Identyfikacja zarazy ziemniaka na liściach tylko w teorii jest prosta, bo łatwo jest ją pomylić z innymi patogenami ziemniaka. Plamy zarazy najpierw pojawiają się na wierzchołkach i brzegach liściMarek Kalinowski
StoryEditorUprawa

Zaraza ziemniaka groźniejsza niż kiedyś. Problem zaczyna się już w sadzeniakach

27.05.2026., 08:00h

Plantatorzy ziemniaka żyjący z tej uprawy dokładnie śledzą zmiany w rozwoju zarazy ziemniaka i doniesienia naukowe na ten temat. W ostatnich latach poza normalną walką z zarazą ziemniaka na liściach po zwarciu międzyrzędzi i z łodygową formą zarazy problemem stały się infekcje odglebowe z zimujących oospor.

Zaraza atakuje ziemniaki w każdym sezonie, a wielkość strat zależy głównie od opadów, no i oczywiście podjętej ochrony. Zwykle pojawia się dopiero pod koniec czerwca, czasami już w maju, niekiedy dopiero w sierpniu. Dlaczego tak się dzieje?

Utajone formy zarazy w sadzeniakach

Żaden paszport materiału kwalifikowanego nie daje gwarancji, że w sadzeniakach nie ma utajonej formy zarazy ziemniaka. Podkreśla to m.in. znana plantatorom ziemniaka z webinariów poświęconych zarazie dr hab. Katarzyna Rębarz. Powołuje się przy tym na fakty. Owszem, materiał kwalifikowany jest zdrowy, bez bakteriozy i innych groźnych chorób. Z analiz certyfikowanych partii sadzeniaków z różnych krajów (zakupionych w Niemczech), które prowadzili przez kilka lat niemieccy badacze wynika, że średnio ok. 10% bulw było zainfekowanych przez utajoną formę zarazy ziemniaka.

Mając tę wiedzę, firmy chemiczne od wielu lat proponują odpowiednią strategię zwalczania zarazy ziemniaka z sugestią, aby rozpoczynać program ochrony fungicydami systemicznymi. Ich zadaniem jest ochrona plantacji przed zarazą ziemniaka z infekcji pierwotnych z posadzonych bulw. Chronimy wtedy nowe przyrosty, a dopiero w późniejszej części wchodzimy z produktami o działaniu wgłębnym, a następnie kontaktowym. Np. w 2023 r. mokrym od lipca z późną infekcją zarazy, zbierane sadzeniaki ziemniaka były mocno zainfekowane zarazą. Z tych sadzeniaków i przy sprzyjającym dla zarazy kolejnym sezonie 2024 r. wiele plantacji ginęło w oczach. Infekcje pierwotne z porażonych bulw były bardzo widoczne w postaci formy łodygowej zarazy, która bardzo szybko prowadzi do zniszczenia całego krzaka i potem całej plantacji.

Zaraza ziemniaka atakuje z kilku źródeł

Głównymi źródłami zakażenia roślin na polu są gnijące bulwy, wyrzucane wiosną z kopców, bulwy pozostawione po wiosennym sortowaniu na stertach odpadowych oraz niechronione lub niedostatecznie chronione uprawy odmian wczesnych w sąsiedztwie. Źródłem zarazy mogą być również samosiewy ziemniaka w innych uprawach, bo łagodne zimy umożliwiają ich przeżywanie. Te samosiewy bez ochrony chwytają zarazę i potem porażają plantacje ziemniaków.

image
Identyfikacja zarazy ziemniaka na liściach tylko w teorii jest prosta, bo łatwo jest ją pomylić z innymi patogenami ziemniaka. Plamy zarazy najpierw pojawiają się na wierzchołkach i brzegach liści
FOTO: Marek Kalinowski

Dodatkowo, występowanie infekcji zarazą na roślinach ziemniaka we wczesnym stadium ich rozwoju (przed zwarciem roślin w rzędach) sugeruje wzrost znaczenia dodatkowych źródeł porażenia plantacji, pochodzących z gleby. Mogą to być między innymi porażone sadzeniaki, ale też infekcje przez oospory – zarodniki przetrwalnikowe powstałe w wyniku rozmnażania płciowego (zjawisko dość powszechne w krajach skandynawskich). Oospory mogą przeżywać w resztkach roślinnych lub bezpośrednio w glebie, nawet w niskich temperaturach i stanowią dodatkowe źródło infekcji pierwotnej.

