Małgorzata i Leszek Smoleńscy Leszek Smoleński
StoryEditorMIR

Zainwestowali 100 tys. zł, sprzedaż stanęła. Rolnik: co z tego, że jesteśmy innowacyjni?

04.04.2026., 16:00h

Jak relacjonuje rolnik, w tym producent warzyw Leszek Smoleński, sytuacja na rynku ziemniaków jadalnych nadal jest tragiczna. Ceny wahają się w granicach od 15 do 40 groszy za kg, a do tego rynek jest mało chłonny i występuje duży problem ze sprzedażą.

Kosztowne sadzeniaki i trudny zbyt

– Wielu rolników jeszcze nie sprzedało ziemniaków, my sprzedaliśmy jakieś 60%. Ceny innych warzyw też nie są wygórowane, delikatnie mówiąc. Sprzedajemy buraki ćwikłowe i marchew, ale też w znacznie mniejszych ilościach niż byśmy chcieli. Innym problemem są bardzo wysokie ceny sadzeniaków kwalifikowanych – od 2,5 do 3,5 tys. zł za tonę, a na obsadzenie hektara potrzeba 2,5 tony – podkreślił Leszek Smoleński.

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Małgorzata i Leszek Smoleńscy ze wsi Kowalewo Podborne (pow. sierpecki) prowadzą 50-hektarowe gospodarstwo wyspecjalizowane w produkcji roślinnej. Uprawiają 15 ha buraków cukrowych, 25 ha zbóż, 5 ha kukurydzy, 3 ha ziemniaków, 0,5 ha truskawek oraz warzywa takie jak: 0,5 ha marchwi, 0,5 ha buraków ćwikłowych, 0,2 ha pietruszki i 0,2 ha ogórków gruntowych. Rolnik pełni funkcję członka Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej Powiatu Sierpeckiego.

Inwestycja w przetwórstwo i innowacje

W okresie pandemii w gastronomii, która bardzo mocno odczuła lockdown, zwolniono dużą ilość pracowników, dlatego odbiorcy z tego sektora zaczęli poszukiwać produktów wstępnie obrobionych. Odpowiadając na zapotrzebowanie rynku Leszek Smoleński zaczął konfekcjonować: obierać i pakować próżniowo najpierw ziemniaki, a potem też inne warzywa ze swojego gospodarstwa: marchew, buraczki i pietruszkę.

Wtedy tak przygotowane warzywa, które można wrzucić prosto do kotła i gotować, sprzedawały się bardzo dobrze, pokazaliśmy swoją innowacyjność i elastyczność na wymagania rynku. Wymagało to odpowiedniej inwestycji na kwotę 100 tys. zł. Zakupiliśmy maszynę do obierania warzyw oraz drugą do pakowania próżniowego. Otworzyliśmy też działalność gospodarczą, ze względu na zbyt duże obroty jak na rolniczy handel detaliczny. Pomieszczenie, w którym pracujemy zostało odebrane przez Sanepid, tak jak odbywa się to w zakładzie pracy.

Bariera kadrowa hamuje rozwój

Jednak obecnie sprzedaż warzyw konfekcjonowanych w sposób próżniowy zupełnie stanęła w naszym gospodarstwie, ponieważ nie ma ludzi do pracy, a sami z żoną nie jesteśmy w stanie wszystkiego zrobić. Owszem, są firmy zainteresowane kupnem tak przygotowanych warzyw, ale ceny, jakie oferują nie pokryją nam kosztów zatrudnienia pracowników, których i tak bardzo trudno znaleźć. Rynek jest coraz trudniejszy dla gospodarstw indywidualnych osiągających coraz gorsze wyniki ekonomiczne. Dzisiaj przy produkcji roślinnej obejmującej także warzywa, 50 ha to już zbyt mało, trzeba uprawiać co najmniej 100 ha i to koniecznie z warzywami – podkreślił Leszek Smoleński, dodając, że on sam rozważa każdą możliwość dochodu, jaką można by uzyskać z gospodarstwa, dlatego już od 30 lat prowadzi także agroturystykę.

Strategia na słabe gleby: agroturystyka i barter

W gospodarstwie przeważają gleby klasy IV i V. Na najlepszych uprawiane są buraki cukrowe, a na słabszych żyto. Rolnik zrezygnował z produkcji zwierzęcej, ale nadal potrzebuje obornika, aby plony były na zadowalającym poziomie. Dlatego odpady ziemniaczane wymienia za obornik z okolicznymi rolnikami.

image
MIR

Mają 100 ha i pracują na etacie. „Rolnictwo to drogie hobby”

– W ten sposób nie tylko pozyskujemy cenny nawóz naturalny, ale również zagospodarowujemy odpady, zaś druga strona ma tanią paszę dla bydła opasowego. Takie barterowe wymiany w rolnictwie są potrzebne i korzystne – zakończył Leszek Smoleński.

Andrzej Rutkowski

fot. arch. prywatne

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
04. kwiecień 2026 16:02