Rolnik: „Nie powinno być tak, że komunikujemy się przez adwokatów i prokuratorów”
4 listopada podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Polskiej Produkcji Rolnej, zorganizowanego z inicjatywy Jana Ogiła, prezesa Stowarzyszenia dla Powiatu, dyskutowano o działaniach ARiMR. Najwięcej emocji wzbudziły sprawy rolników, którym ARiMR zarzuca sztuczne tworzenie warunków do otrzymania dopłat.
Chodzi m.in. o sytuacje, w których kilka gospodarstw lub grup producentów jest ze sobą powiązanych rodzinnie, organizacyjnie albo gospodarczo. Agencja musi sprawdzać, czy takie powiązania nie służą obchodzeniu limitów pomocy.
Problem w tym, że zdaniem części rolników i reprezentujących ich prawników ARiMR zbyt szeroko interpretuje przepisy. Jeden z rolników z Mazur opowiedział o swojej wieloletniej walce z Agencją.
– Chciałbym, żebyśmy przywrócili prawidłową komunikację między Agencją a małym i średnim rolnikiem, bo to nie powinno tak wyglądać, że się komunikujemy przez adwokatów, prokuratorów i policję – mówił.
Zwrócił uwagę, że gospodarstwa rodzinne często korzystają ze wspólnych maszyn i infrastruktury.
– Żeby nie było tak, że rolnik będzie się bał być rolnikiem. Żeby nie było tak, że rodzina, ojciec, syn, córka muszą zmienić adresy czy robić zbiorniki, czy bać się używać jednego traktora, żeby nie podlegać pod definicję sztucznych warunków – apelował.
Mleczarze czekają na pieniądze od kilku lat
Podczas spotkania głos zabrali również producenci mleka należący do grup producenckich. Jeden z rolników z Wielkopolski podkreślał, że jego rodzina prowadzi gospodarstwo od czterech pokoleń, a produkcja mleka odbywa się nieprzerwanie.
– Ma pan całe dane z Agencji, biorę dobrostan do bydła. (...) Od pięciu lat nie chcecie wypłacić grupie, do której należę – mówił do wiceprezesa ARiMR.
Rolnik przekonywał, że Agencja może łatwo sprawdzić, czy gospodarstwo rzeczywiście prowadzi produkcję.
– Wyślijcie ludzi. (...) Trzeba przyjechać do gospodarstwa, zobaczyć, czy są krowy. Mleko odstawiam, macie przecież faktury – argumentował.
Zwrócił też uwagę, że grupa otrzymała wsparcie za pierwszy rok działalności, ale kolejne wypłaty zostały wstrzymane.
Inny producent mleka mówił, że jego grupa kończy czwarty rok działalności bez otrzymania oczekiwanych pieniędzy.
– Chciałbym wiedzieć, czy mam jeszcze trwać w tej grupie, czy muszę się wypisywać, bo nie wiem, czy będą w ogóle pieniądze – pytał.
Przedstawiciele ARiMR wyjaśniali, że zarzuty dotyczące sposobu funkcjonowania grupy producentów nie muszą oznaczać zakwestionowania działalności poszczególnych gospodarstw. Zadeklarowali możliwość omówienia konkretnych spraw z rolnikami.
Czy ARiMR może żądać zwrotu wszystkich dopłat?
Jednym z najważniejszych tematów była wysokość kwot, których zwrotu może domagać się Agencja. Paweł Zouner, prawnik reprezentujący rolników, wskazywał, że w niektórych postępowaniach ARiMR domaga się zwrotu całego otrzymanego wsparcia, mimo że działalność rolnicza była rzeczywiście prowadzona.
Jego zdaniem w takich przypadkach ewentualny zwrot powinien obejmować tylko dodatkową korzyść uzyskaną dzięki sztucznemu stworzeniu warunków, a nie wszystkie dopłaty.
Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak informowano podczas posiedzenia, wrześniowa opinia rzeczniczki generalnej TSUE wspiera interpretację, zgodnie z którą należy odzyskiwać jedynie nienależną korzyść. Nie jest to jednak jeszcze ostateczny wyrok Trybunału.
Prawnicy apelowali również o jaśniejsze zasady postępowania i szkolenia dla rolników, doradców oraz pracowników Agencji.
ARiMR: 99,9 proc. rolników nie ma takich problemów, ale są też tragedie ludzkie
Do zarzutów odniósł się Leszek Szymański, zastępca prezesa ARiMR.
– 99,9 proc. rolników nie ma problemów ze sztucznymi warunkami – podkreślił.
Wyjaśnił, że Agencja prowadzi kilkaset takich spraw, dotyczących różnych lat. Jednocześnie przyznał, że nawet jeśli problem obejmuje niewielką część gospodarstw, jego konsekwencje bywają bardzo poważne.
– Statystyka statystyką, a tam są tragedie ludzkie – powiedział.
Szymański zaznaczył, że ARiMR musi przeciwdziałać rzeczywistym nadużyciom. Podał przykład gospodarstwa, które zostaje podzielone na kilka mniejszych podmiotów wyłącznie po to, aby każdy z nich mógł korzystać z limitowanego wsparcia. Jednocześnie zapewnił, że wspólne mieszkanie rodziców i dzieci czy korzystanie z rodzinnego zaplecza gospodarczego nie powinno automatycznie oznaczać naruszenia przepisów.
ARiMR zapowiada nowe wytyczne i szkolenia
Wiceprezes ARiMR zapowiedział, że Agencja dostosuje swoją praktykę do przyszłego wyroku TSUE.
– Wyrok, jaki zapadnie, my oczywiście uszanujemy i wdrożymy. Na pewno nie będziemy szukali żadnych kruczków prawnych – zapewnił.
Po rozstrzygnięciu mają zostać przygotowane nowe wytyczne dla pracowników Agencji oraz szkolenia dla doradców i rolników.
– Szkolenia będą. (...) Najpierw my musimy się przygotować, jasne wytyczne przygotować, a potem przeszkolimy ODR-y czy chętne firmy prywatne – zapowiedział Szymański.
Nie poparł natomiast pomysłu tworzenia szczegółowego, zamkniętego katalogu wszystkich sytuacji uznawanych za sztuczne warunki. Jego zdaniem przypadki gospodarstw są zbyt różnorodne, aby każdą sytuację opisać w przepisach.
Co z zaległymi wypłatami dla rolników?
W trakcie posiedzenia Leszek Szymański zaproponował przedstawicielom grup producentów mleka osobne spotkanie w ARiMR, z udziałem pracowników odpowiedzialnych za pomoc inwestycyjną i obsługę prawną.
– Rozumiem, że wy musicie mieć decyzję, czy dalej w to trwać, czy mieć kolejny rok zawieszone płatności – przyznał.
Przewodnicząca zespołu, posłanka Bożena Lisowska, poprosiła rolników i przedstawicieli Agencji o wymianę kontaktów i poinformowanie zespołu o rezultatach rozmów. Zapowiedziała też przygotowanie rekomendacji dla ARiMR i Ministerstwa Rolnictwa.
Kamila Szałaj
