„Susza stulecia” i zaniżone szacunki strat
Z relacji rolnika Dariuza Ciochanowskiego wynika, że rolnicy z woj. podlaskiego mają żal do ministerstwa rolnictwa nie tylko o brak zdecydowanych działań w kierunku powstrzymania przyjęcia umowy UE-Mercosur, ale również o sposób, w jaki potraktowano ich w momencie, gdy susza odebrała im plony i dochody z upraw.
– Na Podlasiu od dwóch lat mamy potężną suszę, a w kraju mówi się o potężnych plonach i niskich cenach – tak to się przedstawia w mediach. My w 2024 r. mieliśmy suszę stulecia, kiedy PSL oszukał nas aplikacją, która według nas jest ręcznie sterowana. Uważamy tak, bo rolnicy na Podlasiu zbierali od 1 do 1,5 t zbóż jarych, a niektórzy nie zbierali wcale, tylko jechali kosiarką i zwijali w bele albo talerzowali, dlatego że nie było czego zbierać. Susza zniszczyła nam plony, a szkodę oszacowano na 20%, choć żeby była wypłacona jakaś pomoc, musi być minimum 30% straty. Zostaliśmy oszukani – twierdzi Ciochanowski.
Pszenica konsumpcyjna niespełniająca norm jakościowych
Jak tłumaczy Ciochanowski, niedobór wody na Podlasiu był na tyle duży, że ziarno pszenicy wysiewanej jako konsumpcyjna nie spełniło określonych norm i było kwalifikowane jako paszowe.
– W roku 2025 w maju i czerwcu również była potężna susza. Rolnicy zbierali wszystkie pszenice na paszowe, bo 30% ziaren przechodziło przez sito z oczkiem o średnicy 2 mm, czyli nie spełniało żadnych parametrów do zakwalifikowania jako pszenica konsumpcyjna. Nie było też gęstości, a ceny na zboża były i są graniczne, bo zbóż paszowych jest w kraju dużo – wspomina rolnik, dodając, że upraw nie oszczędziły również kwietniowe mrozy.
Ubezpieczenia wykupione po czasie, szkody nieuznane
Ciochanowski przyznaje, że anomalia pogodowe doprowadziły wielu rolników z Podlasia na skraj bankructwa. Brak opłacalności produkcji zmusił producentów rolnych do rezygnacji z wykupienia ubezpieczeń w terminie, bo zwyczajnie nie było ich na to stać, a kiedy udało im się odłożyć pieniądze i ubezpieczyć uprawy, na ubieganie się o odszkodowanie, było już za późno.
– Niektórzy rolnicy mieli wykupione ubezpieczenia od 1 maja, bo wcześniej nie było ich stać, żeby za nie zapłacić. Niektórzy wcale ich nie wykupili, ale tym, którym się udało wykupić, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa je odrzuciła, bo np. strata w plonie została oszacowana 25 kwietnia i jeśli ubezpieczenie było wykupione później, to było odrzucone. Wcześniej wystarczyło, żeby po prostu było ubezpieczenie, a dziś wykorzystuje się te daty, żeby nie przyznać rolnikom pomocy i to jest dla nich ogromny cios – wyjaśnia Ciochanowski.
Niezadowolenie rolników narasta
Przykład rolników z Podlasia pokazuje, że ich niezadowolenie z działań podejmowanych przez resort rolnictwa wynika z wielu czynników, a umowa Mercosur jest jednym z nich. Jak zapowiada Ciochanowski, protesty i reakcje środowiska rolniczego będą zależne od dalszego rozwoju sytuacji.
– Spokoju nie będzie. Sytuacja jest tragiczna i się zaostrza, a nie uspokaja. Widzimy, jak reagują rolnicy w całej Europie. Będziemy reagować w miarę rozwoju spraw – zapowiada rolnik.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
