Ataki niedźwiedzi na zwierzętaJustyna Czupryniak-Paluszkiewicz/Canva
StoryEditorAtak niedźwiedzia

Tragedia na Podkarpaciu. Rolnicy: mówiliśmy o tym od lat

27.04.2026., 13:30h

Rolnicy z Podkarpacia domagają się redukcji populacji wilka i niedźwiedzia, które przysparzają im sporo problemów. Podkarpacka Izba Rolnicza wystosowała już wiele wniosków w tej sprawie, ale z marnym skutkiem. Czy coś w tej sprawie w końcu się zmieni?

Rolnicy ostrzegają przed niedźwiedziami i wilkami

Śmierć 58-letniej kobiety w okolicach Płonna w powiecie sanockim poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Dramatyczny atak niedźwiedzia, do którego doszło w lesie gospodarczym, stał się nie tylko tragicznym wydarzeniem, ale również punktem zapalnym w dyskusji, która na Podkarpaciu trwa od dawna.

Dla rolników i mieszkańców regionu nie jest to jednak zaskoczenie. Jak podkreślają, o narastającym problemie z dzikimi zwierzętami, w tym wilkami i niedźwiedziami, alarmują od lat.

Do sprawy odniósł się Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej, który skomentował sprawę we wpisie na Facebooku. 

– Tragedia w powiecie sanockim na podkarpaciu to bolesny dowód na to, co jako leśnicy powtarzaliśmy od dawna: śmierć człowieka w starciu z drapieżnikiem była tylko kwestią czasu. To, co wydarzyło się w lasach w zarządzie LP to jasny sygnał, że obecne kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska kompletnie nie radzi sobie z zarządzaniem resortem, ignorując sygnały alarmowe płynące z terenu – napisali leśnicy.

Zdaniem leśników, populacje dużych ssaków wymknęły się spod kontroli, a brak zdecydowanych działań może prowadzić do kolejnych tragedii.

– Musimy to sobie powiedzieć otwarcie – pogłowie niedźwiedzi, wilków, żubrów czy łosi w Polsce wymknęło się spod jakiejkolwiek kontroli. Niestety, każde bicie na alarm w tej sprawie od lat spotyka się z histerią i agresją – ocenili leśnicy.

Rolnicy alarmują od lat

Podobny ton od dawna wybrzmiewa w stanowiskach Podkarpackiej Izby Rolniczej. Jak podkreślają jej przedstawiciele, problem nadmiernej liczebności dzikiej zwierzyny to nie tylko kwestia strat w uprawach, ale także bezpieczeństwa ludzi.

Izba regularnie kierowała wnioski i apele do instytucji centralnych, ale bez większego skutku.

Już podczas posiedzenia Rady Powiatowej PIR w Jaśle w październiku 2025 r., z udziałem myśliwych, leśników i doradców rolniczych, jasno wskazywano, że sytuacja wymyka się spod kontroli.

– Wszystkie zainteresowane strony rolnictwem i łowiectwem stanęły po tej samej stronie barykady w walce o przetrwanie rolnictwa i myślistwa – napisano w stanowisku z posiedzenia PIR.

Wskazywano wtedy nie tylko na rosnące szkody łowieckie, ale także na systemowy problem, jakim są koszty utrzymania zwierzyny spadające na rolników i myśliwych.

Jednym z kluczowych postulatów było utworzenie Funduszu Łowieckiego, który miałby finansować odszkodowania za szkody wyrządzane przez zwierzynę.

Wilk i niedźwiedź pod lupą

Rolnicy od lat podnoszą również kwestię konieczności realnego zarządzania populacją gatunków chronionych.

– Czynnikiem mającym bezpośredni wpływ na ilość szkód łowieckich, zdaniem nie tylko myśliwych, jest wzrost populacji zwierząt prawnie chronionych w szczególności wilków i niedźwiedzi – oceniła PIR.

W ocenie rolników, nie da się prowadzić racjonalnej polityki bez wiedzy o rzeczywistej liczbie tych zwierząt. Dlatego postulują wykorzystanie badań genetycznych do rzetelnej inwentaryzacji.

Kolejne apele PIR bez odpowiedzi

Podczas wspólnych posiedzeń rad powiatowych z terenów najbardziej dotkniętych problemem, czyli bieszczadzkiego, leskiego i sanockiego, wnioski również były jednoznaczne. Rolnicy wskazują też, że dotychczasowe działania, jak odstrzały interwencyjne czy płoszenie, są niewystarczające.

– Nie przekonuje nas argumentacja ministerstwa, że przewidziane prawem instrumenty (…) są dostatecznym środkiem na zachowanie prawidłowych relacji między ludźmi a dzikimi zwierzętami – twierdzi PIR.

Co więcej, rolnicy już wcześniej ostrzegali, że brak reakcji może doprowadzić do tragedii.

– Nie przekonuje nas również argumentacja, że do tej pory nie ma udokumentowanych przypadków zagryzienia człowieka przez wilka, jest kwestią czasu iż takie przypadki mogą się pojawić – stwierdzili.

W przypadku niedźwiedzi rolnicy nie mieli wątpliwości.

– Nie ulega żadnej wątpliwości, że przy bezpośrednim spotkaniu człowieka z niedźwiedziem istnieje zagrożenie życia człowieka – stwierdzili.

„To nie tylko problem rolników”

Podkarpacka Izba Rolnicza wielokrotnie podkreślała, że problem dawno przestał być wyłącznie rolniczy.

– Dotychczasowe zabiegi naszej Izby (…) nie przyniosły rezultatu nawet w tak oczywistej kwestii jak sporządzenie rzetelnej inwentaryzacji zwierzyny prawnie chronionej – stwierdzili.

Ich zdaniem, ignorowanie problemu prowadzi do narastającej frustracji społecznej.

– Każdy narastający problem ignorowany przez decydentów budzi frustrację społeczną i zmusza ludzi do szukania rozwiązań nie zawsze zgodnych z prawem – napisali rolnicy w jednym ze stanowisk.

Czy tragedia coś zmieni?

Czy tym razem głos rolników zostanie potraktowany poważnie, a tragedia stanie się impulsem do realnych działań – rzetelnej inwentaryzacji, zmian systemowych i dyskusji o zarządzaniu populacjami drapieżników?

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. PIR

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. kwiecień 2026 17:45