Gospodarz uważa, że dobrostan loch stanie się wymogiem w niedalekiej przyszłości, dlatego zainwestował w kojce o zwiększonej powierzchniDominika Stancelewska
StoryEditorŚwinie

Wydał 7 mln zł i zmienia zasady gry. Tak dziś hoduje świnie

02.04.2026., 14:00h

Nowoczesna porodówka w gospodarstwie Bogusława Prałata w Nowej Wsi w gminie Rydzyna w powiecie leszczyńskim została zaprezentowana podczas specjalnego spotkania zorganizowanego dla członków Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń. Wydarzenie miało charakter nie tylko pokazowy, ale przede wszystkim edukacyjny – uczestnicy mogli zobaczyć rozwiązania technologiczne w praktyce, a także poznać założenia inwestycyjne i filozofię prowadzenia produkcji.

Już na pierwszy rzut oka obiekt wyróżnia się podejściem do dobrostanu loch. Kluczowym elementem są kojce porodowe o zwiększonej powierzchni z otwieranym jarzmem, które umożliwia kontrolę loch w pierwszych dniach życia prosiąt, a później swobodne poruszanie się macior.

– Planujemy otwierać jarzma między piątym a siódmym dniem po porodzie – twierdzi Bogusław Prałat.

Kojec porodowy ma wymiary 2,5 × 2,5 m, co daje powierzchnię 6,25 m². Nowo otwarta chlewnia kosztowała ponad 7 mln zł i powstała przy już istniejących budynkach dla loch i prosiąt. Pozwoli na utrzymywanie łącznie prawie 750 loch. Dotychczas w gospodarstwie było około 300 macior.

Biogazownia – serce energetyczne gospodarstwa

Bogusław Prałat około pięć lat temu zdecydował się na budowę mikrobiogazowni o mocy 44 kW. Wtedy nie było żadnych dofinansowań i taka instalacja kosztowała 1,5 mln zł netto. Instalacja pracuje tylko w oparciu o gnojowicę pochodzącą z chlewni. Największą zaletą mikrobiogazowni jest pełne wykorzystanie energii na potrzeby własne. Istotnym elementem funkcjonowania instalacji jest wykorzystanie pofermentu jako nawozu.

– Poferment sprawdza się bardzo dobrze i dlatego od kilku lat nie kupujemy nawozów mineralnych – mówi rolnik.

image
Energia elektryczna i ciepło do ogrzewania chlewni w całości pochodzą z biogazowni
FOTO: Dominika Stancelewska

Rozwój produkcji trzody chlewnej w gospodarstwie jest bezpośrednim impulsem do decyzji o budowie drugiej instalacji o podobnej mocy.

– Wybudowałem nową chlewnię i będziemy mieli więcej gnojowicy, więc uważam, że bez problemu dwie instalacje będą pracować. Poza tym będziemy potrzebować bardzo dużo ciepła do dogrzewania prosiąt i warchlaków, więc ma to duże uzasadnienie ekonomiczne – twierdzi gospodarz.

Koszt mikrobiogazowni obecnie jest wyższy niż kilka lat temu i wynosi około 2–3 mln zł w zależności od konfiguracji. Jednocześnie dostępne są bardzo korzystne mechanizmy wsparcia, z których gospodarz zamierza skorzystać.

W gospodarstwach z intensywną produkcją zwierzęcą biogazownia rozwiązuje kilka problemów jednocześnie, takich jak zagospodarowanie gnojowicy, produkcja własnej energii, stabilizacja kosztów i poprawa bilansu środowiskowego.

Więcej o nowej chlewni otwartej w gospodarstwie Bogusława Prałata przeczytacie w wydaniu gazetowym Tygodnika Poradnika Rolniczego.

Dominika Stancelewska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. kwiecień 2026 14:02