Przedstawimy najważniejsze zalecenia prof. Jamesa K. Drackley’a z Univerisity of Illinois, jakie przekazał hodowcom uczestniczącym w konferencji „Czas na współpracę” zorganizowaną przez portal ekrowa.
Mleko „buduje” wzrost
W pierwszych dniach życia cielę ma ogromny potencjał wzrostowy. I nie jest to tylko teoria. W badaniach przeprowadzonych w Kolumbii Brytyjskiej cielęta pozostawione z matką, w pierwszych dwóch tygodniach życia osiągały przyrosty przekraczające 1 kilogram dziennie, podczas gdy cielęta oddzielone od krów i pojone z wiadra, mlekiem pełnym, w ilości 10% masy ciała rosły średnio zaledwie 360 gramów dziennie. Ta różnica pokazuje, jak mocno żywienie wpływa na tempo rozwoju młodego przeżuwacza. Cielę nie jest organizmem o „ustalonym” tempie wzrostu. Jego możliwości są dużo większe niż zakładają tradycyjne, ograniczone systemy odchowu. Wnioski prof. Drackley’a są jednoznaczne: wczesne żywienie mlekiem lub preparatem mlekozastępczym nie służy wyłącznie „utrzymaniu cielęcia przy życiu”. Ma ono za zadanie umożliwić wykorzystanie biologicznego maksimum wzrostu. Ekspert podkreśla, że wczesne tempo wzrostu zależy od pobrania składników odżywczych z paszy płynnej, a ograniczenie ilości mleka automatycznie ogranicza przyrosty. W konsekwencji cielę „nadrabia” dopiero później, często już po okresie, w którym można było zbudować przewagę wzrostową.
Jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za intensywniejszym żywieniem cieląt jest ich zdrowotność. Przeprowadzone badania wyraźnie wskazały, że cielęta otrzymujące większe dawki preparatu mlekozastępczego lepiej radziły sobie z infekcjami, nie traciły masy ciała w czasie choroby i szybciej wracały do równowagi. Lepsze żywienie:
- poprawia odporność,
- wzmacnia odpowiedź poszczepienną,
- ogranicza biegunkę i zmniejsza ryzyko spadków przyrostów po chorobie.
To bardzo ważne z punktu widzenia praktyki, bo w odchowie cieląt nie chodzi tylko o „wynik na wadze”, ale o cały pakiet parametrów zdrowotnych.
Preparat o odpowiednim składzie
Profesor Drackley szczególną uwagę zwraca na skład preparatu mlekozastępczego. Przy zwiększeniu ilości mleka lub preparatu rosną nie tylko potrzeby energetyczne, ale jeszcze szybciej potrzeby białkowe. To oznacza, że przy intensywnym odpajaniu, preparat musi być odpowiednio zbilansowany.Przy ograniczonym odpajaniu wystarczają preparaty zawierające 18–22% białka, natomiast przy programach intensywnych może być potrzebne nawet około 25,5% białka w suchej masie. Jest to bardzo ważne, ponieważ energia umożliwia wzrost, a białko buduje tkanki. Niedobór białka kieruje część energii w stronę odkładania tłuszczu zamiast wzrostu mięśni i kości. Tak więc skład preparatu mlekozastępczego decyduje o tym, czy cielę będzie rosło i rozwijało się harmonijnie, czy tylko zwiększy masę ciała w sposób mniej korzystny.
Niedobór składników pokarmowych widać wyraźnie w zachowaniu cieląt. Zwierzęta żywione ograniczonymi dawkami mleka są zdecydowanie bardziej niespokojne. Częściej ryczą, częściej odwiedzają automat bez uzyskania dawki i więcej czasu spędzają stojąc niż leżąc. Z punktu widzenia dobrostanu i produkcji są to jasne sygnały niedoboru. Cielę powinno bowiem jeść, odpoczywać i „ rozwijać” układ pokarmowy i odpornościowy. Dodatkowy czas spędzony na staniu zwiększa wydatki energetyczne i obniża efektywność wykorzystania paszy. To prosty, ale bardzo ważny wskaźnik, że program żywienia nie pokrywa potrzeb biologicznych zwierzęcia.
W systemach grupowych i automatycznych stacjach odpajania ilość mleka ma bezpośredni wpływ na zachowanie zwierząt i konkurencję przy stanowisku. Przy niższych dawkach cielęta częściej wracają do automatu, spędzają przy nim więcej czasu i częściej dochodzi do sytuacji „wizyt bez nagrody”. Trzeba zatem pamiętać, by automaty były zawsze dobrze skalibrowane, umożliwiały odpowiednią liczbę odpasów, a kontrola pobrania pójła była stałym elementem zarządzania odchowem.
Prof. Drackley mocno akcentuje, że rozwój cielęcia nie kończy się na przyroście masy ciała. Równie ważny jest rozwój żwacza. Pasza płynna trafia do trawieńca, ale rozwój przedżołądków wymaga pobrania paszy stałej i wody, która jest elementem kluczowym. Bo woda wspiera rozwój mikroflory żwacza, stymuluje fermentację, poprawia pobranie startera oraz przyspiesza jego funkcjonalny rozwój. Bez wody nie ma prawidłowego rozwoju fermentacji, a bez fermentacji żwacz nie osiąga odpowiedniej funkcjonalności. To jeden z najczęściej popełnianych błędów w odchowie cieląt.
Odsadzanie jako proces
Zdaniem eksperta, odsadzanie nie powinno być traktowane jako nagłe odcięcie od mleka, ale jako proces. Zarządzanie żywieniem cieląt powinno być ukierunkowane na to, by w momencie odsadzenia pobierało wystarczającą ilość startera. Jeżeli jego pobranie jest niskie, odsadzenie powoduje: spadek średniego dziennego przyrostu, okresowe zahamowanie wzrostu i ryzyko obniżenia wyników w całym odchowie. Dlatego skuteczne strategie powinny obejmować stopniowe zmniejszanie dawki mleka, późniejsze odsadzenie, kontrolę pobrania startera oraz zapewnienie stałego dostępu do wody.
Ekonomia intensywnego odchowu
Pierwsze tygodnie życia cieląt to – w opinii prof. Drackleya – najbardziej efektywny okres pod względem kosztu przyrostu masy ciała. Im starsze zwierzę, tym droższy staje się każdy kolejny kilogram. To oznacza, że intensywny odchów cieląt może być bardziej opłacalny, mimo wyższych kosztów żywienia w pierwszych tygodniach. Lepszy start zmniejsza koszt jednostkowego przyrostu, poprawia zdrowotność i przyspiesza osiąganie parametrów hodowlanych.
W analizach ekonomicznych wykazano nawet przewagę intensywnego programu odchowu na poziomie około 205 dolarów na jałówkę. Wiele badań potwierdziło, że intensywniejsze żywienie cieląt przekłada się na wyższą produkcję mleka w pierwszej laktacji, średnio o 435 kg mleka. To pokazuje, że koszty intensywnego odchowu nie kończą się na okresie cielęcym. Zwracają się w późniejszym życiu zwierzęcia w postaci: lepszego rozwoju, zdrowszych jałówek, szybszym uzysakniu dojrzałości rozpłodowej oraz wyższej produkcji mleka.
Beata Dąbrowska
