Prosięta są odsadzane dopiero w 35. dniu życia, ale gospodarz stara się, by zaczęły pobierać paszę stałą jak najszybciejDominika Stancelewska
Na Lubelszczyźnie, w gminie Ostrówek tradycja hodowli świń rasy puławskiej ma wyjątkowo długą historię. W gospodarstwie Łukasza Niedzieli, prowadzonym dziś we wsi Dębica, kontynuowana jest hodowla, która w tej okolicy pojawiła się już w latach 30. XX wieku. Choć dawniej puławiak był rasą dominującą w regionie, a w powiecie lubartowskim było ponad 60 stad zarodowych, dziś pozostało już tylko kilku producentów. Tym bardziej cenne jest to, że gospodarstwo Niedzielów zachowuje rasę i rozwija produkcję.
- Świnia puławska wraca do korzeni
- Jak wyglądały prace hodowlane nad rasą puławską
- Żywienie puławiaka jest proste, a rozród może być naturalny
- Mięsność, smak i stabilność wyników
- ASF – realne zagrożenie na Lubelszczyźnie
Łukasz Niedziela prowadzi gospodarstwo w Dębicy od 2011 roku. Wcześniej rodzina przez dziesięciolecia gospodarowała w Woli Skromowskiej, jednak rozbudowa obwodnicy i wykup gruntów wymusiły zmianę lokalizacji. Kupiona w Dębicy nieruchomość od lat niszczała, ale część zabudowań udało się przystosować do produkcji trzody chlewnej. Nowy budynek – z porodówką, odchowalnią i tuczarnią – powstał od podstaw i pozwolił na zorganizowanie produkcji tak, jak wymaga tego współczesna hodowla. Również stare zabudowania częściowo udało się adaptować na produkcję trzody chlewnej. W poprzednim gospodarstwie gospodarze utrzymywali 12–13 loch, dziś stado liczy 35–38 macior rasy puławskiej.
– W Woli wszystko było poupychane w kątach. Dopiero tu można było zrobić to porządnie – wspomina gospodarz.