Rolnicy poinformowali nas także, że zakład zaczął korygować wstecznie wcześniejsze umowy kontraktacyjne.Tomasz Ślęzak
StoryEditorinterwencja

„Parametr o włos za niski i transport wraca”. Rolnicy bez wyjścia

19.04.2026., 17:00h
Tomasz ŚlęzakTomasz Ślęzak

Plantatorzy ziemniaków produkowanych na potrzeby jednego z dużych pomorskich przetwórców zgłaszają informacje dotyczące ogromnych problemów z odbiorem surowca. Ubiegłoroczne zbiory były dobre. Towaru jest dużo, a zakład nie chce przyjmować surowca lub robi to z dużym opóźnieniem. Po raz pierwszy od wielu lat pojawiły się masowe kłopoty z jakością na takim poziomie. Rolnicy ponoszą także dodatkowe koszty związane z długim przechowywaniem.

Plantatorzy, z którymi rozmawialiśmy, poprosili nas o zachowanie anonimowości. W przechowalniach wielu z nich zalegają ogromne ilości ziemniaków. Obawiają się, że ujawnienie ich nazwisk mogłyby spowodować, że „ich towar nie spełniłby rygorystycznych laboratoryjnych norm jakościowych”, a bez sprzedaży tego produktu nie przetrwają kolejnego roku. Zakład, jeśli już odbiera ziemniaki, to przyjmuje wyłącznie ilości zapisane w kontraktach. W poprzednich latach rolnicy mogli liczyć na skup także nadwyżek i taką deklarację ze strony odbiorcy usłyszeli jeszcze w styczniu. Ubiegły rok był dobry pod względem plonowania. Zbiory były wyższe o około 10–15%.

Przetwórca ziemniaków zaczął kwestionować jakość surowca 

Plantatorzy poinformowali nas, że zakład przetwórczy rygorystycznie przestrzega zapisanych w umowach i ogólnych warunkach zakupu parametrów jakościowych. Dokumenty określają minimalne kryteria jakościowe. Odnoszą się między innymi do suchej masy i zawartości skrobi. W warunkach zakupu zakład podniósł w ostatnich latach jej zawartość. Do tej pory nikt na suchą masę nie zwracał uwagi, ponieważ nie było problemu z jej zawartością. Aktualnie współczynnik OWG (Onderwater Gewicht) został podniesiony z 360 na 365. OWG pozwala określić zawartość suchej masy i skrobi w ziemniakach, co ma kluczowe znaczenie dla jakości przetworów.

Na zawartość suchej masy wpływ mają przyroda i przebieg pogody, ilość opadów oraz stosowane nawożenie. Przy wyższych plonach z reguły współczynnik maleje.

Rolnicy nie mają co zrobić z ziemniakami, których nie odebrał przetwórca

Przez wiele lat OWG był ustalony na 360. Zdarzały się sezony, że zakład przerabiał na frytki ziemniaki z OWG na poziomie 340, a nawet niższym. Była dobra wola przyjęcia i przerobienia takich ziemniaków. W tym sezonie parametr OWG jest rygorystycznie przestrzegany. Były wyższe plony, a fabryka, jeśli dana partia ma OWG na poziomie 364, odmawia przyjęcia takiego transportu. Samochód wraca na nasz koszt. Całe przechowalnie są odrzucane, a my pozostajemy z niesprzedanym towarem, którego nikt nie chce przerobić. Przy OWG 364 i innych bardzo dobrych parametrach nie mamy co zrobić z ziemniakami. Właściwie pozostaje nam tylko ponieść wysokie koszty utylizacji. W naszych okolicach nie ma gorzelni, nie ma biogazowni, więc pozostajemy bezradni. Dodatkowo zakład wykorzystuje inne parametry do odrzucania naszych ziemniaków, takie jak indeks koloru, sinizna czy defekty wewnętrzne. Jest więc wiele możliwości do odrzucania partii ze względu na niespełnianie parametrów zapisanych w podpisanej umowie i ogólnych warunkach zakupu – poinformowali nas plantatorzy.

image
warzywa

Rolnik został ze 150 tonami selera. „50 gr? To cios poniżej pasa”

image
FOTO: Tomasz Ślęzak

Plantatorzy wątpią w rzetelność laboratorium przetwórcy 

Zdziwienie rolników dodatkowo zwiększa fakt, że to pierwsza taka sytuacja, kiedy zakład tak rygorystycznie przestrzega zapisanych w umowie norm. W poprzednich latach, kiedy na rynku ziemniaków było mniej, ich surowiec był przerabiany. Rolnicy obawiają się także, że problem z jakością ich ziemniaków nie wynika wyłącznie z laboratoryjnych badań, lecz że wpływ na nią może mieć subiektywna ocena pracowników laboratorium. Uważają, że laboratorium, jako własność zakładu przetwórczego, nie jest niezależne. W Polsce nie udało się bowiem stworzyć laboratoriów, które w tej branży oceniałyby surowiec obiektywnie. Rolnik w przypadku konfliktu albo sporu z zakładem zawsze jest na straconej pozycji.

