Problemy rolników ze zbytem warzyw
Jak Polska długa i szeroka rolnicy mają problemy ze sprzedażą warzyw. Powodów zaistniałej sytuacji jest kilka, ale za jeden z głównych uważa się nadprodukcję i import tańszych warzyw zza granicy. Nie należy również zapominać o śmiesznie niskich cenach skupu, za które nawet nie opłaca odbierać się plonu od rolnika i jednocześnie wysokich kosztach produkcji, które w minionym sezonie pochłonęły nawet najdrobniejsze zyski, w końcu nie przy każdych zbiorach człowieka zastąpi maszyna, a dniówka musi się zgadzać.
Efektem zaistniałej sytuacji były czyny, na które jeszcze kilka lat temu nie porwałby się żaden rolnik. W mediach społecznościowych pojawiały się relacje przedstawiające rolników niszczących własnoręcznie założone i doglądane przez cały sezon plantacje, nie brakowało fotografii zmarzniętych, wystających z gleby liści pora, pietruszki, a nawet kapusty. Były przypadki, że w akcie desperacji rolnicy rozrzucali ziemniaki po polach lub po prostu zapraszali ludzi na samozbiory, bo nic innego im nie pozostało.
Jak komentowali rolnicy i rolniczki:
– U nas w wiosce każdy ma problem, żeby cokolwiek sprzedać. Nie tylko ja jestem tutaj. Każdy. Każdy ma problem, żeby cokolwiek sprzedać. Nawet nie ma szans, żeby to za parę groszy, czy 10, czy 20 groszy oddać komuś do zwierząt. Bo nikt nie ma już zwierząt – mówiła rolniczka z Miłowic.
– Zebraliśmy ziemniaki jadalne z 5 ha, a nie sprzedaliśmy nawet jednego worka. Ponieśliśmy konkretne koszty, bo na same opryski w kierunku zwalczania zarazy, stonki, chwastów oraz nawozy wydałem 30 tys. zł, nie liczę tu nawet paliwa oraz kosztów pracy, którą wykonaliśmy we własnym zakresie – ja, żona i syn. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda u sąsiada, który zebrał 25 ha ziemniaków, zatem poniósł znacznie wyższe nakłady, a zwłaszcza koszty pracy, bowiem przy takiej ilości musiał posiłkować się pracownikami najemnymi, i również nic nie sprzedał. Najlepiej chyba i tak w takiej sytuacji wyszli rolnicy, którzy w ogóle nie zbierali ziemniaków, a przeznaczyli je na darmowy samozbiór – stwierdził Mariusz Cywiński, rolnik z Mazowsza.
– Mogliśmy wykopać tę pietruszkę, ale się nie opłaciło – mówił Andrzej Lipiński, rolnik z Mikołajek Pomorskich.
Wartość importu warzyw to 5 mld zł
12 marca br. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w celu przedstawienia szczegółowej informacji o sytuacji na najważniejszych rynkach rolnych w tym na rynku warzyw.
Dyrektor Departamentu Rynków Rolnych Katarzyna Gołębiowska przedstawiła sytuację na rynku warzyw w roku 2026 wskazując, że charakteryzuje się wyzwaniami wynikającymi ze zwiększonej krajowej podaży. Zwróciła uwagę na to, że wśród najważniejszych czynników wpływających na sytuację rynkową należy wymienić m.in. wysoką dostępność kapusty białej, wzmożony import papryki oraz spadek zainteresowania odbiorców zagranicznych polskimi płodami rolnymi.
Gołębiowska przyznała, że równocześnie zagraniczni odbiorcy odnotowali obfite zbiory niektórych gatunków warzyw, co ogranicza ich potrzeby zakupowe wobec polskich producentów. Podkreśliła również, że tylko niektóre gatunki warzyw odnotowały spadek produkcji. Pozostałe grupy warzyw gruntowych wykazały dwucyfrowy wzrost zbiorów, a w stosunku do 2024 roku zanotowano ponad 6% wzrost produkcji, przy czym w ubiegłym roku całkowite zbiory wyniosły 4,1 mln ton.
Do tematu odniósł się Marcin Wroński z ZZR Samoobrona, który podkreślił, że od 2025 r. Polska zmaga się z rekordowym importem warzyw, czego wcześniej nie obserwowano. Zaznaczył, że w przypadku aż ośmiu wybranych warzyw wartość importu wyniosła ok. 5 mld zł, przy czym najwięcej wydano na pomidory, bo 2,2 mld zł, paprykę 750 mln zł i ogórki 602 mln zł. Dodał, że ziemniaki kosztowały 300 mln zł, brokuły i kalafiory po 230 mln zł, cebula 220 mln zł, a marchew 160 mln zł.
– Często słyszymy, że w budżecie państwa brakuje jednego miliarda na jedno działanie, kilku milionów na inne. Tymczasem te środki znajdują się właśnie tutaj w imporcie, który mógłby zostać w dużej mierze zastąpiony krajową produkcją – komentował Wroński.
