Ceny kukurydzy w dół, suszarnie czekają na gaz
W ciągu tygodnia ceny kukurydzy mokrej spadły średnio o około 47 zł za tonę, a suchej - o około 15 zł. W niektórych skupach obniżki były znacznie większe. Jak relacjonuje dr Juliusz Urban, pojawiły się punkty, które obniżyły stawki nawet o 100 zł za tonę.
Jednocześnie część suszarni ma kłopot z dostawami gazu. W efekcie niektóre skupy pracują z przerwami, ograniczają przyjęcia albo wstrzymują zakupy. Marcin Sobczuk, prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego, mówił, że w jego okolicy suszarnie potrafią pracować przez trzy dni, a potem stać przez kolejne dwa lub trzy, czekając na dostawę paliwa.
- Nie chodzi już nawet o ceny. Chodzi o to w ogóle, że nie kupują, bo co z nią mają zrobić, jak nie ma czym jej wysuszyć - podkreślał Sobczuk.
Nie wszędzie sytuacja wygląda jednak tak samo. Przemysław Dopierała z firmy Best Oil przekazał, że na dwóch z trzech suszarni, z których korzysta jego firma, wykorzystywany jest gaz ziemny i na razie nie ma problemu z jego dostawami. W Kleczewie, gdzie suszarnia korzysta z gazu dostarczanego w butlach, dostawy wciąż docierają, choć - jak zaznaczył - ceny wzrosły, a kolejki są duże.
Dlaczego skupy obniżają ceny mokrej kukurydzy?
Tomasz Januszaniec, rolnik i przedsiębiorca prowadzący działalność pod nazwą AgriWik, uważa, że na spadki cen złożyło się kilka czynników. Skupy miały wcześniej kupować mokrą kukurydzę po wysokich stawkach, licząc na korzystną relację cen ziarna mokrego i suchego. Potem obniżyły się ceny kukurydzy w portach, a pogłoski o kłopotach z gazem dodatkowo zwiększyły niepewność.
Według Januszanieca cena suchej kukurydzy w porcie spadła w ciągu tygodnia z około 1050-1060 zł do mniej więcej 970-990 zł za tonę. Wzrost kosztów gazu może zaś - w zależności od wilgotności ziarna - zwiększyć koszt suszenia o około 40-50 zł na tonie.
- Dla firm suszących gazem obecna sytuacja jest trudna. Koszt suszenia rośnie, a jednocześnie spada cena ziarna, które można sprzedać - mówił.
Januszaniec zwracał też uwagę, że na północy stawki za mokrą kukurydzę wynosiły w rozmowie około 500-520 zł za tonę. Jego zdaniem część skupów nie przyjmuje już kolejnych dostaw, bo realizuje wcześniejsze zobowiązania i nie ma miejsca na następne partie.
Kukurydza czeka na odbiór. Brakuje magazynów i transportu
Problemem są nie tylko suszarnie. Uczestnicy dyskusji wskazywali także na ograniczoną pojemność magazynów i trudności z transportem. Coraz częściej kukurydza trafia do rękawów, ale nie każdy punkt skupu ma taką możliwość ani odpowiednią przestrzeń.
Bartłomiej Czekała, rolnik z Wielkopolski i dyrektor rozwoju produktów cyfrowych w AgroHorti Media, mówił o kurczącej się liczbie firm transportowych i kierowców. W jego ocenie w szczycie żniw przewoźnicy obsługują różne sektory rynku, a kukurydza musi konkurować o samochody między innymi z transportem buraków cukrowych.
- To nie jest tylko kwestia taboru, ale też tego, że ubywa nam kierowców w transporcie - zauważył Czekała.
Z jego relacji wynikało również, że plony w wielu regionach są wysokie, choć lokalnie susza obniżyła zbiory. Wysoka podaż ziarna przy ograniczonych możliwościach suszenia i przechowywania może dodatkowo utrudniać sprzedaż.
Ile rolnik dostanie za mokrą kukurydzę? Decyduje wilgotność
Dla rolnika ważna jest nie tylko cena za tonę, ale też wilgotność ziarna i zasady potrąceń. Dopierała podał, że w firmie Best Oil cena 580 zł netto obowiązywała przy wilgotności od 29,5 do 30,5 proc. Powyżej tego zakresu potrącenie wynosiło 15 zł za każdy rozpoczęty 1 proc., a poniżej - dopłata 60 gr za każdy 0,1 proc., do wilgotności 18 proc.
W regionie Sobczuka kukurydza z wcześniejszych siewów miała około 28-30 proc. wilgotności, natomiast późniejsze odmiany osiągały 35-36 proc. Zdarzały się też plantacje, gdzie wilgotność przekraczała 40 proc. Takie różnice mogą znacząco wpłynąć na kwotę, jaką rolnik otrzyma po potrąceniach.
Na północy kraju, jak mówił Januszaniec, wilgotność kukurydzy zwykle jest wyższa - średnio około 36 proc. W jego regionie potrącenia wynosiły najczęściej 12-15 zł za każdy punkt procentowy wilgotności, a w niektórych przypadkach były wyższe.
Sprzedaż kukurydzy: lepiej kontraktować z wyprzedzeniem
Kilku rozmówców wskazywało na wcześniejsze kontraktowanie i dzielenie sprzedaży na partie jako sposób ograniczania ryzyka. Czekała przypominał, że próba trafienia w najwyższą cenę może się nie udać, dlatego warto rozważyć sprzedaż części zbiorów wcześniej i stopniowe zbywanie kolejnych partii.
Dopierała zaznaczył, że jego firma zawiera umowy już wiosną, jeszcze przed siewem kukurydzy. Dodał jednak, że kontrakty powinny być realizowane przez obie strony. Januszaniec również mówił o korzyściach z rozłożenia sprzedaży w czasie, ale przestrzegał, że zmienianie ustalonych warunków po zawarciu umowy może zniechęcać odbiorców do kontraktowania w kolejnych sezonach.
Sobczuk zwracał uwagę, że własne magazynowanie i inwestycje w alternatywne źródła ciepła mogą pomóc, ale wymagają pieniędzy, miejsca i dodatkowej pracy. Nie są więc rozwiązaniem dostępnym dla każdego gospodarstwa.
Kosić kukurydzę czy czekać na lepszą cenę?
W końcowej części rozmowy uczestnicy różnili się w ocenie, czy wstrzymywać żniwa. Januszaniec radził, by rolnicy bez umów nie podejmowali pochopnej decyzji o koszeniu kukurydzy o wysokiej wilgotności po niskiej cenie. Sugerował przeczekanie około 10 dni, zaznaczając, że jego rada wynika z oceny lokalnej sytuacji.
Sobczuk również skłaniał się ku wstrzymaniu części zbiorów. Dopierała podkreślił, że wiele zależy od regionu i etapu żniw - gdy dostawy zaczną się kończyć, niektóre duże podmioty mogą być skłonne zapłacić więcej, by pozyskać brakujący towar.
Czekała przypomniał natomiast, że decyzję trzeba uzależnić także od warunków na polu i prognozy pogody. Jeśli opady mogą uniemożliwić wjazd kombajnem, zwlekanie ze zbiorem może być ryzykowne.
Nie ma więc tutaj jednej recepty. Przed decyzją warto sprawdzić lokalne ceny, zasady rozliczania wilgotności, dostępność skupu i transportu oraz stan pola. Ryzyko związane z terminem zbioru i sprzedaży pozostaje po stronie gospodarstwa.
dr Juliusz Urban
Bartłomiej Czekała