Kiedy był kryzys na rynku, to moje ziemniaki, które wydawały mi się nienajlepsze nawet bez badań laboratoryjnych, były oceniane bardzo wysoko. Było duże zapotrzebowanie, na rynku nie brakowało ofert, można było sprzedawać i nikt nie robił kłopotów związanych z jakością. Ale obecnie mamy sezon trudny, ze sporą ilością ziemniaków. W tym roku mój surowiec jest dobry jakościowo, ale nie ma nim zainteresowania. Tylko czy to jest sposób na pozbycie się nadwyżek ziemniaków? Według mnie nie. To jest zrzucenie odpowiedzialności na plantatorów i przerzucenie na nas kosztów ekonomicznych. Jesteśmy wieloletnimi dostawcami i zdarzały się różne sytuacje. Surowca było czasem więcej, czasem mniej. Wcześniej jednak chciano z nami rozmawiać. Zawsze w minionych latach udawało się wspólnie znaleźć rozwiązanie korzystne dla obu stron. Obecnie nie jesteśmy traktowani jak partnerzy, tylko jak numery w arkuszu statystycznym – usłyszeliśmy od jednego z plantatorów.

Nowe umowy kontraktacyjne pod warunkiem uznania i rozliczenia starych zobowiązań

Rolnicy poinformowali nas także, że zakład zaczął korygować wstecznie wcześniejsze umowy kontraktacyjne. Na początku tego roku wzywał plantatorów pod pretekstem zawierania kontraktów na nowy sezon. Kilkadziesiąt osób miało usłyszeć, że wcześniej dostarczane ziemniaki miały niewłaściwe parametry. Wpłynęły więc na ostateczną cenę. Rolnicy mieli uzyskiwać stawki zbyt wysokie względem jakości dostarczanego surowca. Składana propozycja miała być z tych nie do odrzucenia: albo uznanie i rozliczenie zobowiązań, albo brak możliwości podpisania nowego kontraktu. Rolnicy utracili zaufanie do rzetelności laboratorium oceniającego jakość ziemniaków.

image
Buraki cukrowe

Cena buraków w dół nawet o 50%. Czy w 2026 jeszcze opłaca się siać?

Być może były jakieś nieprawidłowości, ale na to powinny zostać przedstawione dowody. Jeśli dochodziło do niewłaściwego rozliczania jakości, jeśli była ona zawyżana, to doszło do złamania prawa. Jeśli ktoś został na tym złapany, to od tego są instytucje, które zajmują się ściganiem i karaniem, jak prokuratura, policja i sądy. Zakład ma wątpliwości co do jakości, jednak nie potrafi tego udowodnić, a koszty przerzucane są na wszystkich plantatorów, którzy uczciwie zajmują się produkcją ziemniaków. Jeśli dochodziło do fałszerstw i komuś podkręcano parametry, to w efekcie nasze ziemniaki dobrej jakości musiały być zaniżane tak, aby średnia się zgadzała – powiedzieli nam rolnicy.

Stanowisko przetwórcy

Prowadzimy dialog z przedstawicielami Stowarzyszenia Plantatorów Ziemniaka i rozmawiamy o wyzwaniach tego roku. Członkowie znają nasze stanowisko w tej sprawie, my znamy stanowisko naszego partnera. Z prowadzonych rozmów wynikają konkretne ustalenia, osadzone w realiach sytuacji. Jesteśmy po dwóch spotkaniach w siedzibie naszej firmy – ostatnie odbyło się 24 marca.

Ten sezon jest wyjątkowo trudny pod względem jakości ziemniaków. Wiele dostaw nie spełnia parametrów określonych w ogólnych warunkach zakupu, które są elementem obowiązujących kontraktów. Dostarczanie niejakościowych ziemniaków powoduje u nas przerwy w produkcji i konieczność zmiany dostawcy. Dla nas to ogromne wyzwanie, bo nasi klienci – niezależnie od sezonu – oczekują produktu o stałej, wysokiej jakości.

Nie zmieniliśmy wymagań jakościowych – one od lat są jasno określone w ogólnych warunkach zakupu, które stanowią element umów kontraktacyjnych. Natomiast w tym sezonie, ze względu na problemy jakościowe surowca, znacznie częściej zdarzają się sytuacje, w których całe partie nie spełniają tych wymagań. Rozumiemy, że z perspektywy części dostawców takie sytuacje mogą być odczuwalne i trudne. Z wieloma rolnikami współpracujemy od kilkunastu czy nawet 30 lat. Naszym celem nie jest zerwanie relacji, tylko ich utrzymanie w bardzo wymagających warunkach tego sezonu i wypracowanie pola do rozmów na przyszłość.

Nie wywieramy presji na dostawców na podpisywanie nowych kontraktów. Kontrakty na kolejny sezon podpisywane są zawsze w pierwszym kwartale każdego roku. Jest to spowodowane tym, że ziemniaki sadzi się na wiosnę i nasza firma potrzebuje zagwarantować odpowiednią ilość ziemniaka, aby wywiązać się z zamówień od klientów. Jeżeli któryś z obecnych dostawców nie chce z nami podpisać kontraktu, to potrzebujemy takiej informacji, aby mieć czas na poszukanie innego dostawcy.