Mamy zatem dwa podstawowe źródła i sposoby infekcji – infekujące z gleby oospory lub atakujące z powietrza zarodniki pochodzące z roślin wyrosłych z porażonych bulw. Z obu źródeł najpierw wyrastają strzępki grzybni (oospory kiełkują tzw. strzępką rostową), a na nich tworzy się sporangium. Sporangia tworzą się także na zakończeniach strzępek grzybni zimującej w porażonych bulwach.

Tylko susza powstrzymuje zarodnikowanie

Dalszy rozwój sporangium zależy od warunków meteorologicznych. Potrzebna jest woda i duża wilgotność. Co do wymagań termicznych – zarazie jest to obojętne. Gdy jest upalnie i mokro cały czas tworzą się strzępki infekcyjne, gdy jest chłodno zamiast strzępek powstają zarodniki pływkowe. A konkretnie, w temperaturach wyższych od 18°C z zarodnika sporangialnego wyrasta strzępka infekcyjna, natomiast w temperaturach wahających się w granicach 12–18°C zarodniki sporangialne przekształcają się w zarodnie pływkowe (zoosporangia), w których powstają dwuwiciowe zarodniki pływkowe. Po utracie wici po pewnym czasie również z nich wyrastają strzępki infekcyjne.

Strzępki infekcyjne dokonują infekcji liści, łodyg i bulw. W przestrzeniach międzykomórkowych zainfekowanych tkanek roślin rozrasta się komórczakowa grzybnia a do komórek roślin wrastają jej odgałęzienia zwane ssawkami. Po kilku dniach od infekcji, przy wilgotności względnej powietrza powyżej 90%, na powierzchni porażonych tkanek rozwijają się strzępki zakończone sporangiami, z których (zależnie od temperatury) wyrastają kolejne strzępki infekcyjne lub tworzą się dwuwiciowe zoospory. Ponownie cykl rozwojowy powtarza się wg tego schematu.

Przedłużające się okresy podwyższonej wilgotności powietrza, spowodowane długotrwałymi deszczami lub długo utrzymującymi się rano mgłami sprzyjają rozwojowi sprawcy zarazy ziemniaka. Jeżeli tego typu wilgotna pogoda utrzymuje się przez kilka dni, w czerwcu lub na początku lipca można spodziewać się masowego zakażenia roślin. W takich warunkach plantacja ziemniaka może zostać zniszczona w ciągu zaledwie tygodnia, a w skrajnych przypadkach w kilka dni. Zarodniki mają zdolność rozprzestrzeniania się z prądami wiatru czy deszczem na odległość 40 km i dalej.

Objawy typowe, ale łatwo o pomyłkę

Objawy chorobowe wywołane porażeniem ziemniaka przez zarazę występują na liściach, łodygach i bulwach. Pierwsze oznaki porażenia pojawiają się najwcześniej na odmianach podatnych i zwykle około połowy czerwca, a w mniej sprzyjających warunkach pogodowych często występują dopiero w lipcu lub w sierpniu.

Na brzegach porażonych przez zarazę liści występują początkowo niewielkie, nieregularne, wodniste plamki, barwy jasnozielonej lub brązowej, które później brunatnieją. Często odgraniczone są od zdrowej tkanki jasnozieloną do żółtej obwódką (poświatą). W okresach deszczowych, w czasie mglistych poranków i przy umiarkowanym chłodzie, na spodniej stronie liści dookoła nekrotycznych plam tworzy się nalot złożony z trzonków i zarodników konidialnych. Przy długo utrzymujących się korzystnych warunkach atmosferycznych nalot ten może także tworzyć się na górnej stronie liścia. W okresach suchej pogody ten nalot znika.

image
Forma łodygowa zarazy pojawia się wcześnie i z pierwotnego źródła – z porażonych sadzeniaków
FOTO: Marek Kalinowski

Zaraza na łodygach zaczyna się objawiać w miejscu wyrastania ogonka liściowego z łodygi lub na jej wierzchołku. Początkowo są to tłuste, brązowe, później brunatne plamy, które rozwijają się wzdłuż łodygi. Jeśli obejmą cały jej obwód dochodzi do przełamania łodygi. Przy wilgotnej pogodzie zarodnikowanie występuje na całej powierzchni nekrozy.

