100 samochodów z czosnkiem i prawie żadnych hurtowników. Rolnik: „Nie mamy co z towarem zrobić”M. Kaleta/a. Sawicka/canva
StoryEditorInterwencja

100 samochodów z towarem i prawie żadnych kupców. Rolnik: „Teraz jest katastrofa”

25.08.2026., 16:30h

Na giełdzie pojawiło się około 100 samochodów wypełnionych czosnkiem, ale zabrakło dużych hurtowników, którzy wcześniej odbierali całe partie towaru. W tym samym czasie cena dużej główki spadła z 3,40 do około 1,80 zł. Rolnik alarmuje, że producenci zostali z pełnymi samochodami i coraz większym problemem ze sprzedażą.

Polski czosnek został bez kupców

Marcin Kaleta z Kobylnik (woj. świętokrzyskie) uprawia czosnek od 20 lat. W jego rodzinie zajmowali się nim także ojciec i dziadek, a w okolicy uprawa przez lata była i jest ważnym elementem większości świętokrzyskich gospodarstw. Jeszcze w czerwcu rozmawialiśmy z rolnikiem o problemach ze sprzedażą, rosnących kosztach produkcji i konkurencji ze strony importu.

Czytaj: „Od października nie mogliśmy sprzedać ani kilograma”. Polski rolnik przegrywa z importem

Dziś sytuacja zdaniem rolnika jest jeszcze trudniejsza.

– Teraz jest katastrofa – alarmuje Marcin Kaleta.

Rolnik zwraca uwagę na coś, co dla producentów jest obecnie najważniejsze: na rynku brakuje odbiorców polskiego czosnku. 

Problem widać szczególnie na giełdzie w Pińczowie. Rolnik pojechał tam w ostatnią niedzielę, licząc na sprzedaż części towaru.

– Było po prostu biało od czosnku, a kupca większego, tak zwanych hurtowników, nie było w ogóle. Tylko sklepikarze, którzy biorą worek, czy dwa – opowiada.

Jak szacuje, na giełdzie pojawiło się około 100 samochodów z czosnkiem. Na jednym aucie mogło znajdować się po 20–30 tys. główek.

– To jest masa. A odbiorców nie ma – sygnalizuje.

Marcin Kaleta zasadził około 2 ha czosnku zimowego. Czosnek zaczął sprzedawać od połowy lipca, po zbiorze i wysuszeniu. Rolnik mówi, że problem ze sprzedażą trwa od kilku tygodni, a w sierpniu sytuacja jest znacznie gorsza niż wcześniej.

Cena czosnku spadła w ciągu kilku tygodni

Skala przeceny jest bardzo duża. Kaleta podaje przykład czosnku o kalibrze 6 cm.

Na początku lipca rolnik sprzedawał go po 1,40 zł za główkę. A obecnie cena wynosi od kilkudziesięciu groszy do około 1,00 zł.

– Tak się waha. To są ceny, po jakich my sprzedajemy – mówi Kaleta.

Dla porównania rok wcześniej podobna „szóstka” utrzymywała cenę około 1,50 zł.

Jak widać, problemem nie jest tylko brak odbiorców, ale również spadek cen. Jednak producent wyraźnie podkreśla, że nawet dalsze obniżanie stawek nie gwarantuje nadal znalezienia kupca.

– Już mamy sierpień, spadek cen, a my i tak nie mamy co z towarem zrobić – alarmuje.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z drobniejszym czosnkiem. Główki o średnicy około 4–5 cm są według rolnika wyceniane zaledwie na 25–30 groszy.

Na giełdzie zabrakło dużych hurtowników

Jeszcze wcześniej, jak wspomina rolnik, na giełdę przyjeżdżali odbiorcy z większych miast. Kaleta wymienia między innymi hurtowników z Radomia, Warszawy i Łodzi.

– Przyjechli, załadowali, choćby trzech kupców, którzy załadowali w takim przypadku 20 ton, no to czosnku ubywało – wspomina.

Tym razem było zupełnie inaczej.

– W tę niedzielę byłem, to ani jednego kupca już nie było – mówi.

Zdaniem rolnika jedną z przyczyn może być pojawienie się na rynku czosnku importowanego. Kaleta mówi o czosnku z Kazachstanu i Egiptu.

Kmera: polskiego czosnku jest coraz więcej, ale odbiorców mało

O sytuację na rynku zapytaliśmy Macieja Kmerę z Bronisz. Potwierdza on, że krajowego czosnku jest obecnie dużo, natomiast popyt nie jest duży.

