Kiedy w latach 90. rodzina Kosińskich przejęła w dzierżawę 300-hektarowe, popegeerowskie gospodarstwo w Rudce, nikt, nawet sami właściciele nie przewidzieli, że stanie się ono jedną z najlepiej zorganizowanych mlecznych farm w regionie.
3 lokalizacje i 600 krów
Dziś bracia Grzegorz i Krzysztof Kosińscy wraz z ojcem prowadzą nowoczesne gospodarstwo w trzech lokalizacjach na Podlasiu – w Rudce, Popławach i Augustowie pod Bielskiem. Łącznie gospodarują na około 750 ha i utrzymują około 1200 sztuk bydła, w tym 600 krów mlecznych, od których każdego dnia doją blisko 20 tys. litrów mleka.
Punktem wyjścia była jednak bardzo trudna rzeczywistość. Jak wspominają, zarówno stan zabudowań, jak i pól pozostawiał wiele do życzenia. W pierwszym roku z 300 ha uzyskano zaledwie 300 ton zbóż, a 80 krów dawało łącznie około 100 litrów mleka dziennie. Zamiast szybkich efektów była więc mozolna odbudowa potencjału produkcyjnego – poprawa gleb, dokupowanie ziemi, porządkowanie bazy paszowej i stopniowe powiększanie stada.
Wolnostanowiskowa na 526 legowisk z karuzelą
Dziś o sile gospodarstwa decyduje przede wszystkim bardzo dobra organizacja i wyraźny podział kompetencji. Grzegorz Kosiński odpowiada głównie za produkcję roślinną, a Krzysztof za zwierzęta i zarządzanie stadem. Taki model, wsparty wieloletnim doświadczeniem rodziny, pozwolił połączyć intensywną produkcję mleka z racjonalnym gospodarowaniem ziemią i paszami. Milowym krokiem w rozwoju gospodarstwa była budowa nowej obory wolnostanowiskowej. Obiekt o wymiarach 35 x 132 m mieści 526 legowisk i został zaprojektowany z myślą o komforcie krów oraz sprawnej obsłudze stada. Wysoka kalenica, szeroki świetlik, kurtyny boczne sterowane stacją pogodową, czochradła, regularnie pracujące zgarniacze i wydajny system wentylacji zapewniają zwierzętom maksymalny komfort. W oborze pracuje karuzela na 40 stanowisk, dzięki której dój przebiega sprawnie i szybko. Około 170 krów można wydoić w godzinę, a całe stado w około 3 godziny. Pracę dodatkowo usprawnia system zarządzania stadem. I to właśnie po uruchomieniu nowego obiektu nastąpił największy skok produkcyjny – od 2020 r. produkcja mleka w gospodarstwie wzrosła dwukrotnie.
Średnia wydajność stada zbliża się do 12 tys. litrów mleka od krowy. Sztuki po wcieleniu dają około 50 litrów mleka dziennie, natomiast pierwiastki (utrzymywane w oddzielnej grupie) osiągają średnio 36–37 litrów. Jak podkreślają hodowcy, kluczem do takich wyników są przede wszystkim najwyższej jakości pasze objętościowe.
Aż 80% areału przeznaczane jest pod rośliny paszowe – kukurydzę, trawy z użytków zielonych i gruntów ornych, lucernę oraz mieszankę gorzowską DSV. To właśnie konsekwentne budowanie bazy paszowej stało się jednym z filarów sukcesu gospodarstwa. W latach, gdy trzeba było szybko zwiększyć zasoby objętościówek, Kosińscy wysiewali nawet 120 ha mieszanki gorzowskiej DSV. Obecnie, po poprawie jakości TUZ-ów i lepszym zbilansowaniu struktury zasiewów, wystarcza około 70 ha.
Królową pól - mieszanka gorzowska
Mieszanka gorzowska DSV czy duże G zajmuje w Rudce szczególne miejsce. Wysiewana po zbożach lub kukurydzy na kiszonkę, dobrze wpisuje się w uproszczone systemy uprawy i stanowi cenne ogniwo przed siewem kukurydzy. Dzięki składowi opartemu na życicy wielokwiatowej, wyce ozimej i koniczynie inkarnatce zapewnia wysoki plon, dobrą wartość pokarmową i korzystnie wpływa na stanowisko dla rośliny następczej. W gospodarstwie zdecydowano się na jednokrotne koszenie wiosenne, co pozwala lepiej wykorzystać potencjał mieszanki i zachować udział roślin motylkowatych. W dobrym roku plon wynosił około 35 ton zielonki z hektara przy 30% suchej masy.
Równie ważną rolę pełnią inne mieszanki DSV. Na użytkach zielonych i terenach nadrzecznych wykorzystywana jest m.in. mieszanka DSV COUNTRY G 2014, która pomogła odbudować produktywność trudniejszych stanowisk. Z kolei na gruntach ornych sprawdza się DSV COUNTRY F 2050 – mieszanka traw jednorocznych dająca nawet 4–6 pokosów. W gospodarstwie duży nacisk kładzie się także na systematyczny podsiew, właściwe odchwaszczanie i precyzyjne nawożenie oparte na wynikach badań gleby. To podejście pozwala ograniczać straty i utrzymywać stabilną produkcję pasz mimo coraz częstszych niedoborów wody.
Dorota Kolasińska
(Oprac. B.D.)
