Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

ASF znowu zaatakował Czechy. Jak zwalczają wirusa?

Dominika Stancelewska
Kategoria: Hodowla Zwierząt
ASF znowu zaatakował Czechy. Jak zwalczają wirusa?
Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 25.12.2022r.

Po ponad 4 latach afrykański pomór świń pojawił się ponownie w Czechach. Ognisko stwierdzono u padłego dzika znalezionego w regionie libereckim, niedaleko granicy z Polską. Tamtejsze służby zamierzają wykorzystać doświadczenie z lat 2017–2018, kiedy udało im się w szybkim tempie wyeliminować wirusa z populacji dzików w okolicach Zlína.

Nowe ognisko ASF w Czechach zaledwie trzy kilometry od granicy z Polską

Według danych opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia Zwierząt ognisko ASF wykryto w miejscowości Jindřichovice pod Smrkiem w rejonie Frýdlant na północy Czech, około 3 km od granicy z Polską. Czeskie władze uważają, że stwierdzenie choroby związane jest z presją wirusa od strony polskiej i niemieckiej. Jak twierdzi Daniel Macháček z Państwowej Administracji Weterynaryjnej, bardzo prawdopodobne jest, że dzik przybył do Czech z Polski, gdzie zachorowania u tych zwierząt notowano w okolicy Lubania. Wirusa wykryto tu w tuszach odstrzelonych dzików.

Czeska Państwowa Administracja Weterynaryjna wyznaczyła wokół ogniska strefę zakażenia o powierzchni około 200 km². Na tym obszarze wprowadzony został czasowy zakaz polowań na dziki, aby nie przemieszczały się na inne tereny. Zabronione jest także ich dokarmianie. Aby ograniczyć przemieszczanie się dzików, planowana jest budowa płotów oraz zwiększony monitoring występowania tych zwierząt. Zintensyfikowane zostaną poszukiwania i zbieranie padłych dzików. W strefie zagrożenia będą obowiązywały ograniczenia poruszania się mieszkańców poza wyznaczonymi ścieżkami – będzie można chodzić tylko po oznakowanych szlakach. Działania mają na celu zminimalizowanie rozprzestrzeniania się choroby wśród dzików.

r e k l a m a

Przyda się doświadczenie walki z ASF ze Zlína

Czechy są jednym z dwóch krajów, w których w ostatnich latach udało się zwalczyć wirusa afrykańskiego pomoru świń w populacji dzików. Drugim uznanym za wolny od ASF jest Belgia. Ostatnie przypadki ASF odnotowano w Czechach wiosną 2018 roku. Epidemia rozpoczęła się wówczas w okolicach miasta Zlín na południu kraju. Pierwsze zachorowania w populacji dzików potwierdzono w czerwcu 2017 roku. Dzięki sprawnemu grodzeniu strefy oraz intensywnym poszukiwaniom dzików można było opanować epidemię. W lutym 2019 roku Czechy zostały oficjalnie uznane za wolne od choroby.

Doświadczenia walki z ASF z okolic Zlína mają zostać wykorzystane teraz, jednak przedstawiciele służb weterynaryjnych podkreślają, że są różnice między sytuacją sprzed kilku lat, kiedy ognisko było odosobnione, a tą aktualną, gdy wystąpiło ono na obszarze sąsiadującym z Polską gęsto pokrytą zachorowaniami dzików na ASF. Z tego powodu prognozowanie rozwoju sytuacji jest trudne, podobnie jak oszacowanie skuteczności działań, takich jak budowa ogrodzeń elektrycznych i zapachowych czy użycie policyjnych snajperów. Według czeskich władz najpierw niezbędna jest dokładna analiza zasięgu infekcji, ustalenie wielkości zakażonego obszaru i wówczas przyjdzie czas na wybranie odpowiedniego scenariusza działań.

Pomimo intensywnej redukcji populacji dzików w Niemczech i w Polsce odnotowano w nich w tym roku najwięcej ognisk ASF u tych zwierząt spośród wszystkich krajów europejskich

  • Pomimo intensywnej redukcji populacji dzików w Niemczech i w Polsce odnotowano w nich w tym roku najwięcej ognisk ASF u tych zwierząt spośród wszystkich krajów europejskich

Póki co, gminy, do których mają zastosowanie wprowadzone nadzwyczajne środki, musiały do 9 grudnia sporządzić spis wszystkich świń utrzymywanych w gospodarstwach, a rolnicy, którzy trzymali je do własnego wykorzystania, a nie na sprzedaż, zmuszeni byli ubić zwierzęta w ciągu dziesięciu dni. We wszystkich gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną zostaną także przeprowadzone kontrole. Specjalne środki ostrożności będą dotyczyły również ubojni i zakładów mięsnych na zakażonym obszarze. Wszystko ma na celu zapobieganie przedostaniu się wirusa do gospodarstw.