Nie prowadzimy wstecznej rewizji umów kontraktacyjnych ani nie zmieniamy ich warunków. Umowy obowiązują na takich zasadach, na jakich zostały podpisane. Natomiast w ramach porządkowania naszych procesów analizowaliśmy funkcjonowanie systemu oceny jakości ziemniaków – również historycznie – aby zrozumieć, gdzie mogły pojawiać się nieprawidłowości i jak je wyeliminować. Wnioski z tych analiz służą temu, aby system oceny działał rzetelnie i jednakowo wobec wszystkich dostawców.

Wszyscy dostawcy, którzy byli zainteresowani informacjami w sprawie zauważonych nieprawidłowości, otrzymali do nich dostęp. Ze względu na trwające postępowania wewnętrzne i obowiązujące przepisy nie możemy upubliczniać szczegółowych materiałów. Możemy jednak jednoznacznie powiedzieć, że nie były to przypuszczenia, lecz konkretne ustalenia, które wymagały od nas reakcji i podjęcia działań naprawczych. Dla nas kluczowe jest to, aby każdy dostawca współpracujący z naszą firmą był traktowany według tych samych, uczciwych zasad.

Jeżeli chodzi o tematy operacyjne, rozruch nowej linii frytek spowodował przesunięcia odbioru niektórych dostaw. Natomiast nie było przypadku, żebyśmy nie wywiązywali się z kontraktów – zawsze odbieramy ziemniaki, które spełniają wymagania jakościowe określone w ogólnych warunkach zakupu. Jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z każdym dostawcą i indywidualnie rozmawiamy o terminach odbioru ziemniaków. Bardzo zależy nam na transparentnej współpracy z dostawcami i zachęcamy ich do tego, aby byli obecni podczas oceny jakościowej ziemniaków, jaka odbywa się w naszej fabryce.

Plantatorzy podejrzewają, że w zakładzie mogły wystąpić problemy z nową linią technologiczną. Ewentualne awarie mogły być tłumaczone złej jakości ziemniakami. Problemy jednak nie minęły, a kolejka dostawców się wydłuża ze względu na to, że zakład nie może pracować z optymalną wydajnością. Rolnicy, którzy mieli dostarczyć ziemniaki w grudniu, do tej pory nie mogli tego zrobić. Wciąż czekają na wyznaczenie terminu dostawy. Ponoszą też dodatkowe koszty związane z przechowywaniem, a parametry ziemniaków spadają. Długie przechowywanie wiąże się między innymi ze spadkiem indeksu koloru, co powoduje późniejsze odrzucanie partii towaru spowodowanych spadkiem jakości trzymanego surowca w przechowalniach. I koło się zamyka.

Plantatorzy zostali bez pieniędzy za surowiec, za to mają rachunki za energię potrzebną w przechowalniach

– W normalnych warunkach ziemniaki już sprzedane pozwalałyby na dokonanie odpowiednich zakupów i prac związanych z nasadzeniem na kolejny sezon. Aktualnie nie mamy pieniędzy za ziemniaki ze zbioru 2025, ponosimy dodatkowe, bardzo wysokie, koszty za energię, a banki nie są skore do udzielania nam pożyczek. Oni też mają swoich analityków i widzą narastające problemy w branży rolnej – przekazali nam plantatorzy.

Rolnicy są zbulwersowani sytuacją związaną z odbiorem ziemniaków. Wielu z nich rozważa redukcję areału uprawy. Spotyka się to z odpowiednim działaniem ze strony zakładu.

– Codziennie dostajemy przypomnienia zachęcające do podpisania umowy na nowy sezon. Są wysyłane mailem i poprzez SMS-y. Odczuwamy dużą presję związaną z tym, aby umowy podpisać. Tylko że w takich warunkach trudno o podjęcie decyzji. Na rynku ziemniaków panuje kryzys związany z nadprodukcją. Nie chcemy podpisywać nowej umowy, skoro ziemniaki zalegają w naszych magazynach. Musimy je najpierw sprzedać. Dodatkowo chcemy wiedzieć, ile będą kosztować nawozy oraz paliwo. Czasy są niepewne i nie wiadomo, jak sytuacja będzie się kształtować. Wywierana jest silna presja, ponieważ ci, którzy nie podpisali umowy, dostali ostateczne terminy, po których wypadli z puli kontraktacji i przeszli do koszyka rezerwowego. Nie wiadomo, czy ponownie się załapią. Przecież oni się powinni cieszyć, że my nie chcemy podpisywać jeszcze umów. Rachunek ekonomiczny jest w fabryce ważny, ale w naszych gospodarstwach tak samo się liczy. My umiemy liczyć swoje koszty i nie będziemy sadzić po to, żeby stracić kolejne miliony. Brakuje dialogu – mówią plantatorzy.

Oczekują odbioru towaru i rozpoczęcia rozmów z zakładem na temat warunków obecnej, jak i przyszłej współpracy. Pytania dotyczące tej sprawy wysłaliśmy do zakładu.

Tomasz Ślęzak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
19. kwiecień 2026 17:02