Rolnicy mają problem z zakupem saletry i RSM
Do naszej redakcji docierają sygnały o słabszej dostępności niektórych nawozów azotowych. Problem ma dotyczyć przede wszystkim saletry amonowej i RSM. Jednocześnie rolnicy obserwują wzrost cen i zastanawiają się, czy sytuacja nie pogorszy się przed kolejnym okresem intensywnych zakupów.
Dlatego zapytaliśmy Grupę Azoty, czy potwierdza problemy z dostępnością tych nawozów na krajowym rynku. Spółka przyznaje, że w ostatnim czasie dostępność części produktów rzeczywiście była mniejsza. Powodem były remonty instalacji.
– Wydłużone w bieżącym roku postoje remontowe na skutek ograniczenia tych prac w poprzednich latach czasowo wpłynęły na mniejszą dostępność części wolumenów. Obecnie przywracamy planowe poziomy produkcji i zwiększamy dostępność nawozów. Nie mówimy więc o trwałym ograniczeniu podaży ze strony Grupy Azoty – wyjaśnia Aleksandra Koksa, szef Biura Sprzedaży Nawozów Kraj w Grupie Azoty.
Grupa Azoty: produkcja saletry i RSM trwa
Zapytaliśmy również, jak obecnie wygląda produkcja saletry amonowej i RSM oraz czy zamówienia są realizowane bez zakłóceń.
– Produkcja saletry amonowej i RSM odbywa się w trybie ciągłym, a nawozy są dostępne w autoryzowanej sieci dystrybucji. Realizujemy zamówienia i dostawy zgodnie z bieżącymi możliwościami produkcyjnymi i logistycznymi – informuje Aleksandra Koksa.
Grupa Azoty zapewnia jednocześnie, że sytuacja powinna się poprawiać wraz z powrotem instalacji do planowych poziomów produkcji.
Czy saletry i RSM może zabraknąć?
To szczególnie ważne pytanie dla rolników, którzy jeszcze nie kupili nawozów na kolejny sezon. Grupa Azoty deklaruje, że obecnie nie widzi ryzyka dalszego ograniczania dostępności.
– Obecnie nie identyfikujemy ryzyka dalszego ograniczenia dostępności tych nawozów. Wracamy do planowych wolumenów produkcyjnych, co powinno wspierać stabilność podaży na rynku – przekazuje przedstawicielka spółki.
Co z cenami nawozów? Grupa Azoty wskazuje trzy czynniki
Rolnicy pytają jednak nie tylko o dostępność, ale też i o ceny nawozów. Zapytaliśmy więc Grupę Azoty, czy spodziewa się kolejnych podwyżek w najbliższych tygodniach.
– Na obecnym etapie trudno jednoznacznie przesądzać o zmianach cen nawozów w najbliższych tygodniach. Rynek pozostaje pod wpływem wysokich i zmiennych cen gazu ziemnego, rosnących kosztów logistyki oraz ograniczonego poziomu importu. Trudno w tej sytuacji oczekiwać, aby ceny nawozów pozostawały całkowicie niezależne od tych czynników – zaznacza Aleksandra Koksa.
Azoty ostrzegają przed odkładaniem zakupów na ostatnią chwilę
Grupa Azoty zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Jeśli duża liczba rolników będzie czekała z zakupem nawozów, a następnie wszyscy ruszą po nie w podobnym terminie, może pojawić się problem z obsługą tak dużego popytu.
– Jednocześnie z naszego punktu widzenia istotnym ryzykiem, przed którym co roku przestrzegamy, nie jest wyłącznie poziom cen, ale również dostępność produktu. Odkładanie decyzji zakupowych i ich późniejsze gwałtowne skumulowanie w krótkim okresie może prowadzić do zwiększonego zapotrzebowania w tym samym czasie. Wówczas o dostępności nawozów decydują nie tylko moce produkcyjne, ale również możliwości logistyczne i sprawność całego łańcucha dostaw – wyjaśnia Aleksandra Koksa.
Dlatego spółka radzi, aby nie zostawiać całych zakupów na ostatnią chwilę.
– Dlatego rekomendujemy gospodarstwom rolnym rozłożenie zakupów nawozów na kilka transz w okresie poprzedzającym sezon aplikacyjny. Pozwala to ograniczyć ryzyko związane zarówno ze zmiennością cen, jak i z kumulacją popytu w jednym momencie – dodaje.
Ekspert: nawozy mogą jeszcze zdrożeć
Ryzyko dalszych podwyżek cen nawozów potwierdza także Jakub Szkopek z Erste Securities Polska. W rozmowie z „Tygodnikiem Poradnikiem Rolniczym” zwraca uwagę przede wszystkim na wysokie ceny gazu, które mocno podnoszą koszty produkcji nawozów azotowych.
Jego zdaniem, jeśli gaz nadal będzie drożał, sytuacja zimą może stać się jeszcze trudniejsza. Przy cenie gazu sięgającej 100 euro/MWh część producentów nawozów może zdecydować się nawet na czasowe wyłączanie instalacji, jeśli produkcja przestanie być opłacalna. Dlatego Szkopek również radzi rolnikom, by przy obecnej niepewności nie kupowali całego zapotrzebowania jednorazowo, ale rozłożyli zakupy nawozów w czasie.
Kamila Szałaj