Na powierzchni bulw porażonych zarazą tworzą się lekko zagłębione, szarosine plamy, o różnej wielkości. Miąższ w miejscu plam nie jest wyraźnie oddzielony od zdrowej tkanki i ma barwę brunatnordzawą.

Najważniejszy pierwszy zabieg

Pierwszy zabieg z użyciem chemicznych środków ochrony roślin u ziemniaków wykonuje się w momencie zwierania się rzędów lub przy wystąpieniu oznak porażenia. Kolejne zabiegi agrotechniczne stosuje się co 7 dni (fungicydy powierzchniowe) lub co 10 dni (fungicydy wgłębne lub układowe). Poszczególne środki zaleca się stosować naprzemiennie (tj. powinny zawierać różne substancje czynne i inne mechanizmy działania).

Od tych zasad są wyjątki, bo zaraza ze źródeł pierwotnych (zainfekowane sadzeniaki lub glebowe oospory) może pojawić się wcześnie, przed zwarciem międzyrzędzi. Każdy rok jest inny a ostatnie lata pokazują, że zaraza w uprawach polowych może pojawić się już na początku czerwca, a czasami przy braku opadów dopiero w sierpniu. Średnio w wieloleciu najczęściej przypada to na przełom czerwca i lipca. To sprawia, że bez wsparcia systemów decyzyjnych bardzo trudno przewidzieć konieczność rozpoczęcia ochrony, a ten pierwszy zabieg jest najważniejszy. Jeżeli nie wspieramy się systemami decyzyjnymi, pierwszy zabieg chemiczny zwalczający zarazę ziemniaka powinniśmy wykonać najpóźniej, kiedy zaobserwujemy pierwsze objawy choroby na nielicznych roślinach.

image
Najczęściej wody brakuje, ale są i takie sytuacje, kiedy bez przerwy pada tydzień, a potem z ochroną na plantację nie da się wjechać. To idealne warunki dla zarazy i najkorzystniej jest przed spodziewanymi długotrwałymi opadami wykonać zabieg preparatem układowym dającym ochronę na 7–10 dni
FOTO: Marek Kalinowski

Z biologii rozwoju patogenu wynika, że cykl rozwojowy zwykły nieodpornych jego genotypów w sprzyjających warunkach (duża wilgotność i temperatury od 12 do 25°C) trwa 7–10 dni. Niestety, nowe agresywne genotypy, często odporne na substancje czynne fungicydów mają szerszy zakres warunków rozwoju (zwłaszcza termicznych – rozwijają się w zakresie od 8 do 28°C) i ich cykl rozwojowy zachodzi w 3–4 dni. A z tego wynika, że bez wykonania zabiegu prewencyjnego zaraza może zniszczyć plantację w tydzień, a genotypy agresywne znacznie szybciej. A jak wiemy, zdarzyć się może, że jak zacznie padać, wjazd na plantację nawet przez tydzień nie jest możliwy.

Na początek fungicydy o działaniu systemicznym

W ochronie ziemniaków przed zarazą trzeba uwzględnić potencjalne źródła infekcji, pogodę, wczesność odmian i cechy odmian. Przy odmianach podatnych trzeba pilnować zabiegów z zegarkiem w ręku. Z powodu zmian klimatycznych, zmiany biologii rozwoju zarazy oraz rosnącej presji alternariozy, W strategii ochrony ziemniaków trzeba brać pod uwagę te dwie choroby. Zarazę trzeba dobrze kontrolować od początku rozwoju ziemniaków, a od końca lipca, zwłaszcza kiedy jest sucho i upalnie, uwagę trzeba skupić na alternariozie, której biologię rozwoju opiszemy za tydzień. Już na początku zaznaczyłem, że pierwszy zabieg profilaktyczny trzeba wykonać fungicydem systemicznym, kolejny wgłębnym, potem powierzchniowym. Warto przypomnieć różnice działania fungicydów.

