Konstruktor z konieczności
Wojciech Bury wywodzi się z gospodarstwa w Urbańszczyźnie pod Łowiczem. Cała historia zaczęła się w 1983 r., kiedy to pan Wojciech przejął gospodarstwo od rodziców i trzeba było je zmechanizować, ponieważ jego ojciec był pasjonatem rolnictwa, sadownictwa i pszczelarstwa, ale nie miał zacięcia mechanizacyjnego. Po zakupie używanego ciągnika, większość maszyn do gospodarstwa młody rolnik – mechanizator wykonał we własnym zakresie. W roku 1986, powstał pierwszy opryskiwacz, zbudowany dla chrzestnego.
W tamtych czasach, aby kupić nowy ciągnik lub maszynę towarzyszącą niezbędne było posiadanie przydziału, którego zdobycie było niezwykle trudne. Szansą na zdobycie nowego sprzętu było złożenie go z części i podzespołów kupowanych w składnicach.
Dzięki temu udało się zbudować podstawowe maszyny potrzebne w gospodarstwie oraz cztery traktory, z których jeden – Ursus C-330, najpierw przez kilka lat pracował w gospodarstwie, a później po zakupie byłego POM w Kutnie, przez wiele lat był używany do testowania opryskiwaczy. W tej chwili traktor jest jednym z wielu eksponatów prezentowanych w Muzeum Motoryzacji Motonostalgia, gdzie znajdują się zabytkowe traktory i pojazdy zbierane i pieczołowicie odrestaurowywane przez przedsiębiorcę.
W latach 80. i 90. XX w. polskie gospodarstwa cierpiały na brak dostępu do nowych maszyn rolniczych. Te produkowane przez państwowe przedsiębiorstwa z racji zbyt małej produkcji w stosunku do potrzeb były trudno dostępne. W związku z tym Wojciech Bury zbudował kolejny opryskiwacz dla siebie. Maszyny powstawały dzięki różnym podzespołom, które udawało się pozyskać na rynku. Po stworzeniu kolejnych okazało się, że na takie maszyny jest duże zapotrzebowanie.
Grzejniki źródłem surowca
Największym problemem w tamtym okresie nie było wytwarzanie, lecz zdobycie materiałów, nawet gwoździe czy proste rury były trudne do kupienia. W jednej ze spółdzielni pracy w Łowiczu były wytwarzane charakterystyczne grzejniki typu Favier. Aby mieć rurę na wykonanie ramy opryskiwacza, pan Wojciech zamawiał grzejniki tylko po to, aby otrzymać rurę, z której te grzejniki były wykonane. Gdy okazało się, że dochód z wytwarzania opryskiwaczy jest większy niż z prowadzenia niewielkiego gospodarstwa, w 1991 r. została zarejestrowana firma. Rok później po zakupie pierwszej obrabiarki rozpoczęła się produkcja pomp do opryskiwaczy. Część elementów do pomp pochodziła z odlewni aluminium w ZPC URSUS.
W tamtym czasie w okolicy funkcjonowało kilkanaście firm, które zajmowały się montażem maszyn rolniczych, w tym opryskiwaczy.
Gdy pompy zaczęły się dobrze sprzedawać Wojciech Bury wpadł na pomysł, żeby kupować inne komponenty potrzebne do montażu opryskiwaczy w hurtowych ilościach, uzyskując atrakcyjne ceny po to, żeby zaopatrywać innych wytwórców.
Zamiast magazynu – cały zakład
W 1994 r. w miarę rozwoju działalności, założyciel planował kupić magazyn na terenie Państwowego Ośrodka Maszynowego (POM) w Kutnie, który między innymi produkował agregaty uprawowe, a był już w likwidacji, aby stworzyć stacjonarną hurtownię części rolniczych.
Początkowo likwidator wyraził zgodę na sprzedaż magazynów, ale po ogłoszeniu upadłości i przejęciu zakładu przez syndyka, stwierdził, że nie będzie dzielił zakładu. Wojciech Bury postanowił złożyć ofertę na zakup całego obiektu. Ostateczną zgodę na transakcję podjęła rada wierzycieli. W 1995 r. nastąpił zakup, obejmował budynki produkcyjne, magazynowe oraz biurowiec. Początki w Kutnie były trudne, ponieważ obiekt był opustoszały, maszyny zostały wcześniej wyprzedane, a instalacja grzewcza uszkodzona. Wcześniej w POM były produkowane agregaty uprawowe. Dzięki dużej stopie bezrobocia w Kutnie szybko skompletowano załogę, odtworzono dokumentację techniczną i wznowiono produkcję oraz przeniesiono z Urbańszczyzny produkcję opryskiwaczy.
Technologiczny skok jakościowy
W kolejnych latach, dzięki możliwościom, jakie dawał zakupiony obiekt, produkcja opryskiwaczy zaczęła znacząco się rozwijać, rosnąć w siłę i zdobywać uznanie nie tylko na rynku krajowym, ale także rynkach zagranicznych.
