Gnojowica przed domem ministra rolnictwa
Jak informowaliśmy na łamach „Tygodnika Poradnika Rolniczego” 35-letni mężczyzna, po proteście rolników, który odbył się 9 stycznia br. w Warszawie, wylał przed domem ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego w Zambrowie ok. 500 litrów gnojowicy. Co więcej, miał kierować groźby wobec szefa resortu rolnictwa i jego rodziny.
Mężczyźnie, który nie jest rolnikiem, postawiono zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz kierowania gróźb karalnych, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat 5 – o czym więcej przeczytacie TUTAJ.
Aktualnie mężczyzna przebywa w areszcie, gdzie spędzi najbliższe 2 miesiące.
Od tego typu działań odciął się m.in. Ruch Młodych Farmerów, publikując oświadczenie następującej treści:
„Ruch Młodych Farmerów kategorycznie odcina się od akcji typu wylewanie gnojowicy pod domem ministra Krajewskiego. To prymitywna akcja, która hańbi rolników i robi z nas bandę awanturników. Nie ma to nic wspólnego z protestem ani walką o interesy wsi — to zwykłe chamstwo, za które później płacimy wszyscy”.
Innego zdania jest natomiast część rolników z woj. podlaskiego.
Gnojowica przed domem ministra – to nie pierwszy raz
W związku z zatrzymaniem mężczyzny, który wylał gnojowicę przed domem ministra rolnictwa, rolnicy z woj. podlaskiego zorganizowali spotkanie, podczas którego omówili wspólnie obecną sytuację w rolnictwie i zgodzili się co do tego, że w ich opinii forma protestu przyjęta przez zatrzymanego mężczyznę, była słuszna. Co więcej, uczestnicy dyskusji wyrazili gotowość do pomocy zatrzymanemu 35-latkowi odpowiedzialnemu za wylanie gnojowicy, jeśli mężczyzna nie zostanie natychmiast zwolniony z aresztu za poręczeniem lub kaucją.
– Jesteśmy oburzeni, ponieważ nie raz protestowaliśmy w takiej formie, wylewając gnojowicę i uważamy, że kara jest niewspółmierna do tego czynu. Ten człowiek protestował w interesie wszystkich rolników. Wiemy, jaka jest sytuacja w rolnictwie. Zboża poniżej kosztów produkcji, o trzodzie chlewnej, to nie ma, co mówić, bo 3,50 zł/kg to jest tragedia. Korporacje czerpią maksymalne zyski z produkcji rolników i wykorzystują konsumenta. Ceny w sklepach nie spadają, a rząd i ministerstwo rolnictwa nic z tym nie robią. Dlatego uważamy, że protest tego chłopaka był słuszny – komentuje uczestniczący w spotkaniu Dariusz Ciochanowski, rolnik z Podlasia.
Jak dodaje Ciochanowski, to nie był pierwszy raz w historii, kiedy w formie protestu przed domem polityka została wylana gnojowica.
– Prawa ręka ministra Krajewskiego, czyli Michał Zarzecki, dzisiaj szef gabinetu ministra, protestował razem z nami w takiej samej formie przed domem posła Gwiazdowskiego z Prawa i Sprawiedliwości, gdy protestowaliśmy przeciwko ustawie „Piątka dla zwierząt” Kaczyńskiego – przypomina rolnik.
Rolnicy z Podlasia zapowiadają protest
Ciochanowski zapowiada, że rolnicy są zdeterminowani i jeśli zatrzymany mężczyzna nie opuści aresztu w wyznaczonym terminie, zorganizują w tej sprawie protest.
– Widzimy, że minister Krajewski i partia PSL pompuje w mediach tę sprawę. Mówi, że to napaść na jego dom, żonę i dzieci, a nikt nie wspomni o żonie tego chłopaka i jego dzieciach. Teraz ona nie ma męża w domu i być może, nie ma środków na utrzymanie rodziny. Areszt ma być dwumiesięczny i nie wiadomo, co dalej. Rolnicy są oburzeni i jeśli nie wypuszczą tego chłopaka, przewidziane są protesty w tej sprawie – zapowiada Ciochanowski.