Fungicydy układowe (systemiczne) przemieszczają się głównie akropetalnie – z niżej położonych tkanek do wierzchołkowej części rośliny. Niszczą patogen znajdujący się i rozwijający się w roślinie. Działają do ok. 2 tygodni po zabiegu także w nowych przyrostach. Preparaty tego typu stosuje się w okresach szybkiego przyrostu młodych części roślin. Nie jest zalecane częste ich stosowanie z uwagi na niebezpieczeństwo powstawania odporności u form patogenu.

Fungicydy wgłębne (translaminarne) działają w miejscu naniesienia, wnikają do rośliny, mają zdolność do przenikania w głąb tkanek miękiszowych, ale nie przemieszczają się systematycznie. Produkty takie mogą przenikać przez blaszkę liściową nawet na drugą stronę liścia. Niszczą grzyba, nawet gdy zakażenie roślin nastąpiło 2–3 dni przed zabiegiem.

Fungicydy kontaktowe (powierzchniowe) tworzą barierę dla grzyba. Nie wnikają do rośliny, nie mają zdolności niszczenia grzyba wewnątrz rośliny. Nie dopuszczają do infekcji, skutecznie chronią do około 7 dni. Przy dokładnym pokryciu liści uniemożliwiają kiełkowanie zoospor, przez co zapobiegają zakażeniu rośliny. Stosuje się je w pełni wegetacji oraz kiedy rozwój części nadziemnej roślin jest już zakończony.

Genotypy agresywne zarazy ziemniaka

Do końca lat siedemdziesiątych na całym świecie dominowały stare populacje zarazy ziemniaka o typie kojarzeniowym A1, wywodzące się z jednolitego genetycznie szczepu. Późniejsze analizy wykazały, że stara, jednolita populacja grzyba w Europie została zastąpiona przez populację nową, zróżnicowaną genetycznie – z typem A1, jak i A2. Pierwsze informacje o tej zmianie, o występowaniu w kilku krajach europejskich typu kojarzeniowego A2, pojawiły się w latach osiemdziesiątych i były wynikiem sprowadzenia go do Europy z Meksyku.

Do końca lat siedemdziesiątych na świecie dominowały stare populacje zarazy ziemniaka o typie kojarzeniowym A1, wywodzące się z jednolitego genetycznie szczepu. Późniejsze analizy wykazały, że stara, jednolita populacja grzyba w Europie została zastąpiona przez populację nową, zróżnicowaną genetycznie – z typem A1, jak i A2. Pierwsze informacje o tej zmianie, o występowaniu w kilku krajach europejskich typu kojarzeniowego A2, pojawiły się w latach osiemdziesiątych i były wynikiem sprowadzenia go do Europy z Meksyku.

Zaraza ziemniaka może rozmnażać się wegetatywnie, występując w postaci jednego z typów kojarzeniowych oraz płciowo w obecności obu typów A1 i A2. To pojawienie się w populacjach zarazy ziemniaka drugiego typu kojarzeniowego i rozmnażania płciowego stworzyło możliwość tworzenia i zimowania oospor w glebie, ale przede wszystkim do mutacji i systematycznego tworzenia się wielu nowych genotypów zarazy ziemniaka. Od 2000 roku w Europie obserwowano pierwsze nowe genotypy, np. Blue 13, Green 33, Pink 6. Były bardziej wirulentne w stosunku do ziemniaka i często uodpornione na substancje czynne fungicydów. Te genotypy zwłaszcza Blue 13 były stwierdzane także w Polsce.

Ale ten układ sił ciągle się zmienia. Stare genotypy znikają, pojawiają się nowe. Z danych wynika, że właściwie Blue 13 już nie ma, a w Polsce w 2024 r. i 2025 r. stwierdzano nowe genotypy zarazy: UE46 A1 (w centralnej Polsce), UE43 A1 (głównie na Pomorzu), UE 45 A1 i UE 36 A2. Te genotypy są odporne na niektóre substancje czynne i szybko uodparniają się. Czy mamy z tym w Polsce problem? Generalnie nie, ale oczywiście lepiej dmuchać na zimne. Organizacją monitorującą zarazę (także alternariozę) jest Euroblight i na stronie internetowej można zapoznać się z informacjami o nowych genotypach w Europie i ich odporności. Warto dodać, że z Polski wysyłanych jest co roku do badań zaledwie dwadzieścia kilka próbek. To niewiele i nie pokazuje pełnego obrazu.

Marek Kalinowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. maj 2026 08:02