Na początku lat dwutysięcznych, kiedy to pojawiały się pierwsze fundusze przedakcesyjne, a po wejściu do UE fundusze unijne, popyt na maszyny firmy „Bury” znacząco wzrósł. Pojawiły się środki i fundusze na inwestycje i modernizacje. Została wykonana termomodernizacja hal, modernizacja ogrzewania, pojawiło się wiele nowych maszyn, w tym również sterowanych numerycznie, a w 2006 r. pierwszy robot spawalniczy. Kolejnym znaczącym krokiem było uzyskanie dofinansowania na budowę nowej hali, która została ukończona w 2018 r., w której umiejscowiono montaż końcowy, stację prób, gdzie przeprowadzana jest szczegółowa kontrola jakości, testy każdej wytwarzanej maszyny oraz magazyn części i podzespołów wyposażony w automatyczne regały. Inwestycja ta pozwoliła zwiększyć wydajność, podnieść komfort pracy, co wpłynęło znacząco na podniesienie jakości wytwarzanych maszyn. W następnych latach powstały kolejne dwie nowe hale, w których umiejscowiono wydział przygotowania produkcji oraz spawalnię i malarnię.
Firma „Bury” z biegiem lat odeszła od produkcji prostych agregatów przedsiewnych, które nie były już opłacalne, koncentrując się na bardziej zaawansowanych rozwiązaniach. Założyciel stawia na konkurowanie jakością a nie ceną. Produkcja maszyn, zwłaszcza opryskiwaczy, zmieniała się na przestrzeni lat. Współcześnie dominują opryskiwacze o większej pojemności, które są bogato wyposażone i mają elektroniczne systemy sterowania. Ograniczona ze względu na zapotrzebowanie rolników zostało wytwarzanie opryskiwaczy zawieszanych, które stanowią niewiele ponad 10% wolumenu produkcji.
Zachodnie rynki w miejsce wschodnich
Polski producent prowadzi również działalność eksportową. Po kryzysach (pandemia, wojna) eksport znacząco spadł, szczególnie na rynki wschodnie (Ukraina, Białoruś, Rosja). Obecnie maszyny trafiają głównie na Łotwę oraz do krajów zachodnich, takich jak Holandia, Austria, Szwajcaria i Włochy.
Drugie życie maszyn
Stare obiekty w Kutnie są nadal wykorzystywane, choć pełnią nowe funkcje. Część hal służy jako magazyn oraz zostały przeznaczone na potrzeby serwisu, który wykorzystuje przestrzeń do przeprowadzania przeglądów i modernizacji maszyn, zwłaszcza w okresie zimowym. W obiektach firmy „Bury” odbywa się również modernizacja starych opryskiwaczy. Są one odkupowane od rolników i poddawane gruntownemu liftingowi. Zazwyczaj wymieniane są wszystkie elementy oprócz ramy, zbiornika i kół. Maszyny otrzymują nową powłokę lakierniczą, belkę polową, sterowanie oraz układy robocze. Proces ten sprawia, że maszyny po renowacji są trudne do odróżnienia od nowych. Rocznie modernizowanych jest kilkadziesiąt takich opryskiwaczy.
Własny poligon i powrót do korzeni
Firma „Bury” posiada własny zespół badawczo-rozwojowy, który pracuje nad nowymi rozwiązaniami oraz prowadzi badania nad nowymi technologiami. Rozwiązania te są często testowane w gospodarstwie Wojciecha Burego.
Firma od ponad trzech dekad zajmuje się wytwarzaniem opryskiwaczy polowych zawieszanych i przyczepianych, opryskiwaczy sadowniczych, głównie przyczepianych oraz opryskiwaczy specjalnych. Produkuje również maszyny uprawowe (brony, kultywatory) oraz prowadzi sprzedaż części zamiennych do produkowanych przez siebie maszyn. Każda maszyna jest konfigurowana pod indywidualne potrzeby danego gospodarstwa. Dzięki trzydziestopięcioletniemu doświadczeniu, tradycji, niezawodności oraz profesjonalnemu wsparciu ze strony partnerów handlowych w kraju i za granicą.
Zapewnia, że będąc blisko użytkowników rozumie, co jest potrzebne, by spełniać ich oczekiwania. Posiada nowoczesny park maszynowy (obrabiarki sterowane numerycznie, roboty spawalnicze, lasery) i przede wszystkim wysoko wykwalifikowaną kadrę, co sprawia, że produkty są wysokiej jakości, trwałe, łatwe w obsłudze, dlatego cieszą się uznaniem rolników w całej Europie i nie tylko.
W ramach firmy Bury Maszyny Rolnicze funkcjonuje Muzeum Motoryzacji Motonostalgia w Nieborowie, gdzie prezentowane są zabytkowe pojazdy i ciągniki oraz prowadzone są usługi gastronomiczne.
Tomasz Ślęzak
