Robot udojowy Lely Astronaut zastąpił dojarkę przewodową
Obora użytkowana jest już siedem lat i od początku projektowana była z myślą o automatycznym doju. Przed jej powstaniem produkcja mleka prowadzona była w tradycyjnym systemie uwięziowym z przewodówką, którą pewnego dnia zastąpił robot udojowy Lely Astronaut.
Z 25 do 45 litrów mleka dziennie
Jak wspomina Dariusz Andrzejewski, kiedy stado przeszło do nowoczesnej obory z nowoczesnym systemem doju nie obyło się bez trudności, ale krowy stosunkowo szybko pokazały, że potrafią odnaleźć się w nowych warunkach, szczególnie, że większość pogłowia stanowiły wówczas młode sztuki.
– Podczas przeprowadzki do nowej obory wybrakowaliśmy sztuki, których celowo nie zacielaliśmy w starym budynku, a pozostałe z perspektywy czasu dobrze sobie poradziły, co znalazło potwierdzenie w wynikach. Dawniej, uzyskiwaliśmy od krowy średnio 25–26 litrów mleka dziennie. Po zmianie warunków utrzymania i systemu doju, wydajność zaczęła rosnąć dosłownie z miesiąca na miesiąc. W stosunkowo krótkim czasie doszliśmy do 40 litrów mleka dziennie od krowy, by dziś dojść do poziomu 43 litrów – wyjaśniał Dariusz Andrzejewski, podkreślając, że jednak obsada krów w oborze jest nieco za duża jak na jednego robota, który doi obecnie 65 krów. Kolejnych 15 sztuk to krowy zasuszone.
Materac słomiano-wapienny utrzymuje wymiona suche i czyste
Hodowcy duży nacisk położyli na zapewnienie zwierzętom komfortowych warunków utrzymania. W legowiskach zastosowano materac słomiano-wapienny, który – jak podkreślają gospodarze – sprawdza się bardzo dobrze.
– Nie mamy żadnych odparzeń, odgnieceń, a co najważniejsze, ten rodzaj legowisk utrzymuje wymiona suche i czyste, przez co znacząco wpływa na poprawę jakości mleka poprzez utrzymanie niskiej liczby komórek somatycznych (LKS) i bakterii w mleku. Ponadto, zapewniając krowom lepszy komfort, zwiększa ich czas odpoczynku, zmniejsza stres i ogranicza ryzyko występowania mastitis – wymieniał pan Dariusz, dodając, iż owszem, to rozwiązanie wymaga pracy, bo co 3–4 tygodnie trzeba uzupełniać ściółkę, ale efekt z nawiązką rekompensuje wysiłek. Zwierzęta lepiej odpoczywają, są w dobrej kondycji, a produkcja mleka utrzymuje się na wysokim poziomie.
Profesjonalny system schładzania krów z dofinansowania
A że komfortu zwierząt nigdy dość, Michał i Dariusz Andrzejewscy zdecydowali się zainwestować w kolejne rozwiązanie, jakim jest profesjonalny system schładzania krów, którego montaż zakończył się dosłownie tuż przed naszą wizytą w gospodarstwie.
– Wentylatory i schładzanie zwierząt marzyło nam się od dawna, a skoro można było uzyskać na nie dofinansowanie, to grzechem byłoby z niego nie skorzystać. Nasza obora stoi bowiem na otwartej przestrzeni i m.in. dlatego stres cieplny bywał realnym problemem, szczególnie podczas bezwietrznych i gorących dni. Nie dramatycznym, ale wystarczająco dokuczliwym, stąd też decyzja o inwestycji w skuteczne schładzanie zwierząt, o które zadbała firma Agro Partner – tłumaczył pan Dariusz.
Jak działa system zraszania krów?
Obok wentylatorów podsufitowych nad legowiskami, gospodarze zdecydowali się zamontować w linii drabiny paszowej system zraszania krów oparty na dyszach i wentylatorach z silnikami szybkoobrotowymi. Ich zadanie polega na dodatkowym ochłodzeniu krów po zroszeniu wodą oraz ich wysuszeniu, tak by zwierzęta nie przenosiły wilgoci na stanowisko. Najlepiej do tego nadają się grube krople wody, które przesiąkają przez sierść, trafiają na skórę i skutecznie ochładzają zwierzę.
W najbliższym czasie ma też zostać dołożona "pogodynka" sterująca kurtynami, która jeszcze lepiej dopasuje mikroklimat w oborze do warunków atmosferycznych.
Zobacz też: W kieszeni nosi całe gospodarstwo. Tak kontroluje 170 sztuk bydła
Średnia wydajność od krowy wynosi 12,5 tys. kg mleka
Nic więc dziwnego, że za zapewnienie takiego komfortu, krowy odpłacają się hodowcom "rzeką mleka". Obecnie średnia wydajność od krowy wynosi 12,5 tys. kg mleka, a gospodarstwo od lat zbiera wyróżnienia i dyplomy potwierdzające wysokie wyniki produkcyjne. Mało tego, w ubiegłym roku gospodarstwo miało najwyższą wydajność z robota, który każdego dnia doi 2800 litrów mleka, co oznacza, że pozyskuje około 1 mln litrów mleka rocznie.
– Nasz robot praktycznie nie ma przestojów, on po prostu cały czas doi krowy – stwierdził Dariusz Andrzejewski, którego zapytaliśmy również, czy wszystkie rozwiązania, jakie zastosowali w oborze, po siedmiu latach jej użytkowania zdały egzamin.
– Jak najbardziej – potwierdził. – No może jedynie nieco kłopotliwe jest utrzymanie krów zasuszonych (dla których zaplanowano miejsce po drugiej stronie stołu paszowego) na ściółce, ale związane było to z koniecznością dostosowania się do wymogów środowiskowych dla obiektu. Nie mogliśmy już zastosować tam – tak jak w części dla krów laktacyjnych – posadzki rusztowej. A szkoda, bo gdyby były na rusztach mielibyśmy mniej pracy – dodaje.
20 ha własnych, 40 ha w dzierżawie
Zapleczem paszowym dla mlecznego stada jest 60 hektarów ziemi, z czego ponad 40 ha stanowią grunty dzierżawione. To dziś standard w wielu regionach, który – niestety – nie ułatwia planowania.
– Kupić dziś ziemię jest bardzo ciężko, a jeśli już ktoś wystawi na sprzedaż, działki znikają błyskawicznie, pomimo bardzo wysokich cen, dochodzących nawet do 200 tys. zł za hektar – poinformował pan Dariusz, którego trudności jednak nie zrażają i wspólnie z ojcem Michałem rozwijają się dalej i planują kolejne w tym kierunku kroki.
Dziś po siedmiu latach od inwestycji w nową oborę i wprowadzeniu robota widać, że ryzyko się opłaciło. Stado przebywa w komfortowych warunkach, wydajność wzrosła i osiągnęła poziom, który jeszcze kilka lat temu byłby trudny do wyobrażenia.
Beata Dąbrowska