Jak dodaje rolnik, kontakt z żoną zatrzymanego mężczyzny jest ograniczony, ponieważ nachodzą ją różni ludzie i kobieta boi się otwierać drzwi oraz odbierać telefony, dlatego że nie wie, z kim ma do czynienia.
Na Podlasiu susza, a w mediach mówi się, że urodzaj?
Z relacji Ciochanowskiego wynika, że rolnicy z woj. podlaskiego mają żal do ministerstwa rolnictwa nie tylko o brak zdecydowanych działań w kierunku powstrzymania przyjęcia umowy UE-Mercosur, ale również o to, w jaki sposób potraktowało ich w momencie, w którym susza odebrała im plony, a jednocześnie dochód z upraw.
– Na Podlasiu od dwóch lat mamy potężną suszę, a w kraju mówi się o potężnych plonach i niskich cenach – tak to się przedstawia w mediach. My w 2024 r. mieliśmy suszę stulecia, kiedy PSL oszukał nas aplikacją, która według nas jest ręcznie sterowana. Uważamy tak, bo rolnicy na Podlasiu zbierali od 1 do 1,5 t zbóż jarych, a niektórzy nie zbierali wcale, tylko jechali kosiarką i zwijali w bele albo talerzowali, dlatego że nie było czego zbierać. Susza zniszczyła nam plony, a szkodę oszacowano na 20%, choć żeby była wypłacona jakaś pomoc, musi być minimum 30% straty. Zostaliśmy oszukani – twierdzi Ciochanowski.
Pszenica konsumpcyjna kwalifikowana jako paszowa
Jak tłumaczy Ciochanowski, niedobór wody na Podlasiu był na tyle duży, że ziarno pszenicy, która została wysiana jako konsumpcyjna, nie spełniło określonych norm i było kwalifikowane jako paszowe.
– W roku 2025 w maju i czerwcu również była potężna susza. Rolnicy zbierali wszystkie pszenice na paszowe, bo 30% ziaren przechodziło przez sito z oczkiem o średnicy 2 mm, czyli nie spełniało żadnych parametrów do zakwalifikowania jako pszenica konsumpcyjna. Nie było też gęstości, a ceny na zboża były i są graniczne, bo zbóż paszowych jest w kraju dużo – wspomina rolnik, dodając, że upraw nie oszczędziły również kwietniowe mrozy.
Rolnicy wykupili ubezpieczenia w trakcie szkody, strata nieuznana
Ciochanowski przyznaje, że anomalia pogodowe doprowadziły wielu rolników z Podlasia na skraj bankructwa. Brak opłacalności produkcji zmusił producentów rolnych do rezygnacji z wykupienia ubezpieczeń w terminie, bo zwyczajnie nie było ich na to stać, a kiedy udało im się odłożyć pieniądze i ubezpieczyć uprawy, na ubieganie się o odszkodowanie, było już za późno.
– Niektórzy rolnicy mieli wykupione ubezpieczenia od 1 maja, bo wcześniej nie było ich stać, żeby za nie zapłacić. Niektórzy wcale ich nie wykupili, ale tym, którym się udało wykupić, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa je odrzuciła, bo np. strata w plonie została oszacowana 25 kwietnia i jeśli ubezpieczenie było wykupione później, to było odrzucone. Wcześniej wystarczyło, żeby po prostu było ubezpieczenie, a dziś wykorzystuje się te daty, żeby nie przyznać rolnikom pomocy i to jest dla nich ogromny cios – wyjaśnia Ciochanowski.
Żal rolników do ministerstwa rolnictwa
Przykład rolników z Podlasia pokazuje, że ich niezadowolenie z działań podejmowanych przez resort rolnictwa wynika z wielu czynników, a Mercosur, to powód jeden z wielu. Jak zapowiada Ciochanowski, rolnicy będą walczyć o swoje w miarę rozwoju sytuacji.
– Spokoju nie będzie. Sytuacja jest tragiczna i się zaostrza, a nie uspokaja. Widzimy, jak reagują rolnicy w całej Europie. Będziemy reagować w miarę rozwoju spraw – zapowiada rolnik.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
