Sektor rolny w Polsce mierzy się obecnie z kumulacją niekorzystnych zjawisk, które bezpośrednio uderzają w rentowność produkcji.
Wpływ na to mają zarówno czynniki globalne, jak i lokalne uwarunkowania rynkowe. Szczególnie odczuwalne są skutki napięć geopolitycznych, które przekładają się na wzrost kosztów produkcji.
Jak podkreśla Mateusz Pytkowski, rolnik i doradca agrotechniczny z powiatu przysuskiego na południu Mazowsza, obecna sytuacja jest wyjątkowo trudna dla wielu gospodarstw.
– Obecna sytuacja związana z konfliktami zbrojnymi przekłada się na spadek rentowności produkcji, dlatego że obserwujemy bardzo duży wzrost cen ropy naftowej, jak również nawozów, głównie azotowych – tłumaczy młody rolnik, który wraz z rodziną gospodaruje na powierzchni 30 ha. Najważniejszym elementem produkcji są warzywa wysokiej jakości, zwłaszcza papryka.
Wzrost cen nawozów i ograniczona dostępność
Jednym z kluczowych problemów jest nie tylko wzrost cen nawozów, ale także ich ograniczona dostępność. Dotyczy to m.in. fosforanu amonu, którego niedobory mogą mieć istotny wpływ na koszty produkcji w nadchodzących sezonach.
– Brak dostępności fosforanu amonu będzie nam rzutował na zwiększenie kosztów produkcji – wskazuje Pytkowski.
Wzrost kosztów obejmuje również paliwa, co dodatkowo obciąża gospodarstwa, szczególnie te nastawione na produkcję towarową i intensywną.
Niskie ceny skupu nie rekompensują wydatków
Równolegle rolnicy zmagają się z niskimi cenami skupu, które nie rekompensują rosnących wydatków. Ta nierównowaga sprawia, że wiele gospodarstw funkcjonuje na granicy opłacalności.
– Ceny płodów rolnych są bardzo niskie, na nieopłacalnym poziomie, co generuje szereg wyzwań. Zastanawiamy się, jak podejść do tej produkcji, żeby mieć finalnie z niej zarobek – mówi rolnik.
W praktyce oznacza to konieczność szukania oszczędności, optymalizacji kosztów oraz większej ostrożności w podejmowaniu decyzji produkcyjnych.
Rolnicy rezygnują z inwestycji
Niepewność rynkowa i rosnące ryzyko sprawiają, że rolnicy coraz częściej rezygnują z większych inwestycji lub odkładają je w czasie.
– To na pewno nie jest dobry moment na podejmowanie dużych, niepewnych inwestycji, ponieważ czasy są wyjątkowo niestabilne – podkreśla Pytkowski.
Ograniczenie inwestycji może w dłuższej perspektywie wpłynąć na tempo modernizacji gospodarstw i ich konkurencyjność, co stanowi dodatkowe zagrożenie dla całego sektora.
Presja konkurencyjna
Na sytuację rolników wpływają także zmiany w handlu międzynarodowym. Umowy z krajami spoza Unii Europejskiej, takimi jak państwa Mercosur, Indie czy Australia, mogą zwiększyć presję konkurencyjną.
– Produkty takie jak kukurydza, pszenica czy soja – bardzo ciężko będzie konkurować cenowo z podmiotami z tamtych krajów – zauważa ekspert.
Niższe koszty produkcji w tych regionach sprawiają, że europejscy rolnicy mogą mieć trudności z utrzymaniem konkurencyjności cenowej, zwłaszcza w warunkach rosnących kosztów wewnętrznych.
Niepokój miesza się z nadzieją
Obecna sytuacja budzi uzasadnione obawy wśród rolników, jednak nie brakuje też nadziei na stabilizację w przyszłości.
– Jako rolnik i doradca agrotechniczny z niepokojem patrzę w przyszłość, jednak mam nadzieję, że wyjdziemy z tego wszystkiego obronną ręką – podsumowuje Mateusz Pytkowski.
Najbliższe miesiące będą kluczowe dla oceny kierunku zmian w rolnictwie. Wiele zależy od rozwoju sytuacji geopolitycznej, cen surowców oraz decyzji politycznych dotyczących handlu i wsparcia sektora.
Dla gospodarstw oznacza to jedno – konieczność ostrożnego zarządzania ryzykiem i jeszcze większej elastyczności w prowadzeniu produkcji.
Krzysztof Zacharuk
