Niewielkie okienko godzinowe
Ruja u krów trwa od 6 do 12 godzin. Po około 18 godzinach od pojawienia się pierwszych objawów rujowych dochodzi do owulacji, czyli uwolnienia komórki jajowej. Jeśli w tym czasie nastąpi krycie, to mamy duże szanse na skuteczność zabiegu. Dlatego tak ważne jest, aby nie przegapić okresu owulacji. Zbyt wczesna inseminacja sprawia, że plemniki "czekają" zbyt długo na komórkę jajową i część z nich traci żywotność. Zbyt późna – oznacza, że komórka jajowa jest już "przeterminowana", a szansa na zapłodnienie gwałtownie spada. Z reguły krowy, u których objawy rui zaobserwowano rano, inseminuje się po południu, a te, które weszły w ruję po południu, unasiennia się następnego ranka.
Współpraca z lekarzem weterynarii
W wykrywaniu objawów rujowych, zwłaszcza u krów, które słabo manifestują ruję (np. wysoka wydajność, upały, problemy zdrowotne), pomocne są systemy aktywności, obserwacja śluzu rujowego, a także dobra współpraca z inseminatorem lub lekarzem weterynarii.
Większa szansa na “wstrzelenie się”
Prawidłowe "wstrzelenie się w czas" inseminacji to mniej powtórek, krótszy okres międzywycieleniowy i wyraźne oszczędności dla gospodarstwa – zarówno w kosztach nasienia, jak i w kosztach utrzymania jałowych krów.
Andrzej Rutkowski
fot. A. Rutkowski