– Jest polski czosnek. Jest go dużo, coraz więcej. A odbiorców na ten czosnek? Z odbiorcami, jak na koniec wakacji, jest słabo – mówi Kmera.

Nie ma więc dobrych wiadomości dla producentów, którzy właśnie teraz próbują sprzedać tegoroczne zbiory czosnku.

– Czosnek waha się od około 1,00 zł do 2,5 złotego. To zależy od wielkości – wyjaśnia Kmera.

Jak zaznacza, na rynku działają wyspecjalizowani handlarze czosnkiem, dlatego rolnikowi trudno jest po prostu pojawić się na dużej giełdzie i od razu znaleźć odbiorców.

– To wymaga czasu. Wymaga zaufania i poznania klientów. Klienci muszą poznać rolnika – tłumaczy.

„Rolnicy nie są od tego, żeby handlować”

To szczególnie trudna sytuacja dla gospodarstw, które produkują duże ilości czosnku, ale nie mają własnych kanałów sprzedaży.

Rolnicy nie mają zadania, żeby handlować, tylko żeby produkować. A nie tracić czasu na handel – zauważa Kmera.

Tyle że w obecnej sytuacji samo wyprodukowanie dobrego towaru nie gwarantuje jego sprzedaży.

Czosnek można przechować, ale rolnik musi mieć pieniądze

Jednym z rozwiązań mogłoby być przetrzymanie towaru i sprzedaż później. Problem w tym, że nie każdy producent ma odpowiednie warunki oraz kapitał, żeby czekać.

Kaleta ocenia, że czosnek zimowy bez chłodni można przechowywać mniej więcej do grudnia. W profesjonalnych chłodniach możliwości są znacznie większe.

– Ci, co mają chłodnie, to trzymają go i dwa lata – mów rolnik.

Ale dla gospodarstwa oznacza to zamrożenie pieniędzy. A tymczasem trzeba już przygotować się do kolejnego sezonu.

„Jak nająć pracownika, to już jest po wyprawce”

Produkcja czosnku jest pracochłonna. Każda główka wymaga przygotowania, a koszty pracy mocno obciążają gospodarstwo. Kaleta podaje przykład pracownika, któremu trzeba zapłacić około 250 zł za 10 godzin pracy. Przy obecnych cenach czosnku trudno jednak znaleźć ekonomiczne uzasadnienie dla zatrudniania ludzi.

– Jakby tak nająć, zapłacić 250 złotych dniówkę, no to już jest po wyprawce... – mówi rolnik.

Jeszcze trudniejsza jest sytuacja przy drobnym czosnku, który można sprzedać za zaledwie kilkadziesiąt groszy za główkę.

„Dwa miesiące minęły i jest jeszcze gorzej”

W czerwcu Kaleta mówił nam o problemach z importem, niskich cenach i coraz większych trudnościach w produkcji czosnku. Wtedy tegoroczne zbiory dopiero wchodziły na rynek. 

– Dwa miesiące minęły i jest jeszcze gorzej – ocenia producent czosnku.

Rolnik nie ukrywa, że przy obecnych warunkach coraz trudniej myśleć o rozpoczęciu kolejnego sezonu.

– Tak naprawdę teraz jest ciężko pójść dalej i rozpocząć nowy sezon – ocenia.

A przecież gospodarstwa muszą już myśleć o przygotowaniu kolejnych nasadzeń.

image
100 samochodów z czosnkiem i prawie żadnych hurtowników. Rolnik: „Nie mamy co z towarem zrobić”
FOTO: Marcin Kaleta

Bronisze: koniec wakacji to trudny okres dla handlu

Maciej Kmera z Bronisz zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik. Jego zdaniem sytuację na rynku trzeba oceniać również w kontekście kalendarza handlowego.

– Taki jest taki okres, koniec wakacji. To jest trudny handel – mówi o Broniszach Kmera.

To może oznaczać, że część obecnych problemów ze sprzedażą jest związana nie tylko z ilością czosnku, ale również z sezonowym spadkiem aktywności handlowej.

Z kolei rolnik Marcin Kaleta, który od 20 lat zajmuje się produkcją czosnku, porównując obecną sytuację z poprzednimi sezonami w Świętkorzyskiem, stwierdza, że – Kiedyś w sezonie letnim na giełdzie był ruch, a teraz pustki.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
25. sierpień 2026 17:25