Początek maja 2026 roku to apel zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych o uruchomienie skupu interwencyjnego na rezerwy strategiczne. Rolnicy wciąż mają w magazynach zboże z 2025 roku. Czy uważa Pani, że to właściwy kierunek?
– Moim zdaniem, zamiast przesuwać wyzwania w czasie poprzez interwencyjny skup, najefektywniejszym działaniem jest intensyfikacja sprzedaży zbóż za granicę. To buduje naszą pozycję na rynku unijnym i światowym. Polska ma strukturalne nadwyżki rzędu 10–12 mln ton rocznie i musimy nauczyć się je sprawnie eksportować, zamiast tylko magazynować.
Ceny polskiej pszenicy zbliżone do niemieckiej i francuskiej
Jak obecnie wygląda konkurencyjność polskiego ziarna na tle sąsiadów?
– Mamy silną pozycję. Ceny krajowej pszenicy są obecnie tylko o około 6 euro za tonę niższe niż w Niemczech i o 8 euro niższe niż we Francji. To pokazuje, że nasze zboże jest atrakcyjne cenowo na rynku europejskim. Izba wzorem ubiegłych lat także w tym roku 28 maja organizuje „Polish Grain Day”. Jest to kluczowe narzędzie nie tylko promocji sektora, ale przede wszystkim wymiany informacji i wypracowywania kluczowych kierunków działania. W obliczu nadwyżek, musimy aktywnie znosić bariery handlowe i pokazywać polskie zboże decydentom i ekspertom z całego świata, w tym przedstawicielom organizacji takich jak COCERAL, której izba jest członkiem.
Z jakimi zapasami weszliśmy w obecny rok gospodarczy?
– Rynek wszedł w ten rok z zapasami na poziomie 4 mln ton. To ok. 1 mln ton więcej niż rok wcześniej, choć wciąż mniej niż w rekordowych latach 2022/2023, gdy mieliśmy, jak niektórzy analitycy podawali, nawet 9 mln ton zapasów. Przy bardzo wysokich zbiorach z 2025 roku, które wyniosły 37,3 mln ton, wyzwanie logistyczne jest ogromne.
Ile zboża musi wyjechać z kraju?
Ile zboża powinniśmy zatem wyeksportować, aby ustabilizować rynek przed kolejnymi zbiorami?
– Krajowe zużycie szacuje się na poziomie 27,3 mln ton, pozostałe zboże mogłoby zostać wyeksportowane. Nasze dane pokazują, że np. na dzień 1 lutego br. zapasy pszenicy szacowaliśmy na ok. 7,7 mln ton a kukurydzy na ok. 5 mln ton. Szacujemy, że obecny sezon zamkniemy nadwyżką na poziomie 7 mln ton, z czego około 3 mln t będzie to pszenica, 2 mln t kukurydza a resztę będą stanowiły pozostałe zboża. Zatem już dziś mogę powiedzieć, że z różnych powodów nie zdołamy ściągnąć całej nadwyżki z rynku i zostaniemy z wyższą nadwyżką niż w poprzednim sezonie.
Dane za pierwsze dwa miesiące 2026 roku nie są optymistyczne – eksport spadł o ponad 40% w porównaniu do analogicznego okresu 2025 roku. Co jest przyczyną tego spowolnienia?
– To splot wielu czynników. Eksport w drugim półroczu 2025 roku był już o 0,5 mln ton niższy niż rok wcześniej. Na tę sytuację wpływają uwarunkowania geopolityczne, takie jak wojna w Ukrainie i silna konkurencja wśród eksporterów. Od marca doszedł konflikt na Bliskim Wschodzie, który generuje rosnące koszty paliw i transportu, które eksporterzy muszą uwzględniać w cenach.
A co z nowymi zasiewami? Zima 2026 była trudna – styczeń był najsuchszy w tym stuleciu. Rolnicy musieli masowo zaorywać pola.
– Sytuacja była trudna przez mrozy przy braku pokrywy śnieżnej i wysuszających wiatrach. Biorąc pod uwagę występowanie w styczniu i lutym silnych spadków temperatur przy gruncie, przy niskich opadach śniegu i wysuszających wiatrach, 0,2% plantacji kwalifikujących się do zaorania jest wielkością realną. Oczywiście należy pamiętać, że ostateczną decyzję podejmowali rolnicy, którzy oceniali czy dana plantacja ma szansę odbudowy zdolności plonotwórczych. Należy jednak pamiętać, że jesienią 2025 roku zbożami ozimymi według GUS obsiano 4,5 mln ha pól, tj. o 1,1% więcej niż w roku poprzednim.
Precyzyjne zarzadzanie kosztami
Wspomniała Pani o kosztach. Rolnicy skarżą się na drogie nawozy. Jak to wpłynie na globalną produkcję?
– Eksperci COCERAL ostrzegają, że wysokie ceny nawozów i energii będą ograniczać produkcję, szczególnie w krajach słabiej rozwiniętych, np. w Afryce. Paradoksalnie, te kraje są znaczącymi odbiorcami naszego ziarna, więc ich problemy ekonomiczne odbijają się bezpośrednio na możliwościach naszego eksportu.
Jaka będzie przyszłość i bezpieczeństwo ekonomiczne producentów zbóż w Polsce w nadchodzących latach?
– Przyszłość rolników zależy od wypracowania mechanizmów odporności całego łańcucha, od naszej zdolności do trwałego zagospodarowania nadwyżek, a nie liczenia na doraźne interwencje państwowe. Bezpieczeństwo ekonomiczne jest obecnie pod dużą presją ze względu na niskie ceny skupu przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji (paliwa, nawozy) wywołanym konfliktami zbrojnymi. Jeśli uda nam się sprawnie sprzedać pozostałe 5,5 mln ton zboża za granicę przed nowymi żniwami, wejdziemy w nowy rok z zapasami tylko nieco wyższymi niż w ubiegłym sezonie, co da szansę na stabilizację. Jednak w dłuższej perspektywie musimy brać pod uwagę ryzyka pogodowe oraz zmienną koniunkturę na rynkach światowych, które wymagają od producentów coraz większej elastyczności i precyzyjnego zarządzania kosztami.
Dziękuję za rozmowę.
Magdalena Szymańska
