Produkcja mleka w UE
Unia Europejska pozostaje rynkiem względnie stabilnym, choć silnie regulowanym. Produkcja mleka w UE rośnie jedynie symbolicznie, ograniczana kosztami energii, pasz, pracy oraz coraz bardziej restrykcyjnymi wymogami środowiskowymi. Stabilność ta nie oznacza jednak bezpieczeństwa. Polska funkcjonuje w coraz trudniejszym otoczeniu konkurencyjnym. Z jednej strony krajowy sektor mleczarski pozostaje jednym z najbardziej efektywnych w UE, dysponując nowoczesnym przetwórstwem i silnymi spółdzielniami. Z drugiej strony, rosnąca presja importowa, zarówno bezpośrednia, jak i pośrednia poprzez destabilizację cen na rynkach światowych, będzie coraz silniej wpływać na marże.
W tym otoczeniu przyszłość polskiego sektora mleczarskiego w coraz mniejszym stopniu będzie zależeć od bieżącej koniunktury, a w coraz większym od zdolności do głębokiej zmiany modelu rozwoju. Dotychczasowa przewaga konkurencyjna Polski, oparta na relatywnie niskich kosztach produkcji, skali surowca oraz wysokiej efektywności przetwórstwa, stopniowo ulega erozji. Rosnące koszty sprawiają, że utrzymywanie strategii nastawionej głównie na ilość i produkty niskoprzetworzone staje się coraz mniej opłacalne. Presja ta będzie miała charakter strukturalny, a nie przejściowy. Mercosur, Stany Zjednoczone, Rosja, a w dalszej perspektywie również Indie i część państw Azji Południowo-Wschodniej, dysponują nie tylko przewagą kosztową, lecz także coraz lepszym zapleczem technologicznym, wsparciem państwa oraz elastycznością regulacyjną. Globalny rynek proszków i tłuszczów mlecznych wchodzi w fazę trwałej nadpodaży, w której cena staje się narzędziem walki o rynek, a nie odzwierciedleniem kosztów produkcji. Dla europejskich producentów, funkcjonujących w jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów regulacyjnych na świecie, taka konkurencja jest z definicji nierówna.
Globalny popyt na produkty mleczne będzie rósł
W tych warunkach bezpieczeństwo rozwoju może dać Polsce jedynie przesunięcie ciężaru w stronę produktów o wyższej wartości dodanej. Chodzi o produkty specjalistyczne, funkcjonalne i technologiczne, takie jak wysokobiałkowe, żywność funkcjonalna, komponenty dla przemysłu spożywczego i farmaceutycznego. W tych obszarach cena surowca traci dominujące znaczenie.
W perspektywie najbliższych lat globalny popyt na produkty mleczne będzie rósł, co potwierdzają prognozy FAO oraz dane demograficzne krajów rozwijających się. Z drugiej jednak strony, coraz większa część tego wzrostu będzie przejmowana przez producentów spoza UE, którzy szybciej zwiększają moce produkcyjne i działają w mniej kosztownym otoczeniu regulacyjnym. W efekcie, wzrost światowego rynku nie musi oznaczać wzrostu przychodów europejskich i polskich producentów.
Ostateczny bilans dla Polski nie będzie więc wynikiem decyzji politycznej czy umowy handlowej, lecz sumą wielu procesów. Kluczowe znaczenie będą miały jednocześnie tempo modernizacji przetwórstwa, zdolność do konsolidacji sektora, relacje z sieciami handlowymi, polityka klimatyczna UE oraz sposób, w jaki Europa zabezpieczy własny rynek przed nieuczciwą konkurencją. Rok 2026 można więc uznać za moment graniczny, w którym kończy się epoka biernego dostosowywania się do zmian, a zaczyna okres koniecznych decyzji strategicznych.
Jarosław Malczewski
