Czerwonych stref ASF jest mniej, ale wirusa więcej
Niestety, nie oznacza to, że rolnicy nie mają się czym martwić, gdyż jednocześnie ostatni rok przyniósł znaczne rozprzestrzenienie się zachorowań u dzików. Odnotowano aż 3429 ognisk ASF u tych zwierząt, czyli o ponad tysiąc więcej niż rok wcześniej. Najwięcej zachorowań potwierdzono w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim i wielkopolskim. Wolne od choroby pozostały jedynie Małopolskie i Śląskie.
Wcale nie jest lepiej teraz, gdyż od początku bieżącego roku służby odnotowały już ponad 100 ognisk afrykańskiego pomoru świń u dzików. Prawie połowa dotyczyła województwa zachodniopomorskiego. Co gorsza, pod koniec 2025 roku ASF dotarł do zagłębia produkcji trzody chlewnej w Polsce, czyli do powiatu piotrkowskiego, w województwie łódzkim, a Komisja Europejska wyznaczyła tam strefę objętą ASF, która obowiązuje do 10 marca 2026 roku. Na zakażonym obszarze trwają przygotowania do wznowienia odstrzału sanitarnego dzików, a poza tym instytucje planują budowę trwałych barier, które mają ograniczyć migrację dzików z obszaru zakażonego. Na terenie gminy Sulejów służby zastosowały bariery zapachowe. Takie rozwiązania mają zmniejszyć przemieszczanie się dzików. Dotychczas głównie przeszukiwano teren w celu usunięcia padłych sztuk, które mogą być potencjalnym źródłem zakażenia.
ASF w lesie wciąż najgroźniejszy
W lutym minie 12 lat od pojawienia się afrykańskiego pomoru świń w Polsce, a nadal pozostaje dużym problemem. Same straty wynikające z uboju przekroczyły 106 mln zł, a uwzględniając koszty bioasekuracji, straty rolników, niższe ceny skupu w strefach oraz utracone dochody, szacowane są nawet na 20 mld zł. Walka z ASF pozostaje więc jednym z kluczowych wyzwań dla polskiego rolnictwa. W tym kontekście odstrzał sanitarny dzików wydaje się niezbędnym narzędziem ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa. Dlatego ministerstwo rolnictwa przygotowało nowe rozporządzenie, choć ze starymi stawkami i ryczałtami, dotyczące płatności za odstrzał.
Rozporządzenie ma przede wszystkim zapewnić ciągłość finansowania działań. Ewentualne zmiany mogą pojawić się na etapie trwających właśnie konsultacji publicznych. W przeciwnym razie stawki ryczałtu pozostaną na dotychczasowym poziomie: 650 zł za odstrzeloną samicę przelatkę lub dorosłą samicę dzika, 300 zł za innego odstrzelonego dzika. 80% kwoty trafia do myśliwego, a 20% otrzymuje dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, na którego terenie przeprowadzono odstrzał (w przypadku terenów niewchodzących w skład obwodów łowieckich ta część przypada Polskiemu Związkowi Łowieckiemu).
Projektowane rozporządzenie niewiele zmienia, ale jest niezbędne, bo bez redukcji populacji dzików walka z ASF jest skazana na niepowodzenie. Dlatego odstrzał sanitarny dzików jest ważnym działaniem.
Filipiny szansą dla polskiej wieprzowiny?
Dobrą wiadomością jest to, że pomimo występowania wirusa w naszym kraju na polską wieprzowinę otwiera się nowy rynek zagraniczny. Filipiny uznały regionalizację, co pozwala na sprzedaż mięsa z obszarów, gdzie afrykański pomór świń nie występuje. Filipiny są szóstym krajem na świecie wśród największych importerów wieprzowiny i charakteryzują się wysokim spożyciem tego mięsa. Jak informuje Związek Polskie Mięso, tamtejszy rynek, liczący około 122 mln mieszkańców, wykazuje wciąż rosnący popyt z uwagi na spory przyrost naturalny. Mięso wieprzowe stanowi aż 50% udziału w rynku świeżego mięsa. Jak tłumaczy Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, filipińska branża wieprzowiny również zmaga się z problemem ASF, co wymusza konieczność importu wieprzowiny zza granicy. Z chorobą najgorzej radzą sobie małe stada, a to z nich pochodzi zdecydowana większość tuczników.
– Filipiny są drugim najważniejszym odbiorcą polskich produktów rolno-spożywczych w Azji Południowo-Wschodniej (po Wietnamie), a eksport żywności z Polski do tego kraju szybko rośnie. W Unii Europejskiej głównym eksporterem wieprzowiny była Hiszpania, która ze względu na ASF utraciła czasowo dostęp do rynku filipińskiego – twierdzi Choiński.
Jednocześnie podkreśla, że chociaż Filipiny są dla Polski dobrym rynkiem zbytu, nie jest to rynek łatwy. W jego opinii to raczej narzędzie stabilizacji w momencie spadających cen żywca i dużej nadpodaży w Europie. W takiej sytuacji eksport poza UE jest koniecznością.
Dominika Stancelewska
