Tańsze nawozy mają trafić do Polski. Wiceminister mówi o brakach, pracownicy Grupy Azoty protestująKrzysztof Zacharuk
StoryEditorNawozy

Tańsze nawozy mają trafić do Polski. Wiceminister mówi o brakach, pracownicy Grupy Azoty protestują

30.10.2026., 10:00h

Do Polski mają trafić tańsze nawozy z Egiptu. Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przekonuje, że import jest potrzebny, bo na krajowym rynku może zabraknąć nawet 40 proc. nawozów. Pracownicy Grupy Azoty Puławy protestują. Obawiają się, że sprowadzanie zagranicznego mocznika odbije się na polskiej produkcji i miejscach pracy.

Polskie zboże popłynie do Egiptu, a statki wrócą z nawozami

Spór dotyczy planów eksportu polskiego zboża do Egiptu i sprowadzania nawozów w drodze powrotnej. Nad takim rozwiązaniem pracuje państwowa spółka Elewarr. O planach mówiła wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka.

– Pracujemy nad kontraktem nawozowym. Chcemy, aby statki, które popłyną ze zbożem, wracały z nawozami – powiedziała.

Pomysł budzi jednak sprzeciw pracowników Grupy Azoty Puławy, którzy obawiają się konkurencji ze strony egipskiego mocznika.

Gromadzka: na polskim rynku może brakować nawet 40 proc. nawozów

Do zarzutów związkowców odniosła się wiceminister Małgorzata Gromadzka. Zapewniła, że sprowadzanie mocznika z Egiptu nie ma zastępować polskiej produkcji.

– Nic bardziej mylnego. Przede wszystkim mocznik, który będzie przepływał z Egiptu, ma stanowić wypełnienie luki. Luki zdiagnozowanej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi i przez samą Grupę Azoty – powiedziała.

Według Gromadzkiej braki na krajowym rynku nawozów mogą sięgnąć nawet 40 proc. Wiceminister podkreśliła, że rozmowy w sprawie importu są prowadzone z udziałem Grupy Azoty.

– Prezes Grupy Azoty jest włączony w całość procesów decyzyjnych. Jesteśmy w stałym kontakcie. Chcemy dążyć do tego, żeby ustabilizować rynek nawozowy, którego luka może sięgnąć nawet 40 proc. – zaznaczyła.

Zapewniła również, że celem ministerstwa jest wsparcie polskich producentów, a nie ograniczanie ich działalności.

– Dlatego też działamy, żeby wspierać, a nie eliminować. Proszę nie upowszechniać tego typu informacji, tylko sięgać do źródła – zaapelowała Gromadzka.

Solidarność z Puław: skąd wzięła się ta luka?

Na wyjaśnienia wiceminister odpowiedziała Organizacja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” Grupa Azoty Puławy. Związkowcy domagają się przede wszystkim przedstawienia wyliczeń, na podstawie których rząd mówi o możliwym 40-procentowym niedoborze nawozów.

– Skąd wzięła się ta luka? Z nieba? Jak zdefiniowano tę 40-procentową lukę, jak ją obliczono i dlaczego uznano import za właściwą odpowiedź, zanim publicznie przedstawiono analizę możliwości zwiększenia krajowej produkcji? – pytają.

Pracownicy wskazują, że produkcja mocznika w Puławach już spada. Według danych przytoczonych przez Solidarność w pierwszym półroczu 2026 roku zakłady wyprodukowały 284 tys. ton mocznika, o 16 proc. mniej niż rok wcześniej.

Związkowcy zwracają też uwagę na wyniki sprzedaży. W drugim kwartale wolumen sprzedaży segmentu Agro spadł w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Spółka wskazywała m.in. na niższą produkcję związaną z postojami remontowymi i zmianą asortymentu.

Egipski mocznik nawet o 900 zł tańszy? Związkowcy podają ceny

Pracownicy Puław obawiają się przede wszystkim konkurencji cenowej. Według szacunków przedstawionych przez Solidarność mocznik sprowadzany z Egiptu mógłby kosztować około 2280 zł za tonę. Tymczasem krajowy produkt ma kosztować około 2900–3200 zł za tonę. Oznaczałoby to różnicę od 620 do 920 zł na tonie. Są to jednak szacunki związkowców, a nie potwierdzone ceny przyszłych dostaw.

Zdaniem pracowników niższa cena egipskiego nawozu wynikałaby między innymi z tańszego transportu powrotnego oraz niższych kosztów produkcji poza Unią Europejską.

– Jeśli polski rolnik dostanie tani, nieobciążony porównywalnymi kosztami klimatycznymi mocznik z Egiptu, to nie kupi mocznika z Puław. Co wtedy z nami? Instalacje trzeba będzie wygasić? Czy sprzedać? Gdzie tu „wsparcie”? – pytają związkowcy.

Ich zdaniem może dojść do sytuacji, w której jedna państwowa spółka będzie sprowadzać nawozy konkurujące z produktami drugiej państwowej spółki.

Nawet 100 tys. ton mocznika z Egiptu? Puławy obawiają się o sprzedaż

W swoim wcześniejszym stanowisku Solidarność wskazała również na pojawiające się w branżowych mediach informacje o możliwym imporcie około 100 tys. ton mocznika z Egiptu.

Związkowcy porównują tę wielkość z produkcją Puław. Jak wyliczają, 100 tys. ton odpowiada około 35 proc. ilości mocznika wyprodukowanego przez zakłady w pierwszej połowie 2026 roku.

Pracownicy chcą wiedzieć, czy przeanalizowano wpływ takiego importu na sprzedaż Grupy Azoty, wykorzystanie jej instalacji i zatrudnienie. Pytają również, czy sama Grupa Azoty mogłaby uczestniczyć w dystrybucji nawozów sprowadzanych z Egiptu.

Gromadzka zapewnia, że chce wspierać Puławy

Wiceminister Małgorzata Gromadzka podkreśla jednak, że import mocznika z Egiptu ma uzupełnić braki w zaopatrzeniu, a nie zastąpić produkcję Grupy Azoty. Dla rolników sprawa ma również znaczenie cenowe. Import tańszego mocznika mógłby obniżyć koszty nawożenia.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
30. październik 2026 13:23