Teraz pojawił się kolejny głos w sprawie.
Rynek warzyw w kryzysie. "Wielu rolników rezygnuje ze zbiorów"
Na biurko ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego trafiła interpelacja autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości, Polski 2050 i Suwerennej Polski ws. trudności zbytu produktów rolnych i niskiej opłacalności sprzedaży płodów rolnych.
Jak wskazują posłowie, rolnicy zgłaszają problemy związane z drastycznym spadkiem cen skupu, wysokimi kosztami produkcji i trudnościami ze sprzedażą plonów, przez co wielu z nich podjęło decyzję o pozostawieniu plonów na polach, zlikwidowało uprawy czy poniosło ogromne straty finansowe.
– Jak wskazują rolnicy, koszty zbioru często przewyższają dochody ze sprzedaży, co powoduje, że wielu rolników rezygnuje ze zbiorów – nawet jeśli są one wysokiej jakości i długo uprawiane – wyjaśniają posłowie. W związku z powyższym posłowie zapytali o to, czy rząd panuje nad problemem i jaki ma plan pomocy rolnikom.
Resort rolnictwa monitoruje rynki rolne
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w odpowiedzi na interpelację wskazało, że sytuacja na rynkach rolnych jest na bieżąco monitorowana, jednak problemy ze zbytem mają w dużej mierze charakter rynkowy i wynikają z wysokiej produkcji zarówno w Polsce, jak i na świecie. Resort zwrócił uwagę, że w 2025 r. odnotowano bardzo wysokie zbiory m.in. warzyw, ziemniaków oraz zbóż, co przełożyło się na spadek cen skupu i trudności ze sprzedażą.
Resort rolnictwa poinformował także, że w przypadku niektórych upraw, jak ziemniaki, rolnicy zwiększyli produkcję zachęceni wcześniejszymi wysokimi cenami, jednak bez zabezpieczenia odbiorców, co doprowadziło do nadpodaży. Z kolei na rynku zbóż wpływ na ceny miały również czynniki globalne, w tym wysoka produkcja w innych krajach oraz umiarkowany popyt ze strony importerów.
MRIRW podkreśliło także, że rolnicy coraz częściej wstrzymują się ze sprzedażą, licząc na poprawę cen, a dzięki zwiększeniu możliwości magazynowania, m.in. przy wsparciu środków z KPO, nie muszą sprzedawać plonów bezpośrednio po zbiorach.
Jak MRiRW wspiera rolników?
Ministerstwo rolnictwa poinformowało, że podstawowym narzędziem wsparcia rolników pozostają dopłaty bezpośrednie w ramach Wspólnej Polityki Rolnej UE, które mają zapewnić stabilne dochody niezależnie od sytuacji rynkowej. W 2025 r. ich łączna wartość wyniosła ok. 15,8 mld zł.
Jak przekazał resort rolnictwa, oprócz tego funkcjonuje szereg dodatkowych mechanizmów pomocowych. Należą do nich m.in. dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich, wsparcie dla hodowców w przypadku strat dochodów spowodowanych chorobami, preferencyjne kredyty inwestycyjne oraz pomoc na wznowienie produkcji po klęskach żywiołowych.
Ministerstwo wskazało także na konkretne formy wsparcia finansowego, takie jak zwrot części kosztów paliwa rolniczego, dofinansowanie bioasekuracji, pomoc dla pszczelarzy czy dopłaty do utylizacji padłych zwierząt. Jak podkreślił resort rolnictwa, działania te mają ograniczać koszty produkcji i stabilizować sytuację finansową gospodarstw.
Resort rolnictwa ogranicza presję importową
Jak zaznaczyło MRiRW, ważnym elementem polityki jest również ograniczanie presji importowej – m.in. poprzez utrzymanie zakazu przywozu wybranych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy do Polski.
MRiRW rekomenduje organizacje w grupy rolników i producentów rolnych
Ponadto resort podkreślił znaczenie organizowania się rolników w grupy i organizacje producentów, co ma wzmacniać ich pozycję negocjacyjną wobec odbiorców. W ramach wsparcia takie podmioty mogą liczyć na dodatkowe środki finansowe w pierwszych latach działalności.
Jednym z kierunków działań jest także zachęcanie rolników do dywersyfikacji produkcji oraz zawierania umów kontraktacyjnych, które pozwalają wcześniej zabezpieczyć zbyt produktów i ograniczyć ryzyko strat.
Resort rolnictwa wskazał również, że w sytuacjach kryzysowych możliwe jest uruchamianie nadzwyczajnych instrumentów wsparcia w ramach Wspólnej Polityki Rolnej UE. Co istotne, w przyszłości planowane jest zwiększenie unijnej rezerwy kryzysowej, co ma umożliwić skuteczniejszą reakcję na gwałtowne spadki cen i problemy rynkowe.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl
