Doktor Andrzej Przepióra, Wielkopolska Izba RolniczaMagdalena Szymańska
StoryEditorIzby Rolnicze

Alarm dla polskich rolników. Nasza największa przewaga właśnie znika

02.07.2026., 17:00h

Resort rolnictwa prowadzi konsultacje nad kształtem WPR po 2027 roku, a eksperci ostrzegają, że Polska wchodzi w nowy etap, bez dawnej przewagi kosztowej. Wśród kluczowych wyzwań wskazują rosnące koszty produkcji, słabe organizacje producentów i potrzebę większych inwestycji w retencję wody.

Kluczowe znaczenie dla przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej ma trafna diagnoza obecnej sytuacji. Odnoszę wrażenie, że choć jest ona zasadniczo prawidłowa, nie uwzględnia w wystarczającym stopniu najważniejszego problemu polskiego rolnictwa – gwałtownego wzrostu kosztów produkcji – komentuje Andrzej Przepióra, ekspert od ekonomiki rolnictwa i funduszy unijnych z Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

Przepióra aktywnie uczestniczy w spotkaniach Grupy Roboczej ds. Programowania Wspólnej Polityki Rolnej, która przygotowuje polskie stanowisko na lata 2028–2034.

Koszty produkcji nie są już atutem

W opinii eksperta z WIR, sukces polskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego w ostatnich latach był w dużej mierze oparty na przewadze kosztowej względem innych krajów Unii Europejskiej. Dzięki niższym kosztom produkcji Polska mogła skutecznie zwiększać eksport i rozwijać sektor rolno-spożywczy.

Jednak w wyniku procesów gospodarczych związanych z rozwojem kraju, polityką klimatyczną UE, wzrostem cen energii i gazu po wybuchu wojny oraz innymi czynnikami koszty produkcji w Polsce zbliżyły się do poziomu państw Europy Zachodniej. Oznacza to utratę podstawowej przewagi konkurencyjnej, która przez lata była źródłem sukcesu polskiego rolnictwa – zaznacza ekspert.

Ponadto w obrębie samej Unii Europejskiej istnieją znaczące różnice konkurencyjności między krajami. Oznacza to, że polscy rolnicy muszą mierzyć się nie tylko z presją ze strony Brazylii czy Ukrainy, ale również z konkurencją wewnątrz wspólnego rynku europejskiego.

Zdaniem eksperta z WIR, w diagnozie powinien być mocniej zaakcentowany problem braku skutecznych struktur rynkowych znajdujących się w rękach samych rolników.

– Przy rosnących kosztach produkcji szczególnie niebezpieczne jest to, że polscy rolnicy nie dysponują silnymi organizacjami pozwalającymi skutecznie negocjować warunki sprzedaży i budować swoją pozycję na rynku. Słabość organizacji producentów nie wynika jedynie z błędnej konstrukcji programów wsparcia, ale przede wszystkim z niechęci rolników do długofalowej współpracy. Współpraca ma charakter krótkoterminowy, ograniczony do okresu obowiązywania wsparcia finansowego, i służy raczej poprawie bieżących dochodów gospodarstw niż budowaniu trwałej pozycji rynkowej producentów – komentuje Przepióra.

Ronicy muszą się zorganizować

To prowadzi do tego, że polscy producenci przegrywają konkurencję z rolnikami z Niemiec czy Holandii, bo oni są lepiej zorganizowani pod względem sprzedaży. Potrafią skuteczniej współpracować z sieciami handlowymi i pośrednikami, dzięki czemu ich produkty łatwiej trafiają na rynek.

Ekspert zwraca uwagę, że coraz trudniej będzie nam utrzymać model rozwoju rolnictwa w oparciu o intensywny eksport produktów rolnych.

– Na wielu światowych rynkach ceny produktów rolnych są bardzo niskie i prawdopodobnie pozostaną niskie również w przyszłości. W takich warunkach polscy producenci mają trudności z konkurowaniem kosztowym. Choć eksport jest przedstawiany jako sukces sektora rolnego, i nie podlega to wątpliwości, udział rolników w zyskach z niego jest niewystarczający. Firmy eksportujące rekompensują sobie niskie ceny sprzedaży obniżaniem cen skupu płaconych producentom. Ponadto wiele produktów wyjezdża z naszego kraju bez polskiej marki – alarmuje Przepióra.

Spadek udziału rolnika w złotówce wydawanej przez konsumenta na żywność dotyczy także krajowego i unijnego rynku.

Ekspert z WIR zwraca ponadto uwagę na to, że na obecnym etapie rekomendacje przedstawione przez Komisję Europejską dla Polski nie zawierają żadnych konkretnych odniesień do wpływu na nasz rynek ukraińskiej produkcji rolnej.

Konieczne są inwestycje w zatrzymywanie wody 

Andrzej Przepióra silny akcent kładzie także na trzeci strategiczny problem – kwestie związane z wodą. Jego zdaniem dostępność zasobów wodnych będzie w przyszłości jednym z głównych czynników decydujących o kondycji polskiego rolnictwa.

– Odpowiedź na to wyzwanie nie powinna pochodzić wyłącznie ze Wspólnej Polityki Rolnej, ale również z innych unijnych i krajowych instrumentów wsparcia przeznaczonych dla obszarów wiejskich. W przyszłym kształcie wsparcia dla rolnictwa priorytetowo musi być traktowane finansowanie gospodarki wodnej rozumianej przede wszystkim jako zatrzymywanie i retencjonowanie wody, a nie rozwój systemów nawadniania. Chodzi o inwestycje w retencję realizowaną zarówno indywidualnie przez rolników, jak i wspólnie przez grupy gospodarstw – twierdzi Przepióra.

Inwestycje w rozwój także dla małych

Zdaniem eksperta z WIR konieczne jest też dalsze wspieranie nowoczesnych technologii rolniczych.

– Technologie związane z rolnictwem precyzyjnym i koncepcją Rolnictwa 4.0 pozwalają ograniczać koszty produkcji, jednak ich wdrażanie nadal wiąże się z bardzo wysokimi nakładami finansowymi. Obecnie opłacalność takich inwestycji często pojawia się dopiero w gospodarstwach przekraczających około 100 ha powierzchni. Dlatego ważne jest też wspieranie inwestycji realizowanych przez grupy rolników. Wspólne użytkowanie sprzętu lub rozwój wyspecjalizowanych usług pozwalałyby na szersze wykorzystanie nowoczesnych rozwiązań również przez mniejsze gospodarstwa – zaznacza nasz rozmówca.

W dyskusjach na poziomie unijnym pojawiają się sygnały o ograniczaniu wsparcia dla dużego przetwórstwa oraz przedsiębiorstw sektora MŚP. Jednocześnie zachowane ma zostać finansowanie przetwórstwa realizowanego bezpośrednio w gospodarstwach rolnych.

– Takie rozwiązanie jest oceniane jako szczególnie korzystne dla małych i mikroprzedsiębiorstw oraz działalności prowadzonej w ramach rolniczego handlu detalicznego. Według mnie przywrócenia do sytemu wsparcia wymagają także programy finansujące tworzenie miejsc pracy na obszarach wiejskich oraz rozwój działalności pozarolniczej – uważa Przepióra.

Nie ma sensu aby każdy rolnik robił wszystko

Jego zdaniem małe gospodarstwa coraz częściej nie są w stanie utrzymać rodziny wyłącznie z działalności rolniczej. W praktyce wielu rolników łączy prowadzenie gospodarstwa z pracą zawodową poza rolnictwem. Jednocześnie część z nich mogłaby rozwijać własne niewielkie firmy lub zakłady usługowe wykorzystujące potencjał obszarów wiejskich.

– Nie wszystkie projekty muszą mieć charakter innowacyjny czy zaawansowany technologicznie. Również proste inwestycje mogą przynosić wymierne korzyści ekonomiczne i stanowić ważne źródło dodatkowego dochodu dla rodzin rolniczych – tłumaczy nasz rozmówca.

Jego zdaniem wsparcie dla małych gospodarstw powinno być projektowane tak, aby stwarzało możliwości rozwoju i aktywności gospodarczej, a nie jedynie utrzymywało obecny stan. Wskazuje na potrzebę wspólnych działań rynkowych, współpracy między rolnikami oraz inwestowania w przedsięwzięcia, które mogłyby generować dodatkowe źródła dochodu.

Przepióra szczególną uwagę zwraca na konieczność współpracy pomiędzy rolnikami. Jego zdaniem wspólna produkcja, przetwarzanie oraz organizacja sprzedaży pozwalają ograniczać koszty i usprawniać dostęp do rynku. Nie ma sensu, aby każdy producent indywidualnie zajmował się wszystkimi elementami łańcucha sprzedaży. Z inicjatywy Mieczysława Łuczaka, prezesa WIR, współpraca roników, podobnie, jak woda, były wiodącymi tematami forów rolniczych organizowanych w ostatnich dwóch latach.

Deklaracje wsparcia dla młodych to za mało

Przepióra odniósł się także do promowanej w nowej WPR kwestii wymiany pokoleniowej na wsi.

Sama deklaracja wsparcia nie wystarczy. Młodzi ludzie muszą dostrzegać realną możliwość osiągania satysfakcjonujących dochodów z gospodarstwa. Tymczasem w Europie możliwości zarobkowania poza rolnictwem są często znacznie większe niż w samym sektorze rolnym, który funkcjonuje w warunkach ograniczonych zasobów ziemi, coraz większych ograniczeń klimatycznych i rosnącej liczby wymagań i standardów produkcyjnych. Wszystkie te czynniki sprawiają, że część młodych ludzi rezygnuje z przejmowania gospodarstw – podkreśla ekspert z WIR.

W ocenie naszego rozmówcy utrzymanie produkcji zwierzęcej w gospodarstwach rodzinnych powinno być jednym z ważnych kierunków polityki rolnej.

Duże znaczenie przypisuje także systemom dobrostanowym.

– Konsumenci nie chcą ponosić wyższych kosztów związanych z produkcją zapewniającą wyższy poziom dobrostanu. W tej sytuacji dopłaty dobrostanowe stają się ważnym narzędziem rekompensującym rolnikom dodatkowe koszty – podkreśla Przepióra.

Według niego w ogóle ekoschematy, nie tylko dobrostanowe, pozwalają zwiększyć wysokość otrzymywanego wsparcia, a jednocześnie przynoszą korzyści środowiskowe i klimatyczne. Z tego względu powinny być kontynuowane, choć warto przeanalizować, które z nich rzeczywiście spełniają swoje zadanie i cieszą się zainteresowaniem rolników.

Konieczne są diagnoza i eliminacja przeszkód

W opinii Andrzeja Przepióry przyszła polityka rolna powinna skupiać się nie tylko na tworzeniu nowych instrumentów wsparcia, ale przede wszystkim na analizie ich rzeczywistej skuteczności i eliminowaniu niepotrzebnych przeszkód administracyjnych. Dzięki temu programy mogłyby faktycznie przyczyniać się do zwiększania dochodów gospodarstw, a nie pozostawać niewykorzystanymi z powodu nadmiernie restrykcyjnych warunków.

Przeznacza się znaczne środki na różne programy, jednak rzadko bada się ich rzeczywiste efekty. Takiej ocenie powinny podlegać wszystkie programy, zanim zapadną decyzje o ich utrzymaniu, zmianie lub likwidacji – mówi otwarcie nasz rozmówca.

Mimo upływu czasu i osiągnięcia połowy 2026 roku, debata o przyszłości rolnictwa nadal operuje na bardzo ogólnym poziomie. Działania instytucji unijnych są opóźnione, a polityka rolna sprawia wrażenie niespójnej i pozbawionej długofalowej wizji.

– Rynek rolny został w dużym stopniu otwarty na import produktów z Ameryki Południowej i Ukrainy. Oznacza to rezygnację z wcześniejszej ochrony rynku unijnego i wystawienie europejskich rolników na silną konkurencję międzynarodową. Jednocześnie rolnicy nadal muszą funkcjonować w gęstej sieci przepisów i ograniczeń, a dodatkowo mierzą się z obniżonymi budżetami wsparcia. Prowadzi to do sprzeczności. Potrzebna jest jednoznaczna decyzja polityczna – albo utrzymać ochronę rynku, albo ograniczyć wymogi nakładane na producentów – reasumuje Andrzej Przepióra.

Magdalena Szymańska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. lipiec 2026 17:02