Będą płacić tylko za padłe dziki

Państwowa Administracja Weterynaryjna już 23 listopada br., czyli jeszcze przed wystąpieniem ogniska, ogłosiła, że zlikwidowany zostanie obszar intensywnych polowań na dziki wzdłuż granicy z Niemcami i Polską, który obowiązywał od listopada 2020 roku w rejonach uściańskim i libereckim. Został on ustanowiony w związku z zagrożeniem płynącym z tego kierunku i chciano zredukować maksymalnie populację dzików, aby zmniejszyć ryzyko przeniesienia choroby. Założono, że polowania będą intensywne, ale tak się nie stało. Dlatego też władze przestają płacić za odstrzelone sztuki. Wciąż natomiast będzie obowiązywała stawka za znalezione padłe dziki w wysokości 3000 CZK (579 zł). Kiedy na obszarze o intensywnym polowaniu płacono za odstrzał stawkę w wysokości 2000 CZK za sztukę (386 zł), wydano do końca wrześ­nia 2022 roku około 36 mln CZK (prawie 7 mln zł). Koszt pobrania próbek i ich badań laboratoryjnych wyniósł natomiast 23 mln CZK (4,441 mln zł).

Jak twierdzi Petr Šatrán z Państwowej Administracji Weterynaryjnej, pozostawienie stawek jedynie za znalezienie martwych dzików jest bardziej zasadne w związku z wiedzą na temat skutecznego zapobiegania afrykańskiemu pomorowi świń. Bardzo ważne jest bowiem intensywne przeszukiwanie lasów i pól pod kątem padłych sztuk, co pokazują dane z Polski. W latach 2019–2021 wśród upolowanych dzików te ze stwierdzonym ASF stanowiły zaledwie 2,6%. Natomiast znacząco wyższy był odsetek dzików z wynikiem dodatnim wśród znalezionych zwierząt martwych, który wyniósł na terenie całego kraju ponad 36%.

Nasi południowi sąsiedzi nie bali się wykorzystać snajperów policyjnych, aby skutecznie zredukować populację dzików podczas wybuchu choroby

  • Nasi południowi sąsiedzi nie bali się wykorzystać snajperów policyjnych, aby skutecznie zredukować populację dzików podczas wybuchu choroby

W Polsce w przypadku zgłoszenia organom Inspekcji Weterynaryjnej faktu znalezienia szczątków dzika, od których jest możliwe pobranie próbek do badań laboratoryjnych, wypłaca się dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego kwotę 200 zł brutto (na obszarze ochronnym, objętym ograniczeniami i zagrożenia) lub 100 zł brutto (na pozostałym obszarze kraju). Nie zachęca to, aby zawracać sobie głowę i biegać po urzędach.

r e k l a m a

Brak dzików nie zaburza ekosystemów

Wiadomo, że im mniejsza liczba dzików na danym obszarze, tym większa szansa na minimalizację ryzyka wystąpienia i rozprzestrzeniania się ASF w środowisku, co z kolei wpływa na bezpieczeństwo gospodarstw utrzymujących świnie, a tym samym ograniczenie strat ekonomicznych. Nie należy się obawiać, że intensywna redukcja populacji dzików w jakikolwiek sposób zagrozi ekosystemom leś­nym bądź zaburzy ich funkcjonowanie. W latach 2009–2012 Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie prowadziła na zlecenie dyrektora generalnego Lasów Państwowych badania, które wskazują, że jeśli chodzi o zwierzęta, to najczęściej zjadane przez dziki są owady. Ich udział w ogólnym bilansie pokarmowym nie jest jednak duży i nie ma większego znaczenia dla funkcjonowania ekosystemu leśnego. Wynika to z tego, że dziki zainteresowane są głównie larwami owadów, a osobniki dorosłe, które faktycznie tworzą przyrost populacji owadów, i tak w zasadzie nie są zjadane przez dziki.

Liczba dzików rośnie przez zmianę biologii gatunku

Zgodnie z biologią dzika, okres godowy, czyli huczka, powinien przypadać na miesiące późnojesienne i zimowe, a ciąża trwa 108–120 dni. Prawidłowy okres wyproszeń to marzec i kwiecień. Ten wzorcowy model rozrodu dzików w ostatnich latach uległ jednak wyraźnym przekształceniom. Udział zjadanej roślinności, głównie kukurydzy, wzrósł z optymalnych 30% do ponad 70%. W wielkoobszarowych uprawach zwierzęta te są aktywne cały dzień, ruja trwa od jesieni do późnej wiosny, udział w niej biorą już osobniki młode, a wyproszenia następują od zimy do lata. Wraz ze zmianą biologii gatunku można zaobserwować znaczący wzrost jego liczebności oraz zwiększone zagrożenie afrykańskim pomorem świń.

Stwierdzono ponadto, że wtórne metabolity grzybów pleśniowych występujących na kolbach kukurydzy powodują zaburzenia płodności i cyklu rozrodczego, między innymi przez spowolnienie i przedłużenie owulacji. W przypadku dzików może to powodować sytuację, w której samice są gotowe do zapłodnienia przez większą część roku, co bezpośrednio wpływa na wydłużenie okresu rui. Kolejnym efektem tego zjawiska może być przedwczesne dojrzewanie osobników żeńskich. Badania przeprowadzone w Wyższej Szkole Weterynarii w Hanowerze dowodzą, że ponad 80% urodzonych każdego roku warchlaków ma matki, które same są jeszcze warchlakami, czyli osobnikami w pierwszym roku życia, lub przelatkami (w drugim roku życia). Ten fakt przekłada się na tak znaczący wzrost populacji dzików.

Dominika Stancelewska

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 51-52/2022 na str. 64. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a