilkanaście lat temu. Koszty pasz, energii, robocizny i budowy nowych obiektów są znacznie wyższe, dlatego obecne stawki nie pokrywają pełnych kosztów produkcji. Według analiz PKO BP relacja cen skupu świń do cen pasz w Polsce była w maju o 17% gorsza niż przed rokiem, co oznacza wyraźne pogorszenie opłacalności produkcji.
Annika Frank na łamach top-agrar.de zwraca też uwagę na wyjątkowo niekorzystny moment spadku cen, ponieważ dzieje się to w środku sezonu grillowego, kiedy popyt powinien rosnąć, a tymczasem konsumenci wyraźnie ograniczyli zakupy i oczekiwane ożywienie sprzedaży nie nastąpiło.
Europa produkuje więcej wieprzowiny, niż zakładano
Analiza Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO Banku Polskiego pokazuje, że obecne spadki cen nie są wyłącznie efektem słabszego popytu. Ważnym czynnikiem jest również zmiana kierunków handlu wewnątrz Unii Europejskiej. Choć w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku hiszpański eksport wieprzowiny wzrósł o ponad 7%, sprzedaż do krajów spoza UE spadła o 9%, a eksport do Chin zmniejszył się aż o jedną czwartą. W konsekwencji znacznie większa ilość hiszpańskiego mięsa trafiła na rynek unijny. Dostawy do państw Wspólnoty wzrosły o 20%, a do Polski aż o 27%. Oznacza to, że polskie zakłady mięsne mają obecnie łatwiejszy dostęp do konkurencyjnego surowca z Hiszpanii, co dodatkowo ogranicza możliwości wzrostu cen krajowego żywca.
Jeszcze kilka miesięcy temu wiele prognoz zakładało spadek unijnej produkcji wieprzowiny w 2026 roku. Tymczasem rzeczywistość okazała się inna. Jak wskazuje PKO BP, w okresie od stycznia do kwietnia unijna produkcja wzrosła o 2,2% rok do roku. Komisja Europejska również skorygowała swoje prognozy – zamiast wcześniej oczekiwanego spadku o 1% obecnie przewiduje niewielki wzrost produkcji o 0,3%. Oznacza to, że rynek dysponuje większą ilością surowca, podczas gdy popyt nie rośnie w takim samym tempie.
Chiny kupują mniej, Korea Południowa nie wystarcza
Dodatkowym problemem pozostaje sytuacja na światowym rynku. Import wieprzowiny do Chin w pierwszych pięciu miesiącach roku spadł o blisko 30%. Wynika to przede wszystkim z wysokiej krajowej produkcji i mniejszego zapotrzebowania na mięso z zagranicy. Wprawdzie unijny eksport został częściowo uratowany przez bardzo duży wzrost sprzedaży do Korei Południowej, która zwiększyła zakupy aż o 52% i stała się największym odbiorcą unijnej wieprzowiny, jednak nie zdołało to całkowicie zrekompensować utraty znaczenia rynku chińskiego.
Perspektywy na rynku świń nie napawają optymizmem
W Polsce kryzys cenowy jest szczególnie dotkliwy, ponieważ krajowa produkcja trzody chlewnej w dużej części opiera się na imporcie warchlaków, a to oznacza większą zależność od warunków panujących za granicą. Gospodarstwa od dawna balansują na granicy opłacalności, rezygnują z produkcji, ograniczają stada albo całkowicie wychodzą z branży. Efekt jest długofalowy: maleje pogłowie, słabnie krajowa baza surowcowa, a udział importu w zaopatrzeniu rynku rośnie. To błędne koło, które trudno przerwać bez zdecydowanej polityki sektorowej.
Zdaniem Anniki Frank obecny kryzys może przyspieszyć zmiany strukturalne w europejskiej produkcji świń. Najbardziej zagrożona jest hodowla loch, która w najbliższych latach wymaga kosztownych inwestycji związanych z modernizacją budynków i dostosowaniem do nowych wymagań dobrostanowych. Problem polega na tym, że gospodarstwa podejmują inwestycje wyłącznie wtedy, gdy widzą realną szansę na ich zwrot. Obecnie wielu producentów takiej perspektywy nie dostrzega.
Prognozy PKO BP nie pozostawiają złudzeń. Bank przewiduje, że w drugiej połowie 2026 roku średnie ceny skupu trzody chlewnej w Polsce będą o 12–17% niższe niż rok wcześniej. Na rynek nadal oddziaływać będzie słaby popyt poza Unią Europejską i wysoka podaż mięsa we Wspólnocie.
To nie jest zwykły kryzys w branży trzody chlewnej
Przy obecnej strukturze unijnej produkcji nie można liczyć na szybki powrót do wysokiej i stabilnej opłacalności. Bardziej prawdopodobny jest okres przedłużonej niestabilności, w którym ceny będą falować, ale średni poziom pozostanie zbyt niski dla wielu gospodarstw. Coraz więcej ekspertów podkreśla jednak, że dziś pytanie nie brzmi, kiedy ceny ponownie wzrosną, ale ile gospodarstw przetrwa do momentu poprawy koniunktury. Jeżeli obecny kryzys będzie się przedłużał, wielu producentów może całkowicie zakończyć produkcję. Bez stabilnych warunków finansowania, szybszych procedur administracyjnych, lepszego oznakowania pochodzenia mięsa i uczciwszej odpowiedzialności handlu detalicznego oraz przetwórstwa wiele gospodarstw może nie doczekać odbicia.
Dominika Stancelewska
